Image default
Test / Recenzja / Opinia

Test, recenzja, opinia – Apple iPhone 11 – dojrzałe jabłko z małym robalem w środku

WSTĘP, JAK PODSUMOWANIE

Jest czerwony, waży 194 gramy, mierzy 150,9 mm wysokości, szeroki jest na 75,7 mm i gruby na 8,3 mm. I tak – świetnie leży w mojej dłoni, chociaż wzorniczo za serce nie łapie… Panie i Panowie – oto Apple iPhone 11. Bez “Pro” w nazwie. Za to oferujący profesjonalną kulturę pracy. Było nam ze sobą dobrze. Do świata Jabłek wszedłem już wiele lat temu i celowo zmieniłem klubowe barwy, kiedy okazało się, że flagowiec od Huawei robi lepsze zdjęcia. Ale dzisiaj to w mojej opinii aparat w iP11 jest tym, który rozdaje karty.

Tak – iPhone 11 wykonuje świetną robotę przy codziennej obsłudze. Jest ultraszybki. Jest zwiewny. Oferuje kapitalną kulturę pracy. I owszem – potrafi irytować wymaganiami środowiska iOS, które lubi narzucać ograniczenia. Ale tylko po to, byś nie zbłądził chodząc innymi ścieżkami. Dla mnie iPhone 11 to smartfon błyskotliwy. Przygotowany z dbałością o szczegóły. Produkt też przewidywalny. Ale z odrobiną pieprzu, która nadaje mu wyrazistego smaku (i koloru ;) ). I ja takie danie kupuję!

Dziękujemy sklepowi X-KOM.PL
za udostępnienie sprzętu do testów.

iPhone 11 - 90sekund.pl
iPhone 11 – Krzysztof Bojarczuk – 90sekund.pl

WYDAJNOŚĆ I BATERIA W IPHONE 11

Recenzję zacznę od tytułowego robaka i zarazem największej wady. Bateria. Jest to niewątpliwie najsłabsze ogniwo w całej układance. iPhone’y zawsze pod tym kątem przy moim scenariuszu użycia – odstawały na tle konkurencji z Androidem. Choćbym nie wiem, jak się starał – zawsze akumulator działał przeciętnie i tylko względnie dobrze, kiedy to iPhone był nowy. Zresztą wad na tym polu było więcej.

Małe pojemności ogniw, brak szybkiego ładowania, późne wprowadzenie ładowania indukcyjnego. Nie było się czym chwalić.

I o ile bezprzewodowe ładowanie to coś bez czego da się żyć, tak brak ładowarki wspomagającej szybkie ładowanie w zestawie, jest już dla mnie sporym nieporozumieniem. A już na pewno w kontekście rozpieszczenia, jakie oferuje świat Androida. Rozumiem chęć dodatkowego zarobku, robi to każda firma, ale Apple jest w tym mistrzem. Na czas pisania tego tekstu taka ładowarka to dodatkowy koszt w wysokości 149 zł. Wiem, że na pewno znajdą się zamienniki, ale skupiam się na oficjalnych akcesoriach.

iPhone 11 - 90sekund.pl
iPhone 11 – Krzysztof Bojarczuk – 90sekund.pl

Taki stan rzeczy budzi mały bunt i Apple naprawdę mogłoby sobie odpuścić i dorzucić porządną ładowarkę w zestawie. Przyznam, że czułem duży dyskomfort i jednocześnie uświadomiłem sobie, jak bardzo (nie)doceniam, i jak bardzo przyzwyczaiłem się do szybkiego ładowania. Większość smartfonów od Huawei, czy Xiaomi po 30-60 minutach ładowania można odłączać od kontaktu. Przy iPhone można tylko westchnąć z bezsilności.

Spotkałem się z wieloma opiniami, w których panuje przekonanie, że w końcu ten iPhone (czyli jedenasty) działa wyraźnie dłużej na jednym ładowaniu niż poprzednicy.

Rzeczywiście na pewno nie jest źle. Co nie znaczy, że jest też fantastycznie, bo podczas niektórych działań, bateria zaskakująco szybko się rozładowuje. Pamiętam, gdy korzystałem z mojego iPhone 7 i wyraźnie dało się odczuć, że gdy używałem dedykowanych aplikacji i poruszałem się w obrębie systemu, nie było to obciążające dla baterii. Schody zaczynały się wraz z odpaleniem np. Spotify, uruchomieniem gier, oglądaniem wideo, czy…nagrywaniem filmów i korzystaniu z aparatu. Tutaj – w iPhone 11 – widzę podobną tendencję i uderzyło mnie to, gdy wybrałem się na spacer by testować możliwości fotograficzne w tym modelu.

