ŁAMIĄCA WIADOMOŚĆ – Bill Gates – DOSŁOWNIE – przesiadł się na Androida! Zgadnij, jakiego?

OK, na tym pokładzie zostaną tylko desperaci. Windows mobilny z Lumiami w dniu dzisiejszym zatonął – moim nieskromnym zdaniem – oficjalnie. Nawet nie potrzeba wydawać specjalnego oświadczenia, ani wysyłać do mediów informacji prasowej. Mając 0,3 proc. rynku mobilnego, Microsoft sam pokazuje, że nie ma już czym i jak walczyć o swoich klientów. Jeśli ktoś z nich szuka wskazówki, gdzie uciekać z tej tonącej łajby, to sam Bill Gates wyznacza kierunek – wiejcie do Mountain View, tam czeka na Was strawa, ciepły koc, woda i sporo potężnego oręża do przedzierania się przez gąszcz codziennych wyzwań mobilnych!

Część mediów technologicznych w USA podłapała już wypowiedź samego Billa Gates’a, który przyznał w wywiadzie dla Fox News, że przerzucił się na smartfona z systemem Android. Gates nie zdradza, jaki to model. Może jakieś sugestie? Budżetowca, ani średniopółkowca w jego przypadku nie zakładam, ale obstawiam Pixela z ciągłymi łatkami bezpieczeństwa i aktualizacjami samego systemu. Kogo, jak kogo, ale zawartość telefonu Gates’a nadal może być kuszącą zawartością dla niejednego hakera szukającego rozgłosu… lub chcącego skompromitować Androida z jego zabezpieczeniami.

W każdym razie – wg danych Gartnera z lutego 2017 roku – mobilny system Windows miał na koniec 2016 roku 0,3 proc. udziałów w rynku… To nawet nie jest kropla w morzu. To jest całkowite, okrągłe zero… I koniec tego roku jeszcze bardziej je uwypukli. Nie mam zamiaru pastwić się tutaj nad MS – wielu robiło to przez lata, niczego to nie zmienia. Natomiast chciałbym przy tej okazji zwrócić uwagę na dość ciekawy zbieg okoliczności. Przeczytałem wczoraj na Gazeta.pl, że Satya Nadella wydał książkę, w której m.in. przedstawia kulisy przejęcia przez Microsoft Nokii. On sam przyznaje, że na zgromadzeniu zarządu – wówczas kierował firmą Steve Ballmer – głosował przeciw temu pomysłowi, a odwodzić Ballmera od niego miał sam Gates. I jak wyznaje obecny CEO Microsoftu – uważa, że twórca Okienek powinien wrócić do mobilnej rozgrywki dopiero wtedy, jeśli rzeczywiście będzie miał coś przełomowego do zaprezentowania.

Bill Gates – fot. Microsoft

Genialny Nadella – mam ochotę zakrzyknąć. Niby taka prosta myśl, prawda? A jednak, jakże ciężka i trudna do zrealizowania nawet w wykonaniu takich wyjadaczy, jakimi są inżynierowie z Microsoftu, za którymi stoi również GIGANTYCZNY kapitał! Ale to też pokazuje, jak wygląda obecna sytuacja w branży mobilnej. Rynkiem rządzą: Apple, Samsung, Huawei, Xiaomi oraz grzeją się przy nich inni mniej lub bardziej legendarni oraz mniej lub bardziej rentowni gracze, tacy jak Sony, HTC, Oppo, Meizu itp.

Co więcej – zdobyć rzeszy fanów nie uda się wypuszczając sam produkt. On musi żyć w zgodzie z milionami aplikacji, z których każdego dnia wszyscy korzystamy. Nikt nie wejdzie w najlepszą nawet platformę, jeśli nie będzie na nią apek. A weź tu przekonaj developerów, że warto je pisać na coś świeżego, a Twoja praca nie pójdzie na marne! M.in. dlatego Microsoft poległ w tej branży, a Samsung chyłkiem przeniósł Tizena OS z telefonów na zegarki, i to jest bodaj jedyny sukces jakiejkolwiek alternatywy. Wszelkie próby tworzenia jakichś MeeGo, czy Ubuntu Phone kończyły się porażkami, zanim w ogóle zaczęły funkcjonować.

Poza tym – sądzę, że nowe rozwiązania musiałyby redefiniować rynek. Kiedy pojawił się pierwszy iPhone, to właśnie to zrobił. Do dziś pamiętam, jak fatalnie obsługiwało się na jego tle ówczesnego mobilnego Windowsa, a były to czasy, kiedy wszedłem w posiadanie HTC Touch Diamond 2. Epoka dinozaurów! Żeby wgrać jakąkolwiek aplikację – musiałem szukać ich na polskich stronach fanowskich i podłączając telefon kablem do komputera przerzucałem je do telefonu. Co więcej – pamiętam, jak dziś – chciałem iść pobiegać i szukałem czegoś z GPS-em, żeby wiedzieć jaki dystans pokonuję (wiem, dzisiejsi millenialsi patrzą pewnie teraz na mnie, jak na sowę). Wgrałem jedną, poszedłem potrenować, a tam – na czarnym ekranie – rysowała mi się zielona linia. Hahaha, i to wszystko! I to był taki poziom sprzętu oraz softu, że paseczek do przewijania menu z kontaktami był tak cienki, że trzeba było go łapać dedykowanym rysikiem, który też miał z tym problemy, bo smartfon ten wyposażony był w ekran oporowy, a nie pojemnościowy!

Na tle takiego dziadostwa iPhone był przełomowym rozwiązaniem! Jasne, że i dzisiaj jest co poprawiać w smartfonach i poszczególnych mobilnych platformach. Ale, raczej jest to kosmetyka. Ów przełom musiałby więc przynieść zupełnie inne podejście do tego sprzętu, zmienić radykalnie sposób korzystania zeń. To nie są proste rzeczy, kiedy dowolna chińska firma z małym kapitałem jest w stanie zarabiać na tworzonych z kapelusza telefonach. Może i trudno Ci w to uwierzyć, ale kiedyś tego nie było. Było za to BlackBerry, Nokia, Motorola, raczkujący i dopiero co aspirujący Samsung, Alcatel – to byli twórcy telefonów, o których w mokrych snach śnili fani technologii. I rewolta zapoczątkowana przez Apple pokazała, że na tym świecie jest więcej takich pasjonatów.

Teraz – chcąc nie chcąc – dołącza do nich Bill Gates. Świadomy, że Natella ma rację. To właściwy człowiek, na właściwym miejscu.