W tytule powinienem napisać, że jest to jeszcze produkt, który otrzyma takie wsparcie, jakiego będzie Ci zazdrościć każdy inny pracownik biura. Dlaczego? Bo Elite x2 1012 jest wykonany w taki sposób, że można go naprawiać w miejscu pracy, czyli tam, gdzie Ci się zepsuł. Po prostu wzywasz serwis i ten może wymienić uszkodzony ekran, pamięć, moduły WLAN lub WWAN, czy nawet płytę główną. Co ciekawe, urządzenie jest tak skonfigurowane, że jeśli dojdzie do poważniejszej awarii ma pracować w zwolnionym trybie systemu Windows, ale cały czas pozwalać kontynuować wykonywane zadania – do czasu aż przyjedzie serwisant.

HP Elite X2 1012 - fot. mat. pras.

HP Elite X2 1012 – fot. mat. pras.

Wygląda to naprawdę świetnie, zwłaszcza jeśli jesteś power-userem, ale tak naprawdę to dopiero początek, bo HP Elite x2 1012 to znacznie więcej ciekawostek niż dostępny 24/7 serwis. Coś co muszę mieć już za sobą, to opis wyglądu urządzenia, do którego podchodzę dość… zdawkowo. HP nigdy nie był firmą, która by mnie porywała wzorniczo. Nastała też era urządzeń typu Surface, zatem wielu producentów sięga do magazynów wyobraźni swoich projektantów i starają się dostarczać produkty z podstawką na pleckach, tak by dawało się ustawnie układać komputer. HP postawił tutaj na nóżkę zawiasową. Pomysł niezły, ale wg mnie dość jałowy w odbiorze. W tym przypadku chodzi jednak o to, by sprzęt był ustawny i wygląda na to, że jest, bowiem odchylać ją można do 150 stopni.

HP Elite X2 1012 - fot. mat. pras.

HP Elite X2 1012 – fot. mat. pras.

Co dalej? Oczywiście środek, czyli hardware. Tutaj jednostką napędzającą jest procesor nowej (szóstej) generacji od Intela z serii M vPro (od M3, poprzez M5 do M7). Są to wydajne, niskonapięciowe układy, które wyglądają dość obiecująco, zarówno wydajnościowo, jak i pod kątem odpowiedniego gospodarowania energią, niemniej nie są to procesory z serii iCore, zatem nie jestem jeszcze pewien, czy chciałbym finalnie taki sprzęt.

HP Elite X2 1012 - fot. mat. pras.

HP Elite X2 1012 – fot. mat. pras.

Chip wspomagany jest przez 4GB lub 8GB pamięci RAM oraz dostajesz na pliki warianty od 128GB do 512 GB. Układ graficzny to Intel HD Graphics 515. Pod względem możliwości łączności też jest dość sensownie: dwuzakresowe WiFi pracujące w standardach ac/b/g/nx, Bluetooth 4.2, dwa porty USB typu C oprate na złączu Thunderbolt 3, modem 4G od Qualcomma (Snapdragon X5 LTE), czy szybka łączność z wykorzystaniem technologii Wireless Gigabit Alliance (WIGIG). I byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że część z tych funkcji jest opcjonalna. I tej opcjonalności jest tutaj cholernie dużo, bo np. również do wyboru będzie wersja Elite x2 1012 z czytnikiem linii papilarnych.

Oczywiście kręcę nosem na tą opcjonalność, bo mam z tyłu głowy świetne Surface Pro 4 oraz… oczywiście fakt, że wariantywność będzie dyktować ceny. Ma to znaczenie tym bardziej, że również do zestawu będą do wyboru dwie klawiatury (również opcjonalne), teoretycznie takie same, ale faktycznie różniące się wykonaniem i tym, że jedna będzie wspierać specjalną kartę z NFC. Do zestawu wejdzie za to rysik od Wacom’a (HP Active Pen), który funkcjonalnością będzie przypominać ten od Surface.

HP Elite X2 1012 - fot. mat. pras.

HP Elite X2 1012 – fot. mat. pras.

Jedną z fajniejszych opcji jest tutaj oczywiście możliwość wyczepienia ekranu od klawiatury, a HP wewnętrznym oprogramowaniem zadbał o maksymalne bezpieczeństwo danych, zatem po odpięciu tabletu w wariancie z klawiaturą HP Advanced Keyboard, zostaniesz wylogowany/a z systemu. Fajnie prezentuje się też szeroka możliwość łączenia z zewnętrznymi ekranami/monitorami o rozdzielczości 2K i 4K przez HP Elite USB-C Docking Station. Sam tablet ma rozdzielczość 1080p zmieszczoną na 12 calach (proporcje panelu 3:2), więc też jest w porządku, ale w produktach Microsoftu ta rozdzielczość jest znacznie większa. Lepiej też wypada praca na jednym ładowaniu niż w Elite x12 (6,5h vs 9h).