Dla kontrastu wziąłem również mojego Huawei P20 Pro i wykonując małe porównanie fotograficzne używałem obydwu smartfonów bardzo podobnie. Nie robiłem nic szczególnego, zdjęcia i kilka filmików. Stan baterii w iPhonie trochę mnie przeraził… ze 100 procent spadł na około 60 proc., a w leciwym P20 Pro poziom naładowania zatrzymał się na 80 proc. Spora różnica, ale nawet gdyby nie porównywać tych dwóch urządzeń, to gołym okiem widać, że iPhone 11 wypadł bardzo słabo. Jestem też przekonany, że przy samym filmowaniu wynik byłby jeszcze gorszy.

I tu z pewnością należy pamiętać, że gdy chcesz nakręcić coś fajnego iPhonem, to zabranie powerbanka nie jest wcale głupim pomysłem, oczywiście pod warunkiem, że wspiera szybkie ładowanie ;).

iPhone 11 - Krzysztof Bojarczuk - 90sekund.pl
iPhone 11 – Krzysztof Bojarczuk – 90sekund.pl

Rozpisałem się trochę o baterii, ale warto jednak mieć na uwadze rzeczy, o których napisałem, pomimo wielu pozytywnych opinii na temat działania tego sprzętu na jednym ładowaniu. Rzeczywiście bowiem, czasami gdy korzystałem mniej z telefonu, mogłem pozwolić sobie na dłuższy rozbrat z ładowarką, nawet do 1,5 dnia. Z drugiej strony – jednak skrajność potrafi być bardzo bolesna i dotyczy ona szczególnie tego modelu. Bo jak już zaczynałem go używać, to poziom naładowania znikał w oczach.

iPhone 11 – Krzysztof Bojarczuk – 90sekund.pl

Przejdźmy zatem do przyjemniejszej części tej recenzji, skoro robaka mamy za sobą. Oto wydajność iPhone 11.

Napisać, że iPhone 11 to wydajny telefon to nic nie napisać. Trudno jest nawet podzielić się wrażeniami, ponieważ wszystko tutaj działa niesamowicie sprawnie, szybko i bez zająknięć. Oczywiście malkontenci się znajdą i będą narzekać na stabilność iOS-a (aktualnie wersja, na której pracuję to 13.3.1). Ja osobiście żadnych zgrzytów nie doświadczyłem. Uwielbiam płynność działania tego systemu, animacje, a do tego kocham gesty. Są tak naturalne, intuicyjne i uzależniające, że po jednym dniu, gdy wziąłem do ręki mojego P20 Pro, moja pamięć mięśniowa działała tak jak bym trzymał iPhone’a.

Sercem smartfona jest chip A13 Bionic, wyposażony w System Neural Engine trzeciej generacji. W połączeniu z 4GB pamięci RAM, daje wydajnościowy spokój na przynajmniej 2-3 lata. Dołóż do tego gwarancję wsparcia aktualizacjami na 4-5 lat i nagle okazuje się, że inwestycja pieniędzy w drogi smartfon z nadgryzionym jabłkiem w logotypie staje się zaskakująco rozsądna.

Kombinacja hardware’u i softu, daje uczucie komfortu, stabilnej pracy i potężnej wydajności. Plusem jest to, że taką samą konfigurację mają również modele “Pro”, co nie spycha zwykłej “jedenastki” do modelu, który wyraźnie odstaje od swoich mocniejszych pod pewnymi względami braci. Cieszy mnie to, bo choć różnice są (głównie w aparacie) to nie na tyle istotne, by z bólem pewnej części ciała szukać na siłę większych oszczędności. “Jedenastka” w zupełności Ci wystarczy.

iPhone 11 - 90sekund.pl
iPhone 11 – 90sekund.pl

KLUCZOWE FUNKCJE IPHONE 11

Brakuje mi trochę technologii 3D Touch, ale nie jest tak źle jak myślałem. Z przyjemnością korzystałem z tej technologii w iPhonie 7, i gdy pojawiły się swego czasu spekulacje, że Apple ma z niej zrezygnować, poczułem spory zawód. Jak wiemy – tak się nie stało i aktualnie gości w najdroższych modelach, natomiast w iPhonie 11 musimy zadowolić się Haptic Touch, która zadebiutowała wraz z iPhone Xr.

