Nie wiem, a zastanawiam się już dość długo, czym ten model smartfona chce zainteresować przyszłych użytkowników? Odpowiedź teoretycznie jest bardzo prosta – aparatem. Może ewentualnie zachęcić jeszcze wyglądem. A dla mnie to kolejna z ciekawostek, o których mam okazję czasami pisać. I chociażby mam na myśli np. smartfon od Pepsi, zabawki Polaroida (TUTAJ i TUTAJ) swoją drogę kolejnej martwej legendy obok Kodaka. Był również smartfon od Commodore, dwa inne strzały Kodaka (TUTAJ i TUTAJ) i najsensowniejszy z tego towarzystwa Panasonic Lumix DMC-CM1. Wszystkie te sprzęty przypominały smartfonowe ciekawostki, o których wątpię, by ktokolwiek dziś pamiętał. Z Kodakiem Ektra będzie tak samo.

Oczywiście chciałbym się mylić, ale doświadczenie podpowiada mi, że pomimo ciekawego wyglądu, sam smartfon nie oferuje nic ponad to, czego nie miał(a)byś w innych telefonach. A jeśli to Kodak, to siłą rzeczy każdy najpierw zwróci uwagę na aparat. Zanim jednak o nim – kilka słów o reszcie specyfikacji. Ta prezentuje się całkiem nieźle.
- Procesor: MediaTek Helio X20
- Ekran: 5.0 cali, rozdzielczość 1920×1080;
- GPU: ARM Mali-T880
- RAM: 3 GB
- Pamięć wbudowana: 32 GB
- Slot kart: Tak;
- System: Android 6.0 (Marshmallow)
- Bateria: 3000 mAh.
Przyznam szczerze, że na papierze prezentuje się to naprawdę dobrze i myślę, że smartfon Kodaka nie powinien mieć problemów z utrzymaniem zadowalającej wydajności. Tym bardziej, że Hello X20 to jeden z mocniejszych układów MediaTeka, choć co do tych jednostek mam mimo wszystko mieszane uczucia. Całość uzupełnia ładna, utrzyma w stylu retro obudowa, która cieszy oko. Tak się prezentuje przynajmniej na zdjęciach promocyjnych model Ektra. Trzeba przyznać, że Kodak nie poszedł na łatwiznę, ale mogło być lepiej.

A co z aparatem? Główny to 21 Mpix matryca Sony – IMX230. Szybkie śledztwo i już wiadomo, że taki sam sensor zastosowano w takich smartonach jak Moto X Force, Moto X Play, Moto X Style, Honor 7, Xperia M5, czy Xperia XA Ultra. Równie szybko przypominam sobie nasze recenzje i zazwyczaj opinie mieliśmy pozytywne. Sony sam w sobie niestety nie zawsze utrzymywał dobry poziom fotek na własnym sensorze, ale to wina aplikacji Japończyków. Pozostałe smartfony wykonywały naprawdę ciekawe i ładne zdjęcia. Tym samym jest szansa, że Koda Ektra również będzie takie robił, ale jak sam widzisz wiele zależy od softu. Jego optymalizacja, ale także możliwości. W Kodaku Ektra znajdziesz standard – trybu: HDR, Panoramy, Portretu, Makro, Nocny, a także Manualny.

W efekcie konsumenci otrzymają do ręki ciekawe narzędzie do zdjęć, ale czy konkurencyjne? W każdym razie dodaj do tego jasność obiektywu f/2.0, optyczną stabilizację obrazu, a także detekcję fazy oraz fizyczny spust migawki. Pod kątem softu, warto odnotować, że domyślną aplikacją do edycji fotek będzie Google Snapseed.

I jak wrażenia? Jeśli chodzi o mnie produkt Kodaka, który jest z jednej strony smartfonem, a z drugiej można go pomylić z aparatem kompaktowym, w ogóle do mnie nie przemawia. Nie ma tutaj nic, co mogłoby mnie choć trochę zainteresować, a patrząc na cenę 449 euro – już w ogóle przestaję interesować się tym sprzętem. Rozumiem, że Kodak nie ma możliwości, by wyjść przed szereg i zastosować niespotykaną dotąd technologię, czy możliwości, ale tym modelem z pewnością nie namiesza na rynku. Zwolenników zapewne jednak swoich znajdzie, a Ci powinni być zadowoleni, pod warunkiem że Kodak nie dał ciała w kwestii softu, tak jak notorycznie robi to Sony.
Kodak, próbuje nadgonić stracony bezpowrotnie czas, ale Ektra nie zmieni zasad panujących na rynku. Tutaj królują już inni producenci, i teraz to Kodak wraz z innymi firmami-legendami muszą się tych zasad uczyć i dostosowywać do warunków gry.
Źródło, foto: Kodak