Podstawowy Pixel 2 znika ze Sklepu Google. Idzie nowe? Tak, ale nie takie, jak myślisz.

Są zasadniczo dwa tropy. Kiedy znika sprzęt ze Sklepu Google (a tak stało się właśnie z Pixelem 2 wg tech-mediów z US), w sensie nie jest wznawiana seria, która została wykupiona, uzasadnione jest zakładanie, że – primo – urządzenie zostanie zastąpione nowszą wersją lub – secundo – inny sprzęt zastąpił obecny. W przypadku ostatniej premiery HP z Chromebookiem 13, można zakładać, że to właśnie ten model jest naturalnym sukcesorem po Pixelu 2 na rynku. No i przy okazji półka premium sensownie tanieje.

Google Chromebook Pixel 2 - fot. Google
Google Chromebook Pixel 2 – fot. Google

A tak się właśnie składa, że w Sklepie Play skończył się wyceniany na 999 dol. Pixel 2 w wersji podstawowej. Mocniejsze edycje są oczywiście do kupienia, i kosztują znacznie więcej, ale dość wspomnieć, że ten “najuboższy” wariant posiadał 8GB pamięci RAM oraz napędzany był procesorem Intel Core i5 szóstej generacji, zatem nie potrzebowałby żadnych innych mocniejszych wariantów, bowiem w świecie Chromebooków i tak wymiata! I to na dłuuugie lata.

Google Chromebook Pixel 2 - fot. Google
Google Chromebook Pixel 2 – fot. Google

Normalnie, po wyprzedaniu określonego produktu – lub wycofaniu go ze strony głównej – był to niegdyś sygnał, że nadchodzi nowy sprzęt – następcę obecnego. Ale sytuacja z tabletem Samsunga Nexus 10 pokazuje, że z Google wcale tak być nie musi. Nie wiem, czy pamiętasz, ale właśnie to urządzenie pomimo, że dawno zostało wyprzedane co do sztuki, to przez całe miesiące – nawet te kluczowe, kiedy gigant z Mountain View pokazywał kolejne wersje świeżego sprzętu, tablet ten finalnie doczekał się swojego następcy po latach, w postaci Nexusa 9 od HTC.

HP Chromebook 13 (2016) - fot. mat. pras.
HP Chromebook 13 (2016) – fot. mat. pras.

Coś mi jednak podpowiada, że Google wcale nie szykuje nowego Pixela z numerkiem 3. Obecne warianty Pixela 2 są tak wyposażone, że trójka musiałaby latać na Księżyc i z powrotem, aby czymś się wyróżniała, bo specyfikacyjnie fajerwerki już są i nie ma nawet świeższych technologii, którymi można by je zastąpić. Strategia Google na najbliższy czas może pokazywać, że notebooki premium też będzie robić, jak Nexusy – z większą dbałością o produkt, ale z przerzuceniem odpowiedzialności za nie na producenta. W tym przypadku jest to HP, którego Chromebook 13 już od kilku dni nie pozwala mi się dobrze wyspać ;).

HP Chromebook 13 (2016) - fot. mat. pras.
HP Chromebook 13 (2016) – fot. mat. pras.

W każdym razie – w tym kontekście faktycznie idzie nowe, ale nie takie, jak można by przewidywać. Zamiast nowego sprzętu, nowe podejście. Tak przynajmniej na dzień dzisiejszy sądzę. Oczywiście otwiera to drzwi do kolejnych wniosków. Chromebooki i całe środowisko, na którym pracują, czyli Chrome OS, są tak pomyślane, aby efektywnie działać nawet na ubogim sprzęcie. A to oznacza, że nawet na układach Intela z procesorami z serii Core i3 można wyciskać z tych produktów prawdziwe soki. Właściwie daje to spory plus w kontekście wyścigu zbrojeń, bowiem Google i inni producenci nie są przymuszeni do nerwowego wypuszczania odświeżonych serii flagowych urządzeń niemal rok w rok, co moim zdaniem jest rozsądniejszym podejściem, aniżeli kucie nowych produktów, różniących się od siebie tylko wyglądem.