Jest to całkiem udany substytut pełnego 3D Touch (przynajmniej w moich oczach), choć na pewno nie jest tym samym. Niedostępność tego rozwiązania to oczywiście niższa cena smartfona, a jego brak nie wpłynąłby na moją decyzją zakupową. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że część potencjalnych użytkowników nie zwróciłoby uwagi na różnice, a jeszcze inni zwyczajnie nie korzystali z tej funkcjonalności. Ja akurat tak – zatem trochę tęskniłem.

Uwagę na pewno zawsze zwraca wyświetlacz.

Dosłownie i w przenośni, w końcu to część smartfona, w którą wpatrujemy się zdecydowanie najczęściej. Jeżeli spojrzymy na czyste liczby, to w iPhone 11 otrzymujemy rozdzielczość 1792×828 pikseli na wyświetlaczu o przekątnej 6,1 cala. Ktoś może podrapać się po głowie, bo nie do takich parametrów w półce premium jesteśmy przyzwyczajeni. Ale przypomnę, że daje to gęstość ułożenia pikseli na cal wynoszącą 326 punktów, a więc ludzkie oko nie wyłapuje tutaj poszczególnych pikseli, a co za tym idzie – obraz jest gładki, czcionki zaokrąglone, odbiór przyjemny. A chcę zwrócić uwagę, że dostajemy panel pod “tajemniczą” nazwą Liquid Retina HD. Nie kryje się tutaj nic innego, jak tylko (nie)zwykły ekran LCD. Tak, też wolałbym za te pieniądze OLED, ale ten ekran wypada świetnie!

Rzeczywistość bardzo pozytywnie zaskakuje. Obraz w iPhonie 11 jest soczysty, kolory świetnie oddane, kąty widzenia bez zarzutów, a jasność poradzi sobie z każdymi warunkami (aż 625 nitów!).

Wszystko prezentuje się tutaj naprawdę miodnie. Jasne, nie jest to (jak wspomniałem wyżej) OLED, sam iPhone do bezbramkowych modeli też nie należy i wraz z potężnym notchem wygląda wręcz staroświecko. Można się do tego przyczepić (tak, tak – Michał wciąż nad tym rozpacza, jeśli tylko gdzieś spotyka :P), ale – z całym szacunkiem – jest to trochę szukanie dziury w całym. Ten ekran prezentuje się naprawdę wyjątkowo dobrze i zarazem udowadnia, że niższa rozdzielczość nie musi oznaczać dramatycznej jakości obrazu. Inna sprawa, że na kompromisy musimy iść z treściami, które są na Netflixie czy YouTube, bo fajniej móc oglądać filmy i wideo w wyższej rozdzielczości. Ja jednak stoję na stanowisku, że w smartfonie – przy tej klasie wyświetlacza – naprawdę nie czuć tutaj wybitnej straty.

Kolejny element, o którym muszę wspomnieć recenzując Apple iPhone’a 11 to jakość dźwięku. Ależ ten smartfon gra! Serwuje nam ucztę dla uszu!

Zarówno na dołączonych w zestawie słuchawkach, jak i z oferowanych głośniczków multimedialnych. Brzmienie jest wyraźne, jak na smartfona – soczyste, pełne i mnie osobiście bardzo pozytywnie zaskoczyło. Podobnie przy słuchawkach. Jak dla mnie iPhone 11 jest pod tym kątem jednym z najlepszych smartfonów i już przy okazji iPhone’a 7 czułem wielką przyjemność ze słuchania nań muzyki. W przypadku jedenastki, jest identycznie. Szukając telefonu muzycznego trzeba brać ten model pod uwagę (o ile to nasz najważniejszy priorytet).

Myślę, że tak dobre wrażenia dźwiękowe to faktycznie zaleta dwóch rozwiązań, które wzmacniają brzmienie i nadają mu większego oddechu. Po pierwsze iPhone 11 symuluje efekt surround, a więc robi się bardziej przestrzennie, a po drugie – dostajemy nieźle zaimplementowaną technologię Dolby Atmos, która odpowiada za dźwięk trójwymiarowy mający sprawiać wrażenie, że brzmienie otacza Cię zewsząd. Aż tak może nie jest, w końcu smartfon to tylko smartfon, ale na pewno jest to tutaj odpowiednio zrównoważone. Nie czuć, że odsłuch jest przekombinowany. I chyba właśnie to mi się w jakości muzyki z iPhone’a 11 podoba najbardziej – ta równowaga brzmieniowa.

