Do przemyśleń zawartych w tezie tytułu zainspirował mnie dzisiejszy news w 9to5google.com (potwierdzony przez Google) na temat aktualizacji Pixeli, które jeśli są sprzedawane za pośrednictwem operatorów komórkowych, to update Androida będą otrzymywać – UWAGA – właśnie od nich, a nie od Google! Póki co, Pixele są dostępne w ekskluzywnej ofercie amerykańskiej sieci Verizon. Jasne, że lepiej zdobyć je przedłużając umowę, ale dla kogoś, kto przesiada się z Nexusa na nowe smartfony Google, będzie to sporym zawodem. Wygląda bowiem na to, że jeśli zależy Ci na świeżym update, to warto dołożyć i kupić sprzęt w Sklepie Google Store…
W dalszym ciągu Google będzie dostarczał aktualizacje bezpieczeństwa, ale ciężar oddania w ręce użytkowników kompleksowego oprogramowania z nowymi funkcjami systemu spada na barki operatora. Oczywiście wynika to z tego, że takie Pixele będą brandowane, a co za tym idzie – ze śmieciowym oprogramowaniem i modyfikacjami od sieci komórkowej. A do tego z zablokowanym bootloaderem. Jak nietrudno się domyślić – zdjęcie blokady będzie skutkować utratą gwarancji.

Jestem rozczarowany. Z tym, że Nexusów już nie będzie w głębi ducha już się pogodziłem. Przyszło nowe, nie ma co rozpaczać. Natomiast ubolewam, że system aktualizacji będzie bezsensu komplikowany. I nie przeszkadza mi to specjalnie, skoro do tej pory tak to działało, ale wkurzam się z jednego względu – Pixele są ponoć całkowicie Google-owymi produktami. Tak są przedstawiane na stronie internetowej produktu (o wymownym adresie: www.madeby.google.com): PIXEL. Phone by Google, a wszystkim informacjom premierowym (nie tylko wokół tych smartfonów), towarzyszył hashtag – #madebygoogle.
W tym świetle żadne tam madebygoogle, tylko MadeByŚciema. W ten sposób Google nie załatwia żadnych problemów z fragmentacją, a najnowszą wersją OS-u mogą się jarać tylko w Mountain View, bo na mapie świata znowu będzie to przez długi czas promil osób, które będą się nimi cieszyć. Nie wspominam już o takich osobach, jak ja – które póki co muszą obejść się wyłącznie smakiem… A przecież Google skupia w swoich rękach wszystko teraz. I sprzęt i soft. Czyli w te klocki umie grać wyłącznie Apple? Na to wygląda…
Źródło: 9to5google