Źródło: wccftech

  • Google się zdenerwowało i wytacza działa bojowe przeciw Microsoftowi. MS ma ten problem, że ich Sklep świeci pustkami, appki jak już jakieś są, to zwykle są albo totalnie brzydkie, albo działają, jak chcą. Sam Windows za to niby się rozwija, ale powoli i w dość niejasnym kierunku. Google za to ma większość rynku mobilnego, całe góry aplikacji w Sklepie Play i świetny, lekki system do pracy w chmurze. Krok z udostępnieniem Sklepu Play wraz z milionami aplikacji dla ChromeOS może zachwiać pozycją Windows na rynku komputerów osobistych.
    Ktoś może powiedzieć “co z tego, że appki z Androida będą dostępne na ChromeOS? To nic nie zmienia”. Ano wg mnie zmienia i to szalenie dużo. Wystarczy, że pojawi się taka możliwość, a jak grzyby po deszczu wyrosną bardziej zaawansowane aplikacje dostosowane zarówno do małych, jak i dużych ekranów. Czyli dokładnie to, co chce uzyskać MS w Windows Google zrobi szybciej, mniejszym nakładem i bardziej sensownie. Nie trzeba chyba mówić, że programiści chętniej będą pisać dla platformy, którą doskonale znają, tym bardziej,że ogrom istniejących w Play appek świetnie skaluje się do ekranów tabletów, a od nich już niedaleka droga do desktopów.

    A MS ma od kilku lat ogromny problem z przekonaniem programistów do swojego ekosystemu. Niby udostępniają ogrom narzędzi, ale nie trzeba daleko iść, aby dostrzec samo podejście MS do własnych rozwiązań. WinJS 4 dający programistom możliwość pisania natywnych appek dla Windows10 w JavaScripcie został niedawno oficjalnie zatrzymany. Od tak MS Zatrzymał rozwój tego frameworka, choć IMO mógł on tej firmie dać bardzo wiele. Sam napisałem prostą aplikację w WinJS i uważam, że wielu webowych programistów mogłoby bez większych nakładów pisać aplikacje dla systemu MS. Ale nie – uczcie się C#, XAMLa i czego tam jeszcze.

    Google daje zaawansowany framework UX, ciągle idzie w jasnym kierunku i nie daje niejasnych informacji, które wielokrotnie zdają się same sobie zaprzeczać. Nie obiecuje, nie nadużywa słowa “soon”. google robi coś, a jak zrobi to ogłasza, że zrobiło i JUŻ JEST DOSTĘPNE. MS mói, że coś robi i wkrótce udostępni. W przypadku wielu rozwiązań to “wkrótce” trwało długimi miesiącami.

    MS znowu przespał. W latach 90-tych przespał rewolucję internetową. Odbijało się to długimi latami na jakości sieci. Programiści musieli zapewniać stronom kompatybilność z IE6/7/8, które notorycznie nie wspierały najnowszych standardów. Tamtego poślizgu jakość MS długimi latami nie chciał specjalnie nadrabiać. Teraz MS przespał rewolucję mobilną i od kilku dobrych lat stara się – bezskutecznie – coś na tym polu ugrać. Gdyby tylko po stworzeniu Windows Mobile nie zrobili tego, co potrafią najlepiej – nie przestali rozwijać tego systemu – pewnie mieliby teraz większość rynku. Oczywiście istnieje tu też kwestia sprzedania produktu. Ale to inna sprawa. Google już ma chmurowy OS i już ma platformę aplikacji. Tak samo jak pozamiatało Apple na polu mobilnym (choć Apple tutaj nadal się liczy), tak samo wkrótce może się okazać, że pozamiata Windows na polu komputerów osobistych. Nie trzeba chyba nikomu przypominać, ile to razy wściekał się na Windows, ile razy słyszał, jak ktoś narzeka, że nie umie czegoś zrobić, że zainstalował sobie jakiś syf, że coś mu nie działa, że coś się zepsuło, i że jaki ten Windows jest do dupy. ChromeOS jest bezpieczny, prosty i szybki jak diabli. Daje zwykłemu Kowalskiemu to, czego potrzebuje. Profesjonaliści korzystają z OS X lub Windows. Ale rewolucja Chmurowa, która nieuchronnie się zbliża może sprawić, że nawet profesjonaliści zaczną pracować korzystając z chmur. Już teraz na upartego można wygodnie tworzyć witryny internetowe, o ile nie musimy ciąć layoutów w Photoshopie.