APARAT I FUNKCJE FOTOGRAFICZNE W IPHONE 11

iPhone 11 dał mi w końcu to, czego tak bardzo pragnąłem od smartfonu Apple’a! Świetny aparat, który w końcu sprosta konkurencji spod znaku Androida. Wreszcie poczułem się w pełni usatysfakcjonowany, ponieważ tak, jak pisałem w moim poprzednim tekście, Apple przegrywał tę walkę do tej pory, co wzbraniało mnie przed zmianą telefonu. Dzisiaj – w końcu(!) –  tych skrupułów nie mam i wiem, że bez zastanowienia mogę wrócić fotograficznie do iPhone’a.

Aparat i zdjęcia z iPhone 11 – 90sekund.pl – Krzysztof Bojarczuk

Jest wiele rzeczy, o których chciałbym Ci opowiedzieć i zacznę może od tego, że testowany przeze mnie model ma dwa aparaty – szerokokątny i ultraszerokokątny.

Apple, jak zawsze, trochę w swoim marketingu ma skłonności do naginania rzeczywistości, bowiem w praktyce otrzymujesz “normalny” aparat i szerokokątny obiektyw. Zwał jak zwał, niemniej obydwa mają po 12 MP i trzymając się ostatecznie terminologii producenta – obiektyw ultraszerokokątny ma przysłonę f/2,4 o polu widzenia 120 stopni. Drugi aparat ma oczywiście jaśniejszą przysłonę i wynosi ona f/1,8.

Mam sporo spostrzeżeń co do aparatu/ów w Apple iPhone 11:

  1. Po pierwsze, bardzo mi się podoba, jak iPhone 11 nie prześwietla seryjnie zdjęć, tak jak to było w “siódemce”. Oczywiście, moje spostrzeżenia opieram na swoich doświadczeniach, nie miałem do czynienia z modelami z serii X, niemniej przy testach iP11 bardzo pozytywnie odczułem fakt, że aparat potrafi wyciągnąć ze specyficznych warunków naprawdę piękne obrazki. Dzięki temu efekty są godne podziwu. Dużą rolę odgrywa tutaj z pewnością Smart HDR, który potrafi wyciskać także piękne kadry przy zachodzącym słońcu.
  2. Kolejna rzecz, która mnie ujęła to ostrzenie. Odbywa się ono płynnie, szybko i bardzo precyzyjnie. Oj naprawdę bardzo! Uchwycenie niektórych kadrów nie jest łatwe i nie każdy aparat w smartfonie sobie z tym radzi. iPhone 11 prezentuje się tutaj naprawdę niesamowicie i nie przypominam sobie sytuacji, bym musiał walczyć z wyostrzeniem danego fragmentu kadru.
  3. Tryb nocny. Włącza się automatycznie – i tu wielka szkoda, że sami nie mamy na to wypływu. Maksymalny czas naświetlania jaki udało mi się zauważyć to 4 sekundy i jest on w zupełności wystarczający. Często jednak jest krótszy i większość użytkowników nawet nie zwróci uwagi na to, że działa w tle.Co do samej jakości fotek nocnych – nie mam zastrzeżeń. W końcu iPhone 11 robi takie zdjęcia, jak przystało na obowiązujące standardy, które w Androidzie zagościły na dobre i to nawet w smartfonach ze średniej półki. Należy też napisać – nareszcie! – bo Apple spóźnił się z takim rozwiązaniem, ale trzeba oddać to, że zrobił to porządnie.
  4. Apple iPhone 11 nie potrzebuje dodatkowych trybów fotograficznych… Tak, to ryzykowne stwierdzenie, szczególnie, że cała konkurencyjna plejada je oferuje. Zdałem sobie jednak sprawę, że choć bardzo je lubię to ich posiadanie nie jest rzeczą niezbędną. Interfejs aplikacji aparatu w iPhonie 11 jest przejrzysty, dziecinnie prosty i oferuje to, co jest potrzebne do zrobienia dobrego zdjęcia. Z wszystkich innych dodatków można korzystać przy okazji używania aplikacji firm trzecich, ale skorzystają z tego naprawdę nieliczni. Albo inaczej – nieliczni będą tego potrzebowali lub widzieli zastosowanie dla dodatkowo podkręconych kadrów. To, co w automacie oferuje iP11, jest naprawdę wystarczające i satysfakcjonujące.
  5. Bardzo podoba mi się, że samo przełączenie pomiędzy obiektywami jest przyjemnie płynne. Nie ma tutaj przeskoku, jak np. w Samsungach, gdzie jest to wyraźnie zauważalne. Drobnostka, ale za to bardzo przyjemna dla oka.

