Oto P20 i P20 Pro - Huawei, nie przeginasz z tymi aparatami? | 90sekund.pl - CZAS NA TECHNOLOGIE

P20, P20 Pro, notch, podwójny i potrójny aparat. Oto flagowce Huawei

Mignęły mi w przeciekach prasowych najnowsze smartfony Huawei P20 i P20 Pro, robiąc na mnie świetne wrażenie pod kątem estetyki wyglądu. Uwielbiam kolory, jestem zafascynowany światem nasyconym barwowym ciepłem i nawet nie muszę mieć słońca za oknem, a będę szczęśliwy widząc odcienie zieleni i kolory kwiatów. Nie spodziewałem się więc, że Huawei zdecyduje się na taki krok z barwami swoich telefonów, co witam z nieukrywaną satysfakcją. Z przodu jest notch. Paskudny, ajfonowy – notch (ale możliwy do wyłączenia). Nie podoba mi się, chociaż jest mniejszy niż w Jabłku. W czasie konferencji zwracano na to uwagę i OK – zakrywam oczy…, a właściwie odwracam telefon i gęba mi się uśmiecha. I to nie tylko dlatego, że te plecki tak fajnie refleksują!

Huawei umieścił tam w modelu P20 – dwie, a w większym modelu P20 Pro – aż trzy kamerki. Tak na gorąco zastanawiam się, czy nie jest to już przerost form nad treścią(?), ale nie chcę teraz formułować niepotrzebnie krytycznego komentarza. Jak zwykle – najbardziej fascynująca jest technologia, więc z wielka przyjemnością przyjrzę się temu aparatowi w wersji P20 Pro – z bliska. W każdym razie to właśnie ten większy model posiada oprócz szerokokątnej kamerki 8Mpx, monochromatycznej 20Mpx, również… 40Mpx aparat główny! Kurczę, nie mam pojęcia, jak Chińczycy zdołali wpakować to do tak małego aparatu, ale jest we mnie trochę podejrzliwości co do finalnych efektów zdjęciowych. Kurczę, sporo dystansu w moich dzisiejszych tekstach, ale każdy, kto chociaż posiada jedno ziarenko wiedzy na temat fotografii wie doskonale, że nie miliony pikseli liczą się w aparatach. A skoro rzadkością są tak potężne matryce nawet w aparatach wielkich i uznanych producentów tworzących wyłącznie sprzęt foto, toteż w tej chwili przez palce patrzę na te rewelacje od Huawei w P20 Pro.

Huawei P20 – fot. mat. pras.

Producent oczywiście rzuca solidne wyzwanie takim sceptykom, jak ja – komunikując, że przedstawia pierwszy na świecie potrójny aparat Leica. Pytanie wg mnie kluczowe – w którym miejscu Leica w tym aparacie się zaczyna, i w którym kończy? Aparat 40Mpx ma przysłonę f/1.8, monochromatyczny 20Mpx jest z przysłoną f/1.6, a teleobiektyw 8Mpx z pięciokrotnym zoomem hybrydowym, jest z przysłoną f/2.4. Ponadto dostępny jest predyktywny autofocus z funkcją śledzenia fotografowanego obiektu, który aktualnie jest w ruchu. 40-Mpx matryca jest wielkości 1/1.7 cala, a wielkość czujnika wynosi 7,76mm x 5,82mm. Tak – to spora przestrzeń. Nie, nie rozwiewa moich wątpliwości. Ale skoro mieliśmy lata temu Nokię 1020 z 41Mpx aparatem, to czemu nie mieć Huawei z takim przetwornikiem? Tyle tylko, że jednak system fotograficzny upakowany w tamtą Nokię znacząco ją pogrubiał. Tutaj mamy do czynienia z grubością telefonu wynoszącą zaledwie 7,8mm…

W każdym razie model P20 otrzymał dwa aparaty na odwrocie, również jest to Leica trzeciej generacji: 12Mpx z przysłoną f/1.8 i bardzo dużymi pikselami 1,55 mikrona oraz z czujnikiem 20Mpx i przysłoną f/1.6 do zdjęć monochromatycznych. Autofocus także jest predyktywny i zdolny śledzić obiekty w ruchu. Natomiast z przodu – obydwa telefony – i P20 i P20 Pro – mają aż 24Mpx kamerki z przysłonami f/2.0. Oczywiście same specyfikacje fotograficzne to nie wszystko. Huawei implementuje mnóstwo innych nowości do swoich aparatów głównych, jak tryb Super Slow-motion w 960 kl./s., predykcyjny focus 4D, który dzięki AI ogniskuje na ruchomych elementach, tak by dynamiczne sceny wychodziły ostre i bez poruszeń, czy możliwość zrobienia natychmiastowego zdjęcia w 0,3s. nawet przy zablokowanym ekranie po dwukrotnym naciśnięciu regulacji głośności. Poprawiono też – przynajmniej w zapowiedziach – fotografie nocną, którą wg Huawei będzie można z powodzeniem uprawiać bez konieczności sięgania po statyw. Dodatkowe funkcje foto doszły też w ramach Sztucznej Inteligencji implementowanej w głównej jednostce obliczeniowej.

Huawei P20 Pro – fot. mat. pras.

Tak – podobnie, jak w przypadku Mate’a 10 Pro, tutaj również P20, jak i P20 Pro napędzane są Kirinem 970 (ośmiordzeniowy, 4 x Cortex A73 2,36GHz + 4 x Cortex A53 1,8GHz), z tym że w P20 Pro jest wyspecyfikowany jeszcze (jak mniemam koprocesor) micro core i7. Poza tym istnieje pomiędzy tymi urządzeniami sporo dodatkowych różnic. Aparaty i detal w procesorze to dwie pierwsze. Po drugie P20 posiada ekran o przekątnej 5,8 cala z rozdzielczością 1080x2244px, ale w technologii LCD. Za to większy P20 Pro ma wyświetlacz również z niemal tą samą rozdzielczością (1080x2240px), ale już o przekątnej 6,1 cala i jest to panel… OLED-owy, co zdecydowanie wypada właśnie na plus w przypadku większego wariantu! Różni je też pojemność baterii. Mniejszy ma ogniwo 3400mAh, a większy 4000mAh. Dodatkowo różnice ujawniają się przy wyposażeniu w pamięć, która odpowiednio wynosi: 4GB RAM + 128GB ROM oraz 6GB RAM + 128GB ROM.

I te różnice przekładają się też na wyraźnie odmienne ceny. Huawei P20 wyceniono w Polsce na 2699zł, a Huawei P20 Pro na 3499zł. To co, Galaxy mają się czego bać?