Oto WIELKA, medialno-marketingowa wydmuszka, czyli Xiaomi Mi Mix 2!

Starck lubi media, a media lubią jego, ale nie uratuje tego smartfonu swoją twarzą. Natomiast skoro projektował pierwszego Mi Mix, nie mogło zabraknąć jego ręki przy tworzeniu drugiego wariantu tego telefonu. Snapdragon 835, 6GB RAM, 64/128/256GB pamięci UFS 2.1 na pliki, bateria o pojemności 3400mAh, BT5.0, wyświetlacz LCD o rozdzielczości 2160x1080px na przekątnej 5,99 cala w układzie 18:9, aparat główny 12Mpx z pikselami wielkości 1.25μm i czteroosiową optyczną stabilizacją obrazu, detekcją fazy i przysłoną f/2.0. Całość zamknięta w wymiarach 151.8mm x 75.5mm x 7.7mm, i wadze wynoszącej 185 gramów. A – no i jest jeszcze USB typu C, ale za to brak wejścia słuchawkowego jack 3.5mm. Wszystkim zarządza interfejs MIUI 9, który oparty jest o Androida 7.x Nougat. To, co podoba mi się najbardziej, to wykonanie z ceramiki. Będzie również ekskluzywna edycja z tego tworzywa z większą ilością pamięci. Ale poza tym…?

Xiaomi Mi Mix 2 – fot. mat. pras.

Tak – teraz długa, długa pauza i jedno wielkie wiszące w powietrzu pytanie – jest hit? Jest git? Cóż… gdyby można było graficznie przedstawić tę ciszę, która zaległa u mnie po prezentacji tego smartfonu… I OK – Philippe Starck zrobił, co do niego należało, ale branding grawerowany na Mi Mix2, że to Mix Design by Xiaomi, trąci (nie)lekkim naciągactwem. Oczywiście, że jest to produkt piękny i wykonany świetnie. Różni się przede wszystkim tym od poprzednika, że nie jest taki klockowaty, stracił trochę na wymiarach, ale finalnie model ten wpisuje się w to, co wzorniczo zaprezentował do tej pory Samsung czy chociażby LG. Jak na Starcka – spodziewałem się więcej.

Xiaomi Mi Mix 2 – fot. mat. pras.

Patrząc jednak na bebechy, to też nie ukrywam, że nie jestem porwany. Właściwie wszystko dobrze znane ze specyfikacji innych modeli z najwyższej półki, obecnych dziś na rynku. Imponująco wygląda aż 6GB pamięci RAM (a w edycji specjalnej nawet 8GB RAM, czyli tyle ile ma mój Surface Book), ale przecież zeżre to w większości nakładka systemowa na Androida – MIUI 9. Snap 835, to już wiadomo – potęga do kwadratu – lecz i on jest coraz powszechniejszy, zatem smartfon premium bez niego na pokładzie, to w roku obecnym – produkt wybrakowany.

Xiaomi Mi Mix 2 – fot. mat. pras.

Piękne wrażenie robi czteroosiowa stabilizacja obrazu w aparacie, ale przysłona f/2.0? Jasne, że ciemno to nie jest, ale też nie skaczę z radości. W piękne słoneczne dni, będą piękne zdjęcia. Ale wystarczy, że zacznie się ściemniać i już od ziarna, szumów i poruszeń – nie uciekniesz. A przypomnę, że LG V30 otrzymał obecnie najjaśniejsze na rynku mobilnej fotografii światło f/1.6. Jest więc do kogo równać, prawda?

Xiaomi Mi Mix 2 – fot. mat. pras.

Najbardziej rozpaczam, kiedy widzę wyświetlacz wykonany w technologii LCD. Tak, jest on piękny i dostarczy świetnych wrażeń wizualnych, ale… na takim klocku sprawdziłby się przede wszystkim panel OLED-owy. Jest ich tyle u konkurencji, że po prostu szkoda przeogromna, że finalnie nie znalazł swojego zastosowania takowy w Mi Mix 2. Sama rozdzielczość również nie rzuca na kolana, chociaż absorpcja ppi jest w porządku, to jednak jestem zdania, że albo równasz do innych, albo inni do ciebie. W tym przypadku Xiaomi nie zaskakuje absolutnie niczym.

Xiaomi Mi Mix 2 – fot. mat. pras.

Cholera. Właściwie to mam ochotę napisać, że ten smartfon to po prostu medialno-marketingowa wydmuszka. Dokładnie tak, jak stwierdziłem w tytule. Nie ma w tym produkcie absolutnie niczego, co mogłoby rozpalać wyobraźnię, no chyba że jest się estetą (bądź estetką) i szuka ultradopracowanego wzornictwa, przypieczętowanego rzemiosłem znanego nazwiska, które i tak zostaje tutaj zaskarbione, jako Mix Design. To już lepiej pod tym kątem wypada Huawei, który faktycznie może pochwalić się swoim rozpoznawalnym wzornictwem i niesamowitą precyzją wykonawczą. Takiej ceramiki może i w portfolio nie mają, ale wszystko inne świeci na wysoki połysk.

Xiaomi Mi Mix 2 – fot. mat. pras.

Mam też do Xiaomi dystans w kwestii tego produktu, bo jednak po Mi Mix 2 spodziewałem się więcej. To taki smartfon, który jest swego rodzaju odpowiednikiem Samsunga Galaxy Note’a 8, czy na LG V30 lub też serii Huawei Mate. A wyszedł z tego po prostu stylowy smartfon, bez jakichkolwiek ambicji. Szkoda, bo Xiaomi pokazuje tym modelem, że potrafi nadal szokować jedynie ceną, a ta wyniesie wstępnie około 500USD za wariant z 64GB na dane i 6GB RAM. Myślę, że jednak warto co nieco dołożyć i komu innemu powierzyć oszczędności.