    iPhone 11 - Krzysztof Bojarczuk - 90sekund.pl
    iPhone 11 – Krzysztof Bojarczuk – 90sekund.pl
  6. Obiektyw ultraszerokokątny. Zakochałem się w nim i uwielbiam robić nim zdjęcia. Przypomniały mi się testy LG G5, który bodajże jako pierwszy wykorzystywał taki układ aparatów. Już wtedy byłem więcej niż zadowolony z rezultatów – tym razem jest podobnie. I tu kolejna rzecz, którą sobie uświadomiłem. Preferuję bardziej możliwość ujęcia kadru w szerszej perspektywie niż korzystania z zoomu. Zauważyłem to dopiero teraz, chociaż na co dzień przecież korzystam z Huawei P20 Pro, który – przypomnę – oferuje 3-krotny zoom optyczny i 5-krotny zoom hybrydowy. Pewnie każdy woli co innego, ale w mojej opinii szeroki kąt zdecydowanie zaoferuje Ci najwięcej przy krajobrazach, czy zdjęciach w mieście.

    Żeby jednak nie było – iPhone 11 oferuje dwukrotne przybliżenie optyczne i 5-krotne cyfrowe. I o ile zawsze z cyfrowego nie korzystam, tak pierwsza opcja jest u mnie częściej w użyciu.

  7. Szeroki kąt to nie tylko domena głównego aparatu, ale i tego do selfie. Dzięki temu nie tylko Ty zmieścisz się w kadrze, ale i inni znajomi, czy rodzina. Możesz przełączyć się ręcznie na szerszy kadr, ale po przechyleniu telefonu do poziomu, ten sam oddali kadr. Opcja ta nie działa w trybie portretowym  – szkoda, ale najpewniej rozmycie tła przy więcej niż jednej osobie mogłoby przynieść niekorzystne efekty.
  8. Tryb portretowy wygląda bardzo dobrze, zarówno z przedniej jak i z tylnej kamerki. Ładnie “odcina” postać od tła, choć przy dużej ilości szczegółów potrafi “zapomnieć” o niektórych elementach. Ze względu na ilość zdjęć jaką zrobiłem, spokojnie można to uznać za wypadek przy pracy.
  9. Grzechem byłoby nie wspomnieć o wideo, bo choć zdecydowanie wolę nieruchomy obrazek, to tutaj iPhone 11 również połechtał mnie miło. Szczególnie możliwość filmowania w 4K i 60 klatkach – także za pomocą ultraszerokiego obiektywu. iPhone 11 zmienia się wówczas niemalże w kamerkę sportową. Przy tej okazji pożałowałem, że model ten jest tak duży gabarytowo, bo w mój gimbal co prawda się mieści, ale ciężar sprawia, że bardzo trudno go wyważyć.Filmowanie z ręki jednak również wygląda świetnie, obraz prezentuje się bardzo ładnie i momentami wygląda tak jakby rzeczywiście był filmowany z gimbala.

    Warto pamiętać, że przy rozdzielczości 4K i 60 klatkach wideo zajmują dużo miejsca. Jeżeli planujesz dużo filmować iPhonem 11, to wersja 64 GB szybko okaże się niewystarczająca. Tutaj polecam co najmniej wersję z pamięcią 128 GB, a najlepiej 256 GB.

