
Czy Chromebooki mogą być jeszcze tańsze? Okazuje się, że swoje plany ma w tym względzie Lenovo. Wprawdzie to tylko póki co plotki, ale jak wiemy w każdej takiej wieści, jest ziarenko prawdy. I tak też – mam nadzieję – jest w tym przypadku, chociaż podchodzę do całej sprawy z rezerwą. Podejrzewam jednak, że sprzęt Lenovo wciąż będzie celowało w rynek edukacyjny.
O tym Chromebooku wiadomo jedynie – z tajwańskich źródeł zbliżonych do łańcucha dostaw – że będzie prawdopodobnie wyposażony w procesor ARM innej chińskiej firmy – Rockchip, a cena całego notebooka ma się zmieścić w granicy ok. 170 dol! Cóż, wygląda to bardzo… hmm… wyzywająco… Nie wiem bowiem, jaki hardware się jeszcze tam znajdzie, ale nie liczyłbym na dobrą matrycę, ani na niezłe materiały wykonania.
Lenovo póki co sprawnie tworzy laptopy z Chrome OS dedykowane uczniom i szkołom, bowiem to ten segment jest najbardziej na te urządzenia łasy. Oczywiście cała sprzedaż i tak koncentruje się gł. na Stanach Zjednoczonych, ale wg Digitimes, Lenovo ma spore ambicje. W przyszłym roku chce sprzedać aż 1,5 mln Chromebooków, a to już nie lada wyzwanie dla tak wciąż wąskiego rynku, który dopiero powstaje, i na którym jest już aż tyle liczącej się konkurencji.
W tym wszystkim ja mam właściwie jedno maleńkie, pobożne życzenie – aby za tą ceną poszła dobra jakość hardware. Oczywiście to jest całkowicie niemożliwe, bo w końcu gdzieś Lenovo musi jeszcze skubnąć swoją marżę, ale Chromebook w granicy 170 dol., byłby sporym zjawiskiem. Przynajmniej na początku. Testy i recenzje zweryfikowałyby jego potencjał.
Z drugiej strony HP wyprodukował dla Google Chromebooka 11, który pracuje na wiekowej już wersji Exynosa, który pierwotnie znalazł zastosowanie w Chromebooku Samsunga Series 3 i nie odznacza się zbyt dużą wydajnością, a swoją niszę znalazł. Możliwe więc, że Lenovo tworzy jego następcę dla Google. Czy tak jest w rzeczywistości przekonamy się już niebawem. Sprzęt miałby trafić na sklepowe półki na początku 2015 roku.
Źródło: digitimes