    No i wyszedł mi drugi artykuł. Mam nadzieję, że nie napisałem tego zbyt zawile :)

    • Kurczę, ale dałeś czadu z tym komentarzem! WOW! Przeczytałem go na raz, ale faktycznie – statystyki na stronie związane z czasem wyświetlenia wpisu zaraz mi rozbiją zegara :D. Oczywiście cieszę się, że jesteś tak zaangażowany i masz tyle do powiedzenia w temacie, bo to cholernie wartościowe. Nawet ocierające się o analizę sytuacji z wieloma celnymi stwierdzeniami.

      Niestety programistą nie jestem, więc trudno mi się odnieść do podniesionych – w kontekście MS – przez Ciebie kwestii, chociaż trochę czytałem na różnych forach, i Twoja opinia nie jest odosobniona. Faktycznie też Sklep, zarówno mobilny, jak i ten na stacjonarnym W10 wygląda, jak ubogi krewny przy sklepie Apple czy Google. Ja sądzę, że programiści po prostu nie czują środowiska Windows w odsłonie kafelkowej. Mimo wielu starań, uważam, że nadal nie zrobili z niego systemu przyjaznego, a ja się w tym środowisku po kilku tygodniach zaczynam dusić. Jednak potrzebuję pulpitu z kilkunastoma rozwiązaniami na ekranie głównym, a resztą w sensownym menu.

      Chrome OS faktycznie jest lekki, ale przy 2GB RAM-u ja już czuję spowolnienia, więc to też dość względny temat, ale na pewno ma więcej zalet pod względem efektywnej pracy, aniżeli Windows. Pod warunkiem oczywiście, że siedzimy w Chmurze. Moim zdaniem też tak będzie, że za chwilę wszystko się do niej przeniesie.

      W mojej osobistej opinii MS musiałby pomyśleć, by wyraźniej koncentrować się na nowych gałęziach rozwoju, bo to, co robi dzisiaj Intel dokładnie pokazuje, jakie ruchy trzeba wykonać, aby nie przespać swojego sukcesu. A w MS on jest cały czas silnie spięty z Windowsem, który radzi sobie jako tako tylko desktopowo.

      • Jerzy Jabłoński

        Z przenoszeniem do chmury bym się nie rozpędzał. Na OS X też. Firmy mają swoje ekosystemy, licencje i przyzwyczajenia. Są też względy bezpieczeństwa związanego z transferem danych na zewnątrz. Windows jako system korporacyjny i roboczy jeszcze długo będzie bardzo silny. Zresztą słusznie, bo jest bardzo dobry do takich rzeczy. A programowanie to nie tylko apki mobilne czy systemowe.

        • Tak, masz absolutną rację, z jednym wyjątkiem – Chmurowa rewolucja tak naprawdę wyraźnie rozwija się z innego kierunku, a mianowicie od klientów detalicznych, a nie korporacyjnych, chociaż to te drugie najsensowniej z nich korzystają. Ponadto rewolucja mobilna też jest dedykowana konsumentom. Firmy – owszem – też mogą się w tym odnaleźć, ale one raczej są przez konsumentów do mobile i Chmury przymuszani, jak chociażby banki, od których oczekuje się apek mobilnych, bo kto by dzisiaj brał kredyt w placówce. Lepiej kilkoma tapnięciami wszystko załatwić.

          • Jerzy Jabłoński

            Tak, ale piszesz o aplikacjach dla konsumentów, a nie o programach / systemach wykorzystywanych przez korporacje. Bank zrobi apke dla Androida i iOSa działające w chmurze, ale bankowi programiści będą pracować na Windowsie w lokalnej sieci. Dla MS klientem docelowym jest firma, a nie Kowalski. Zawsze tak było i to widać w tym jak MS sobie (nie)radzi przy tworzeniu rozwiązań dla konsumentów, a jak świetnie mu to idzie w rozwiązaniach biznesowych.

          • Tak, to prawda, ale przez to zaniedbanie odjeżdża mu i jedno i drugie dzisiaj.