    Przy okazji filmów warto wspomnieć o opcji QuickTake. W iPhonie jest tak, że kiedy robisz zdjęcia i nagle zapragniesz nakręcić film, to nie musisz się przełączać do trybu wideo (ale, jak chcesz to możesz oczywiście), tylko wystarczy przytrzymać palec na wirtualnej migawce, by rozpoczęło się rejestrowanie obrazu. W smartfonach z Androidem najczęściej taki ruch wywołuje efekt wykonania serii zdjęć. W każdym razie w iPhone, jeśli uznasz, że warto filmować dalej i nie chcesz dłużej przytrzymywać migawki palcem (co może być po prostu niewygodne), wystarczy śliznąć nim w prawo, a urządzenie przechodzi na stałe w tryb filmowania.
  10. Jest możliwość filmowania w zwolnionym tempie (slow motion). Nie robi to już takiego wrażenia, jak kiedyś, ale ciekawostką jest to, że w iPhonie 11 możesz to robić także za pomocą przedniej kamerki, co z pewnością ucieszy się fanów i fanki selfie :).

Podsumowując, czułem się naprawdę spełniony fotograficznie mając w ręku iPhone’a 11.

Chociaż dostajemy maksymalnie uproszczony interfejs, to nie brakowało mi żadnych dodatków. Po prostu efekty uzyskiwane z tego smartfonu były więcej niż zachwycające. Matryce pięknie absorbują światło, detale są naprawdę wyraziście rejestrowane, nasycenie barw jest bardzo spokojne, ale czuć, że to co jest kadrze smakuje pełniej. Nie czułem się w żaden sposób ograniczony, co powodowało, że fotografowanie i filmowanie było czystą przyjemnością. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że iPhone’a 11 warto kupić dla samego tylko aparatu.

WZORNICTWO IPHONE 11

Pamiętam, że gdy zobaczyłem pierwsze przecieki na temat tego, jak ma wygląda aktualna generacja smartfonów Apple’a, miałem nadzieję, że się one nie potwierdzą…

Gdy jednak sprzęt ujrzał światło dzienne, a przecieki stały się faktem, pomyślałem sobie, że coś tu ewidentnie poszło nie tak. I o ile sama bryła iPhone’a 11 pozostała bez zmian w stosunku do modelu Xr, tak “wyspa” na której umieszczono obiektywy wygląda kiepsko. Zdaję sobie sprawę, że ciężko wymyślić coś nowego, coś co zachwyci wszystkich, ale co jak co – Apple wyznaczało trendy wzornicze, więc oczekiwałem czegoś gustowniejszego…

Podobieństwo innych smartfonów do danej generacji iPhone’ów było czasami wręcz żenujące, ale to już temat na inną dyskusję. Natomiast słuchawki od Apple zawsze były wyjątkowe, ponadczasowe, prezentujące najlepszą pracę rzemieślników designu. Z iPhone 11 jest odwrotnie. Model ten zupełnie nie zachwycił mnie. Ani na zdjęciach ani później, gdy w sklepie mogłem bliżej mu się przyjrzeć, chwycić do ręki i ocenić, czy rzeczywiście jest tak źle, jak myślałem…

iPhone 11 - Krzysztof Bojarczuk - 90sekund.pl
iPhone 11 – Krzysztof Bojarczuk – 90sekund.pl

Dziś, po kilku tygodniach testów mogę napisać wprost – Apple iPhone 11 to konstrukcja toporna.

Gabarytowo stanowi wyzwanie i na pewno nie wyznacza żadnych wzorniczych trendów. Podobnie zresztą jak model “Pro”, choć mniejszy wariant jest o wiele bardziej ergonomiczny i w bezpośrednim kontakcie sprawia lepsze wrażenie. Zwykła “jedenastka” nie dała mi tego komfortu, jakiego oczekiwałem. Obsługa jedną ręką, szczególnie gdy korzystamy z gestów, może stanowić wyzwanie. Nawet dla mnie czasami przesunięcie kciukiem od lewej strony do prawej, co w iOS jest gestem “wstecz”, potrafił nieźle wygimnastykować dłoń. Włożenie telefonu w dodatkowe etui jeszcze bardziej “ucegliłoby” ten sprzęt.

iPhone 11 - Krzysztof Bojarczuk - 90sekund.pl
iPhone 11 – Krzysztof Bojarczuk – 90sekund.pl

Potwierdziła się jednak zasada, że w warunkach domowych, gdzie na spokojnie mogłem przyjrzeć się wszystkim szczegółom, bez presji korzystać z urządzenia przez kilka dni, zmieniła się nieco moja perspektywa. I choć nadal uważam, że “kuchenka gazowa” na pleckach powinna zostać ukryta pod stertą papierów w biurach projektowych Apple jako przykład wzorniczego zapomnienia, a nie realnie wypuszczonego w świat rozwiązania, to iPhone 11 opatrzył mi się na tyle, że nie zwracam już uwagi na jego design. Liczne zalety skutecznie rekompensują mi wszelkie wizualne niedostatki.