HP Elite X2 1012 - fot. mat. pras.

HP Elite X2 1012 – fot. mat. pras.

Dostępność rynkowa w Europie, w tym u nas, zacznie się od stycznia 2016 roku. Ceny w euro – startują z poziomu 999 EUR za tablet i 159 EUR za klawiaturę. Jak dla mnie? Cóż, wybrałbym Surface Pro 4 i to bez zastanowienia, chociaż sporym atutem jest tutaj większa liczba portów, w tym USB typu C. Wiele sprzęt nadrabia też dedykowanym serwisem i naprawami na miejscu, co bezbłędnie przyciągnie korporacje, a przecież im w głównej mierze dedykowany jest ten sprzęt.

Źródło: inf. pras. HP Polska

Udostępnij

O Autorze

Niedźwiedź - ROAR! Redaktor Naczelny 90sekund.pl i MojChromebook.pl. Pasjonat humanistyki cyfrowej oraz literatury Myliwskiego, Pamuka, Cabrea i biegania.

  • Jerzy Jabłoński

    Nie rozumiem zachwytów urządzeniami 2-w-1. Są fajnymi zabawkami, ale do pracy? Przynajmniej takiej jak moja (programowanie) to jakaś porażka. Kiepskie klawiatury (małe, niski skok, brak klawiatury numerycznej), małe ekrany o przesadnej rozdzielczości.

    Niewygodne jako laptop w każdej innej pozycji niż biurkowa, za ciężkie i za duże jako tablety. Przy czym zbyt drogie na to, co oferują.

    Jako zabawka – ok. Jako narzędzie do pracy… stosunek cena-możliwości jest ciut kiepski. Ale kto bogatemu zabroni ;)

    • Ja też nie rozumiałem, dopóki nie kupiłem Surface Pro 3. Każdy pracuje inaczej. Nie każdy jest blogerem i nie każdy programistą, a do pracy z Excelem i SAP-em nadają się bardzo dobrze. Co więcej – świetnie radzą sobie z zaawansowaną grafiką, czy to w Photoshopie czy w Corelu. Dzięki wysokim rozdzielczościom doskonale nadają się do komfortowego czytania. Dzięki nóżce są bardzo ustawne, a rozpoznawanie pisma odręcznego działa już tak dobrze, że można wygodnie pisać krótkie maile i wygodnie przeglądać sieć. Wydajna bateria to mocne 8h pracy, a klawiatura jest doczepiana na magnes i działa w dwóch trybach ustawienia. Wczoraj wieczorem na swoim Surface Pro 3 redagowałem i poprawiałem recenzję Honora 7, którą napisał mój bloger i przygotowywałem do publikacji. Leżałem wygodnie w łóżku ze sprzętem na kolanach. Może nie była to najszybsza na świecie redakcja tekstu, ale na tyle komfortowa, że doceniłem użycie przy niej rysika Surface Pen, fakt że sprzęt pozostawał cały czas chłodny, a nie pracowały żadne wiatraki. Nie chodzi mi tutaj, żeby prześcigać się na argumenty, ale mam też na stanie netbooka, który kosztował swego czasu 2000zł i dzisiaj nie daje się na nim zupełnie nic zrobić. Dokładam drugie tyle i mam Surface Pro. Na tej samej zasadzie można będzie kupić HP Elite x2 1012, w cenie jest świetne wykonanie, wiele portów, serwis i naprawa na biurku. Nie wiem, czy to kwestia bogactwa, czy może jednak pragmatyzmu ;).

      • Jerzy Jabłoński

        To pewnie kwestia preferencji, może przyzwyczajenia. Po latach pracy z Thinkpadami (jeszcze od IBM) czy stacjami roboczymi Della nawet maszyny od MS wydają mi się niewygodne. Jak mam w domu uzupełnić, hobbystycznie, tabele olejowe dla klubu Alfy to wolę odpalić starego Travelmate niż nowego 2-w-1. Chociaż nie ukrywam, że myślę nad nowym SurfaceBookiem – jest po prostu śliczny :)

        • Hahahaha, dzięki za świetny komentarz :D Cóż, mi też się podoba SB, ale większą miętę czuję do serii Surface Pro :)