          • 38creators

            Widzę kolejny błąd, chmura to technologia przede wszystkim Firm. Kolega nie wie tego, klienci detaliczni to nie jest dla niej rynek. Detal nie pokryje kosztów platformy dla usług, no może w Chinach. Niestety z Chmura w Detalu jak z Windows, ludzie nie ufają jej. Zapytajmy się kto trzyma kluczowe dane na dysku sieciowym, dane inne niż zdjęcia. Bez ludzi odbytych z IT praktycznie nikt.
            Co do Apple, to jest klasyczny koncern dla Detalu z wysoką marża, oni do tej pory nie mają narzędzi do korporacyjnego zarządzania itd. Wszystkie rozwiązania zaplanowania nad Apple jakie znam to Microsoftowa domena która poprzez drzewo Active Directory zarządza Applem, bo Apple nie ma narzedzi. Bogate firmy same piszą narzędzia do zarządzania tym sprzętem, przykładem jest choćby Google które po 4 latach proszenia o software postanowiło napisał samodzielnie dla siebie takie narzędzia.

        • 38creators

          Dokładnie jest tak jak napisał kolega, apk to narzędzia końcowe, ale mniej istotne, przynajmniej dziś. W tym pierwszym komentarzu jest wiele niewiedzy, tak wiele jak narzekania na Windows osób które po prostu nie myślą przy komputerze tylko traktują ja jako magiczną skrzynkę. Nie podoba mi się ten komentarz o braku chmury w MS, bo niestety ten Polski biedny kraj nie ma firm z takimi rozwiązaniami w grupie typu S.A.. A chmura kojarzy się z usługami Saas, a to przecież technologia mega serwerowni in wirtualizacja na której bazuje Google, o tym ktoś zapomniał powiedzieć ile to kosztuje. Ktoś zapomniał o Azure które jest głównym obok Excela nośnikiem kasy dla MS.
          A w mojej firmie gdzie mamy zakłady w Chinach, USA i w Europie mam serwerownie w Bredzie z 22 000 procesorów z VM i Windows oraz Virtualnymi centralami VoIP Siemens i tysiącami Terabajtami zasobów. Konfiguracja Chmury, dostaje się do pulpitu z każdego nośnika OS gdzie jest client Citrix Receiver a wiec Android, Windows, Linuxy, OSX, iOS i Chrome. Wystarczy ze mam mysz i klawiaturę Bluetooth i z Androida wywołuje pulpit z Full Windowsem i dostępem do masy narzedzi programow Windows i sieci LAN w Polsce, moich serwerow itd. Do tego jak mej narzędzie jest zarejestrowane w data Centre to automatem jestem w zasobach jak urządzenie wyczuje dostęp do Internetu. To nie jest film SF tylko real, jak ICT Manager zabieram w droge tylko tablet z takim kompletem.
          Moc i przetwarzanie dane mi serwerowni a link zużywa tylko 24 kbity chyba za Cisco Jaber i zestawiam wideokonferencje bo tak pracujemy. Dodam ze mieszkam na wschodzie Polski w miasteczku 20000 ludzi, gdzie jest główna fabryka zakładu, jednak z kilku nad którymi sprawuje pieczę.

  • Arkadiusz Laszewski

    Zgodnie z sugestią ze strony “Kontakt” zadaję pytanie pod wpisem ;-)

    Czy kupując obecnie Chromebooka dostanę pakiet 1TB miejsca na Dysku Google na dwa lata?

    Jestem w takiej sytuacji, że kończy mi się miejsce na Dysku Google i mam do wyboru albo samodzielnie opłacać co miesiąc $10 za 1TB albo … no właśnie, kupiłbym chromebooka, wyszło by tyle samo (prawie) przez dwa lata a dodatkowo miałbym sprzęt :-)

    • Kłaniam się. Szczerze pisząc 1TB było tylko przez pewien czas, kiedy Google wszedł z Chromebookami do Polski i czas ten wydłużył o jeszcze kilka tygodni czy też miesięcy, ale niestety nie wiem, jak to teraz wygląda. Proponuję wrzucić temat w społeczności: https://plus.google.com/u/0/communities/116689039853965629697 , a ja ze swojej strony postaram się założyć na swoim Chromebooku jakieś konto i sprawdzić, czy 1TB zostanie mi przyznany. Niemniej na pewno będzie to 100GB.

      • Arkadiusz Laszewski

        póki zapełnienie Dysku nie przekracza 100% to nie mam nad sobą bata, który motywowałby mnie do szybszego działania, tak więc na podjęcie decyzji mam jeszcze z miesiąc