Wróciłem właśnie z treningu. Dzisiaj 11 kilometrów. Delikatnie, choć z naciskiem na pierwszą “piątkę” szybszą. Potem już z większym luzem. Do maratonu już coraz bliżej i ogólnie wypadałoby zrobić jeszcze jedno dłuższe wybieganie. Są różne opinie na temat tego, kiedy taki ostatni trening zrobić przed startem. Ja założyłem, że będzie to mniej więcej na 1,5 tygodnia przed.

Przyznam jednak, że nie lubię do końca tych treningów. Często mi się dłużą, szczególnie gdy biegnie się samemu. Z muzyką na uszach już nie biegam, oduczyłem się i dobrze mi się trenuje bez dodatkowego obciążenia. Co prawda muzyka absorbuje myśli, ale przy dłuższych dystansach zaczyna przeszkadzać (przynajmniej mnie) – dlatego nie zabieram już ze sobą smartfona czy MP3. Z drugiej strony fajnie jest odświeżyć umysł podczas takich treningów. Nie muszę za dużo myśleć, analizować, a nawet jeśli już, to robię to ze spokojną głową. Bieganie w końcu ma też mnie relaksować i być formą odpoczynku od codzienności.

Wracając do przygotowań. Pewne znużenie daje się w znaki, co jest naturalne. Na zawodach praktycznie cały czas coś się dzieje. Ktoś koło Ciebie cały czas biegnie, wokół dopingują kibice, tak więc na nudę narzekać nie można. Poza tym na zawodach mimo wszystko jest się bardziej zmotywowanym. Na treningu nie ma linii mety. Biegniesz tyle, ile chcesz. I choć ten brak ograniczeń jest fajny, to warto mieć w nim umiar.

W Internecie natrafisz na mnóstwo różnych treningów, w których będziesz mieć zaplanowane długie wybiegania. Wspólny mianownik to jeden taki trening w tygodniu. A po ile kilometrów? Tu już wypada to różnie, ale im bliżej startu tym naturalnie warto przebiec więcej. Nie mam praktycznie żadnego doświadczenia w tego typu przygotowaniach, ale uważam, że nie warto biec więcej niż 30 kilometrów. Po pierwsze istnieje ryzyko kontuzji. Im dłuższy dystans, tym większe.

Po drugie obciążenie organizmu. Szczególnie przy końcówce przygotowań. Oczywiście nie biega się długich treningów tuż przed maratonem, ale nie zmienia to faktu, że takie dystanse pozostają w mięśniach. Dla zawodowców może nie, ale dla nas, amatorów; dla kogoś kto przygotowuje się do pierwszego maratonu w życiu, myślę że nie warto przesadzać na treningach. Ważne, by zrealizować swój plan, dostosowany do własnych potrzeb.

Z drugiej strony, fajnie jest, gdy uda się na treningu przebiec te trzy dychy, bo oprócz motywacji wzrasta też pewność siebie. A to bardzo ważne, niezależnie od dystansu.

Udostępnij

O Autorze

Rocznik 1987 - pasjonat fotografii cyfrowej, wizji postapokaliptycznego świata, fan literatury braci Strugackich oraz nowych technologii. Jego wpisy i zdjęcia znajdziecie też na blogu MojChromebook.pl