Nawet 8GB RAM w budżetowym chromebooku? Tak! Oto pierwsze modele na 2018 rok od HP

Pierwsze spojrzenie i pierwsza myśl – O, jakie sympatyczne grubaski. Drugie spojrzenie i druga myśl – Aha, kilka rzeczy – jak szeroki głośnik nad klawiaturą czy USB C – wzięte z urządzeń klasy premium. Trzecie spojrzenie i trzecia myśl – Kurczę, w  tym segmencie to już niestety nie jest sprzęt dla mnie. Piszę o tym z niejaką emfazą… Chromebooki to wciąż urządzenia, które chętnie przygarniam, ale już teraz nie szukam tej samej wariacji na temat taniego, efektywnego, kompromisowego sprzętu na nowo definiującego pracę w Internecie. Ale sprzętu stylowego, z konkretnymi udogodnieniami – cieńszego, z podświetlaną klawiaturą i bardziej perspektywicznym hardware, aniżeli Celerony. OK, ale tyle o mnie – zepsutym, starym dinozaurze, który z wiekiem zaczyna przypominać porośniętego betonem mentalnym malkontenta ;).

HP Chromebook 11 G6 i 14 G5

HP – jak podaje serwis 9to5google.com – już w przyszłym tygodniu, w czasie targów CES 2018, przedstawi dwa nowe laptopy z Chrome OS na pokładzie. Będą to: Chromebook 11 G6 i Chromebook 14 G5. Komputery dostaną układy Intel Celeron siódmej generacji N3350 oraz N3450, które odznaczają się nie tylko niższym taktowaniem, ale też lepszą efektywnością energetyczną. Znajdą się też na ich pokładach maksymalnie 8GB pamięci RAM i 64GB na pliki, co jest sporym zastrzykiem, jeśli idzie o typowe Chromebooki dla edukacji i zastosowań w małej firmie, no a właśnie modele 11 G6 i 14 G5 tym segmentom są dedykowane. Ponadto – co zasługuje na ważne wyróżnienie – HP odda w nasze ręce notebooki z wyświetlaczami IPS. Są one też dotykowe. Minus? Tylko jeden – wciąż rozdzielczość HD 1366x768px. Na 11,6-calowym panelu nie będzie z tym jeszcze tak źle, ale na 14. calach już gorzej… Na osłodę aż 180st. zawias, który w jednym, jak i drugim wariancie pozwoli maksymalnie otworzy pokrywę.

HP Chromebook 11 G6 i 14 G5

Kolejne udogodnienie, to certyfikacja standardem MIL-STD 810G, a więc solidna odporność na zalania, uderzenia, upadki, zmiany temperaturowe etc. oraz dostępność złącza USB typu C. Jak na ten moment to właściwie tyle, ale nie sądzę aby pojawiły się przy oficjalnej prezentacji jakieś szczegóły, które będą znacząco wpływać na odbiór tych Chromebooków. Właściwie wpisują się one w pewien klasyczny już format. Poza superdrogimi Chromebookami klasy premium i tymi z trochę niższej półki, główną siłą napędową platformy Chrome OS są wciąż opcje tańsze, ale obiecujące dłuższą efektywność. Jako, że to gł. w USA zdobyły serca segmentu edukacyjnego i niektórych korporacji, to właśnie przede wszystkim tam będą dostępne. Zakładam, że inni producenci również przedstawią swoje odświeżone modele w tym przedziale cenowym.

HP Chromebook 11 G6 i 14 G5

Oczywiście sprzęt ten będzie wspierał aplikacje Androida ze Sklepu Play, więc na pewno będą tutaj atrakcyjnym kąskiem pod kątem różnych wariacji zadaniowych w ramach konta Google i w swojej roli sprawdzą się idealnie. Myślę też, że warto będzie – jeśli ktoś chciałby rozpocząć swoją przygodę z Chromebookami – postawić właśnie na jeden z tych dwóch modeli, aczkolwiek jeśli już – sercem byłbym przy wariancie 11-calowym. Na rynek HP Chromebooki 11 G6 i 14 G5 mają trafić w lutym br. Na CES w Las Vegas mnie nie ma, ale może będzie okazja zobaczyć je niedługo później na MWC w Barcelonie?

  • Jerzy Jabłoński

    Jak zobaczyłem tytuł, to myślałem że będzie trochę lepiej, ale fakt masz rację, taki budżetowiec to nie dla takich dinozaurów :) Szukam akurat Chromebooka do programowania dla przyjemności po godzinach i te 8GB RAM mnie zaciekawiło. Ale chyba skończy się na refurbished Pixel 2015 bo nic innego z Chromebooków mi nie pasuje. Jak już się w końcu zdecyduję, co pewnie jeszcze z 2 msc. potrwa.

    • O cholera! Ale mnie teraz zaskoczyłeś! Nooo, brzmi to ciekawie. A masz na mysli jakies konkretne aplikacje lub platformę pod programowanie na Chrome OS? W sumie taki wątek chyba nie do końca ruszony.

      • Jerzy Jabłoński

        Aplikacji jako takich chyba nie ma, nie takich Chrome’owych. Znaczy – można używać samego Chrome’a ale to jest droga przez mękę i trzeba być niezły masochistą żeby tak robić.

        Przez ostatni miesiąc testowałem na Linuksie czy się da programować frontend przez przeglądarkę – da się i jest to całkiem wygodne. Po paru testach wybrałem sobie Cloud9 w połączeniu z Bitbucketem jako repozytorium na kod, używam VM od Cloud9, klonuje do nich tylko repozytorium. Do frontendu rozwiązanie jest całkiem spoko.

        Wiadomo, że własny lokalny serwer, pełne IDE i tak dalej dają większe możliwości, ale żeby laptop Windowsowy udźwignął pełne środowisko deweloperskie musiałbym wydać jakieś 3-4 tysiące. A że sprzęt ma mi służyć tylko do rozrywkowego kodowania to wydanie takich pieniędzy jest bez sensu. Sensownego Chromebooka, jeżeli zaakceptuje się “certified refurbished” można dostać za 1/2-1/3 tej ceny.