Pixelbook to Chromebook premium od Google, który nie może się równać z serią Microsoft Surface | 90sekund.pl - CZAS NA TECHNOLOGIE

Pixelbook po pierwszym okrążeniu… jest daleko za Microsoftem. Ale dobrze, że goni!

Ufff… zeszło ze mnie sporo powietrza teraz… serio! I to dlatego, że kiedy pojawiły się przecieki na temat Pixelbooka, to lekko zdębiałem. Pomyślałem – po cholerę robią ten sprzęt, skoro soft ni w pięć ni w dziewięć – nie jest pod niego dopasowany. Jakaś katastrofa! A jednak – rysik będzie dodatkowym akcesorium do dokupienia za 99USD, ale za to z możliwością zakreślania fraz, zdjęć i tekstu w czasie pracy na Chromebooku Pixelbooku, który w połączeniu z Asystentem rozpozna, jaki materiał ma być poddany analizie. Nie bardzo mam pomysł, co zrobić z tym rysikiem, bo nie ma żadnego patentu, jak Pixel Pena przyczepić do tego komputera, ale i tak jest lepiej niż w przypadku Apple i iPada Pro z Apple Pencilem oraz środowiska iOS… Przynajmniej tak to wygląda na zapowiedziach.

Google Chromebook Pixelbook – fot. mat. pras.

Po drugie – znowu w roli głównej Asystent Google – Pixelbook będzie reagował na komendy głosowe, a dzięki temu dostarczał masę informacji, tak jak to robi obecnie na smartfonach, które ów Asystenta wspierają w rodowitych językach. Niestety – polskiego brak. Ale to nic, sądzę że kiedy to do nas dotrze, będzie już na świetnym poziomie dopracowania.

Google Chromebook Pixelbook – fot. mat. pras.

Po trzecie Pixelbook będzie takim trochę notebookiem z serii Lenovo Yoga. W pełni konwertowalny, rozkładany, składany, ustawiany w pozycji namiotu, prezentacji etc., z dedykowanym przyciskiem na klawiaturze dla Asystenta. Na uwagę przy tej okazji zasługuje świetny projekt oraz wykonanie, całość wzorniczo utrzymana w stylistyce smartfonów Pixel, w tym gł. ich hybrydowych plecków, które w części są szklane i wyraźnie oddzielone od całej reszty body. Pixelbook też będzie miał takie wykończenia, czym bez dwóch zdań będzie wyróżniał się wśród wszystkich komputerów na rynku.

OK – pomimo pozytywnego flow, podsumowanie będzie trochę dla Google w tym punkcie swego rodzaju łyżką dziegciu z mojej strony. Bo rzeczywiście, to spory krok dla Chromebooków premium, no ale one stanowią zaledwie promil sprzętu z Chrome OS na pokładzie w powszechnym obrocie. Co z resztą tych urządzeń? Czy ficzery z Pixelbooka i jego rysika trafią do chociażby nowych Samsung Chromebooków Plus, które też posiadają stylusa? I czy pojawią się tanie Chromebooki ze wsparciem dla rysików? No ale wówczas bez dwóch zdań podniesie to ich cenę, bo przecież nikt normalny nie będzie na śmieciowym hardware próbował w 2017 roku uskuteczniać dziwacznych kombinacji sprzętowych…

Google Chromebook Pixelbook – fot. mat. pras.

Kolejnym ważnym punktem, jest chociażby fakt, że wszystko to, czym teraz szczyci się Pixelbook, znamy doskonale w wykonaniu… NIE, nie Apple, ALE… Microsoftu. Jego Surface Book, Surface Laptop, a nawet Surface Pro – to sprzęt który wzorniczo przetarł szlaki, do tego wciąż budzi emocje, jest świeży i wzorniczo nie do pobicia. Przy okazji wie, co zrobić z rysikiem Surface Pen, a ten posiada tyle możliwości personalizacyjnych do przypisania konkretnym apkom i akcjom w ramach Windows Ink, że Google ma się po prostu od kogo uczyć.

Google Chromebook Pixelbook i Pixel Pen – fot. mat. pras.

Doprawdy wiem, o czym piszę – korzystam od lat z tego sprzętu i do tej pory nikt nie przegonił Microsoftu w tym względzie. Jedynie ostro z nim konkuruje Samsung i jego Galaxy Note8, ale biorąc pod uwagę, że MS nie ma przecież smartfonu z rysikiem, ani smartfonów w ogóle, to okazuje się, że tak naprawdę, na rynku komputerów osobistych gigant z Redmond jest jedynym niosącym światło w tej chwili. Fajnie, że Google próbuje z nim równać, ale robi to tylko dlatego, że to właśnie twórca Okienek narzucił takie tempo i takie standardy swoimi komputerami Surface.

Google Chromebook Pixelbook – fot. mat. pras.

Dla mnie też jasnym sygnałem jest, że Pixelbook po prostu nie skradł mojego serca, tak jak robiły to wcześniejsze flagowe Chromebooki Pixel… Drugi fakt przy tej okazji – swojego Surface Booka wciąż nie chciałbym na nic innego zamienić. Myślę wprawdzie o tym, żeby go sprzedać, ale wyłącznie dlatego, że potrzebuję mocniejszego sprzętu do pracy z wideo (TUTAJ znajdziesz kanał 90sekund na YouTube), więc w grę wchodzi u mnie wyłącznie model z serii Performance Base lub najświeższy Pro, chociaż z samym Surface Bookiem rozstawałbym się z niekrytym żalem.

Uwielbiam ten sprzęt, polubiłem na nim Windowsa i widzę wyraźnie, jaki progres przez lata przeszedł Microsoft chociażby w doskonaleniu swojego rysika. Google z Pixelbookiem ruszył do biegu, ale po swoim pierwszym okrążeniu pokazuje, że do sprzętu od MS ma wyraźną stratę. I to nie tylko wzorniczo-rysikowo-praktyczną, ale też pod względem inteligentnej asystentki… To, co teraz w glorii prezentuje Google z Asystentem na Pixelbooku, Microsoft oferuje z Cortaną od dawna w Windowsie. Oj Google – zwieść się póki co nie dam! Tym bardziej, że za swojego notebooka żądasz 999USD w podstawowym wariancie…