Było drogo i średnio. Jest prawie tanio i prawie na bogato
Garmin zaprezentował właśnie światu dwa nowe zegarki biegowe z najniższych półek cenowych. Dziwnie się czuję, bo trudno ukryć mi lekką nimi ekscytację. Wynika to z dwóch powodów. Po pierwsze Forerunner 165 Music (TU recenzja) wyszedł (przynajmniej w teorii), jako bezpośredni następca Forerunnera 55 (TU recenzja). Ale przeskok był zbyt drastyczny. Tak pod kątem funkcji, wyglądu i oczywiście wyposażenia. Skokiem była też dwukrotnie wyższa cena. Zdecydowanie brakowało czegoś pomiędzy. Teraz ta luka zostaje zasypana przez Forerunnera 70.
Po drugie wyposażenie Forerunnera 165 Music chociaż robiło sensowną różnicą względem Fr 55, to jednak na tle konkurencyjnych zegarków wciąż był to produkt uboższy niż np. zegarki Galaxy Watch, czy Apple Watch, a cenowo bardzo zbliżone do tej serii. Co było kluczowe dla mnie – Fr 165 Music posiadał płatności Garmin Pay, więcej treningów oraz kilka fajnych usprawnień, których trudno w Forerunnerze 55 było szukać, jak np. możliwość wznawiania treningów później, z czego korzystam nagminnie podczas miejskiej jazdy rowerem.
W mojej opinii seria Forerunner 165 była zegarkami, które wciąż sporo kosztowały i zbliżały się tym samym do poważnych smartwatchy, ale nie mogły konkurować z nimi sensownymi inteligentnymi funkcjami i np. liczbą treningów. Były za to naprawdę fajne sportowo, ale… w tej cenie i tak nie oferowały fajerwerków, jak droższe Garminy, a typowe smartwatche na tym tle specjalnie nie odstawały. Pojawienie się Forerunnerów 70 i 170 sporo zmienia. Teraz jest względnie tanio, a przy okazji otrzymujemy większy skok pod kątem wyposażenia i funkcjonalności.
I właśnie to mnie intrygująco łechce. Bo musicie wiedzieć jedną rzecz – z tańszymi Garminami nie jest tak, jak z tanimi smartfonami. Czyli, że działają względnie efektywnie przez pierwsze 3 do 6 miesięcy, a potem to już trzeba wykazywać się sporą dozą cierpliwości. Nie, tanie Garminy działają naprawdę dobrze przez właściwie cały cykl życia produktu. Dyskusyjne za to pozostaje, co to oznacza, że Garmin jest „tani”? Bo na pewno nie jest to segment naprawdę tanich produktów od wszelkiej maści chińskich produdentów. Ale przyjrzyjmy się najpierw tym dwóm zegarkom.

Forerunner 70 zyskuje najwięcej
Tak – po bardzo udanym, ale już starym i mocno odstającym od innych zegarków na rynku Forerunnerze 55 brakowało czegoś naprawdę niedrogiego i konkurencyjnego od Garmina. Dla mnie funkcje smart zawsze w tych zegarkach (tak samo, jak w Polarach, czy Suunto) są drugo-, albo i nawet trzeciorzędne. Garmin to producent zegarków sportowych z domieszką funkcji smart (chociaż teraz marketingowo wolałby być pozycjonowany w pierwszej kolejności jako smart). Wszystkie jego zegarki dostają zatem piękne ekrany AMOLED i nie inaczej jest tutaj, również w podstawowym Fr 70. I tak na dobrą sprawę, to ten model intryguje mnie najbardziej.
Okazuje się, że za cenę nieco ponad 1000 zł brutto otrzymujemy w Garmin Forerunnerze 70:
- debiutuje nowa funkcja o nazwie Szybki Trening, dzięki której możliwe jest zdefiniowanie prostego i personalizowanego treningu w oparciu o czas i poziom przewidywanego wysiłku;
- dostajemy plany treningowe Garmin Coach. Zegarek codziennie mierzy naszą aktualną kondycję na bazie historii aktywności, jakości snu, poziomu regeneracji etc. i na tej podstawie proponuje plany treningowe;
- zegarek dostaje (wg Garmina zaawansowane) funkcje treningowe, które zostały opracowane przez Garmin Human Performance Lab. Znajdziemy tu zatem takie opcje, jak gotowość treningową, stan wytrenowania, moc biegową mierzoną przez zegarek oraz dynamikę biegu;
- kolejny duży upgrade to dostarczenie 80. wbudowanych aktywności (bo przecież seria Forerunner to nie tylko bieganie) m.in. jazda na rowerze, trening siłowy, pływanie itp.
Ostatnia rzecz, która przykuła moją szczególną uwagę w notce prasowej – wg mnie prawdziwe złoto – to dostarczenie w ramach funkcji Garmin Run Coach nowych planów, które obejmują marszobiegi oraz treningi o mniejszej intensywności. Co więcej – codzienne sugestie treningowe również oferują marszobiegi, które po każdym treningu biegowym dopasowują się do naszych wyników i poziomu regeneracji.