iPhone 11 - Krzysztof Bojarczuk - 90sekund.pl
iPhone 11 – Krzysztof Bojarczuk – 90sekund.pl

Do testów otrzymałem czerwoną wersję kolorystyczną z limitowanej serii Product (RED). Postawienie na nią przy zakupie iPhone’a wspiera Globalny Fundusz na rzecz walki z AIDS, co jest już tradycją Apple’a.

Natomiast, jeśli jesteśmy przy wersjach kolorystycznych, to muszę przyznać, że nie znalazłem dla siebie propozycji, która powaliłaby mnie na kolana. Odcień czerwieni zastosowanej przy tym wariancie jest mało zdecydowany i zależnie od światła może momentami przypominać lekki róż. W ogóle wszystkie kolory są trochę nijakie i ostatecznie najbardziej przemawia do mnie czerń. Ale to już są niuanse nieistotne z punktu widzenia recenzenta. O gustach kolorystycznych dyskutować nie chcę.

iPhone 11 - Krzysztof Bojarczuk - 90sekund.pl
iPhone 11 – Krzysztof Bojarczuk – 90sekund.pl

PODSUMOWANIE

Jeżeli dotarłeś/-aś do tego momentu recenzji już wiesz, że iPhone 11 nie jest sprzętem pozbawiony wad (zna ktoś smartfona idealnego?).

Niemniej – moja opinia o nim (co zaznaczyłem już na początku) – jest bardzo pozytywna. Bo może i nie jest to najlepszy iPhone w historii, ale z pewnością na tyle dobry, że nawet w wariancie nie najmocniejszym (bo przecież bez “Pro” w nazwie) potrafi podjąć rękawicę rzuconą przez niejednego flagowca od konkurencji.

Najbardziej doskwierała mi w iPhone 11 bateria. Są tacy, co ją chwalą, ja z zachwytu nie pieję. I to moim zdaniem największy minus zwykłej “jedenastki”. Trudno przemilczeć też dość niską rozdzielczość ekranu, chociaż uczciwie trzeba przyznać, że gęstość ułożenia pikseli jest na sensownym poziomie, a sam ekran robi więcej niż dobre wrażenie. Wzornictwo też bym poprawił, ale z czasem przywykłem do tego designu, bo jednak nad wyglądem prym wiedzie niesamowita kultura pracy oraz bardzo dobrze zaprojektowany wizualnie iOS ze wspaniałymi gestami nawigacyjnymi.

Ale prawdziwa przygoda z iPhone 11 zaczyna się na polu fotograficznym.

Uwielbiam fotografować smartfonami, sporo ich i przeszło i przechodzi przez moje dłonie, zatem mogę śmiało ogłosić, że dla mnie zdjęcia z tego iPhone’a, to dziś prawdziwa czołówka. W fotel wgniata również jakość wideo, szczególnie w 4K i 60fps, a także genialna stabilizacja obrazu. Czuję się więcej niż spełniony i to najlepsza informacja dla mnie. Mam bowiem poczucie, że przy zakupie tego modelu, nie będę w końcu czuł ograniczeń fotograficznych, jakie miałem podczas poprzedniej przygody z “jabłkiem”.

Zdaję sobie sprawę, że z “ajfoniarzami” i “androidowcami” jest trochę tak, jak z “kanonowcami” i “nikoniarzami”. Nie chcę więc nikogo przekonywać, że Apple iPhone 11 to sprzęt najlepszy na świecie. Znam jednak różne środowiska pracy, mam do czynienia z wieloma smartfonami, testuję naprawdę wiele rozwiązań fotograficznych i jednak przy zestawieniu wszystkich tych doświadczeń z iPhone 11, postawiłby, dziś na powrót do sadu. Wiem, gdzie “jabłko” nie dotrzymuje kroku konkurencji. Ba – potrafię nawet zlokalizować robala w owocu. Ale lubię smak tegorocznego wydania, a kompromisy nie są dla mnie decydujące.

A dla Ciebie?

Dziękujemy sklepowi X-KOM.PL
za udostępnienie sprzętu do testów.