Oczywiście marszobiegi to żadna nowość i można je skonfigurować w ustawieniach treningu biegowego we właściwie każdym zegarku sportowym Garmina. W kilku recenzjach chwaliłem je bardzo, bo mam do nich sentyment – sam zaczynałem przygodę z bieganiem właśnie od tej funkcji. Bo istota marszobiegów polega na tym, że z każdym etapem treningowym zmniejszamy czas marszu, a zwiększamy czas biegu. Dotąd trzeba było ustawiać to każdorazowo ręcznie. Teraz – wg zapewnień Garmina – zegarek sam oceni, czy wydolnościowo jesteśmy gotowi wejść na wyższy poziom. Bardzo dobrze pamiętam, że były takie momenty, że dany tydzień musiałem powtarzać w kolejnym tygodniu, bo wydolnościowo nie dawałem rady. Teraz aby to zrównoważyć miałby o to zadbać Forerunner 70.
I to mi się w Forerunnerze 70 podoba najbardziej. Zarówno Forerunnera 55, jak i Forerunnera 165 Music w swoich recenzjach wskazywałem jako naprawdę świetne zegarki na początek. Kiedy jeszcze nie mamy wobec siebie (a tym samym wobec sprzętu) większych wymagań. Chcemy zacząć i nie potrzebujemy napakowanego multisportowymi funkcjami Enduro, Fenixa, czy Instincta (albo droższych Forerunnerów 570 i 970). Wbudowanie w podstawowe zegarki marszobiegów i zrobienie z nich jednej z kluczowych nowości, która opiera się o faktyczny status naszego wytrenowania, to bardzo dobre posunięcie i zarazem potwierdzenie mojej tezy – nawet najbardziej podstawowe zegarki Garmina wciąż są bardziej sportowe niż smartowe.
Oczywiście Garmin Forerunner to smart zegarek, który posiada również wbudowany pulsoksymetr, mierzy więc nie tylko tętno, ale i poziom nasycenia tlenem krwi. Monitoruje nasz oddech, status zmienności tętna (HRV), a także sen. W pakiecie dostajemy też podstawowe funkcje smart i łączność z telefonem, w tym obsługę powiadomień. Wg producenta Fr 70 przejedzie na jednym ładowaniu maksymalnie 13 dni w trybie smartwatcha. Realnie będzie to zapewne mniej, o czym przekonałem się podczas testów Forerunnera 165 Music, ale dużo zależy tu od konfiguracji zegarka (ja np. nigdy nie wyłączam wyświetlacza w zegarku – lubię kiedy jest w trybie Always-on-Display).
Jak na tym tle wypada Forerunner 170 i Forerunner 170 Music?
I tu robi się ciekawie. Bo wiele wskazuje na to, że Forerunner 170 i 170 Music (kosztujące odpowiednio 1 289 zł brutto i 1 509 zł brutto) również posiadają wszystkie wymienione wyżej funkcje z modelu Fr 70, wzbogacone dodatkowo o możliwość płacenia tymi droższymi zegarkami poprzez NFC w ramach usługi Garmin Pay, a w wersji muzycznej jest opcja podłączenia subskrybowanego serwisu streamingowego do zegarka i można wówczas iść na trening bez telefonu. Co ciekawe „mocniejsze” FR 170 i 170 Music działają do 10 dni na jednym ładowaniu.
Widać więc, że Garmin zastosował tutaj klasyczną technikę sprzedawania dużych frytek w cenie niewiele wyższej niż ta, którą trzeba zapłacić za frytki małe. Oczywiście przeskok między 1 079 zł (bo tyle w dniu pisania tego tekstu trzeba wyłożyć za Forerunnera 70), a 1 509 zł jest znaczny, ale to dobrze pokazuje, że jeśli jesteśmy naprawdę na początku naszej przygody z bieganiem, to w zupełności wystarczy postawić na Forerunnera 70 i dostaniemy wraz z nim 90 proc. kluczowych funkcji i możliwości. Dopiero, kiedy zakosztuje się słuchania podcastów lub muzyki w czasie treningu bez asysty telefonu, czy swobody płacenia zegarkiem, to zaczyna się zerkać na ten wyższy segment cenowy z wyraźną chęcią dopłaty.
Niemniej próg wejścia wydaje się teraz naprawdę bardzo atrakcyjny. A to, co mi się tutaj najbardziej podoba, to fakt, że producent poważnie podchodzi do sprawy, wyraźnie profilując nowe Forerunnery, jako rzeczywiste smartwatche sportowe na start. Przewiduję duże branie.
Komentarze
Zdecydowałem się na wyłączenie komentarzy na blogu. Jeśli jednak chcesz podzielić się ze mną swoją opinią lub przemyśleniami na temat tej recenzji – zapraszam do wysłania do mnie maila na adres: [email protected]. Obiecuję, że w miarę możliwości postaram się odpowiedzieć na każdą wiadomość. Serdeczności 😊
Źródło: Inf. pras. Garmin
