Inteligentne domy, jeszcze inteligentniejsze miasta, wszystko jest smart, samo się steruje, robi, włącza, wyłącza, czuwa, śledzi etc. Teoretycznie tak, ale chciałbym koniecznie poznać kogoś, kto faktycznie korzysta z automatyki domowej. Kto rzeczywiście jadąc do domu po pracy nastawia sobie piekarnik z pieczenią, komu sama woda do wanny leci, jak tylko wejdzie do mieszkania, kto siada na kanapie, by obejrzeć nagrany w nocy mecz ulubionej drużyny, a w międzyczasie sama parzy się herbata. Z inteligentnymi rozwiązaniami z gatunku smart jest tak, że wszyscy o nich mówią, ale nikt ich tak naprawdę nie widział. Chociaż każdy i każda – mają je w swoich kieszeniach!

Przypadek? Jestem pewien, że połowa ludzi kupująca smartfony nie wykorzystuje 3/4 możliwości tych urządzeń. A te funkcje, które wykorzystuje, to wyłącznie w ograniczonym zakresie. Weźmy aparaty. Czy rzeczywiście robiąc sobie selfie korzystasz z tzw. upiększaczy twarzy? Rozumiem, że blogerki i blogerzy lifestyle-owi, albo modowi/we, czy niektórzy technologiczni (w celu sprawdzenia, jak to działa) lub osoby intensywnie publikujące na Instagramie zdjęcia swej facjaty. Ale reszta? Oczywiście nie bazuję na żadnych badaniach, tylko czystej logice. Kiedy robi się selfie?

Michał Brożyński i Gwiezdne Wojny :D - selfie wykonane Sony Xperią Z5 Compact - 90sekund.pl Technologie

Michał Brożyński i Gwiezdne Wojny :D – selfie wykonane Sony Xperią Z5 Compact – 90sekund.pl Technologie

Otóż spontanicznie, albo w czasie imprezy ze znajomymi, albo w danym momencie, kiedy chce się uchwycić siebie w jakimś konkretnym momencie lub sytuacji. Ale poza tym? Cała spontanika selfie odpada, kiedy wjeżdżają filtry i zabawa z nimi. Dlaczego? Bo nie ma na to czasu! Obróbka takich fotek pod kątem poprawienia tego i owego już post factum – i to już co innego, ale sam ficzer w aparacie frontowym – moim zdaniem zbędny, a przecież tak często obecny w tylu urządzeniach.

To może aparat tylny? Jestem przekonany, że 95 proc. właścicieli i właścicielek smartfonów, wykonuje zdjęcia wyłącznie w trybie automatycznym. Czasem ktoś przełączy się na HDR, ale poza tym? Tryb manualny? Jakoś tego nie widzę. Raz, że po prostu trzeba do takich fotek mieć więcej czasu (o zgrozo – znowu, ten czas – sic!), a po drugie – chociażby podstawową wiedzę fotograficzną, aby umiejętnie sterować ekspozycją, barwami, czy kompozycją kadrów. To nie jest tak, że kupisz najnowszego Galaxy i zaczniesz strzelać zdjęcia, jak z reklamy! Oczywiście jakościowo będzie bomba, bo automaty w najświeższych aparatach naprawdę dają radę, szczególnie w najwyższym segmencie cenowym, no ale mimo wszystko – nie spotkałem jeszcze nikogo – słowo! – nikogo, kto chwaliłby mi się trybem manualnym (poza Krzysztofem Bojarczukiem ;) ) lub chociażby cząstkowo zaprezentował, co taka kamerka w tej funkcjonalności potrafi zrobić.

OORT SmartHome Kit - fot. OORT

OORT SmartHome Kit – fot. OORT

Inny przykład? Asystentki głosowe w smartfonach i smartwatchach. Jak żyję – nigdy nie widziałem ani jednej osoby – także wśród tych z branży technologicznej (o zgrozo!) – która używałaby tej opcji w kooperatywie ze swoim inteligentnym zegarkiem, czy supernowoczesnym telefonem. Bardzo, ale to bardzo chciałbym poznać jedną chociaż osobę, która otwarcie notuje głosowo wydarzenia w kalendarzu, odpowiada na SMS-y, dyktuje do publikacji komunikaty na Twitterze, nastawia minutnik lub prosi o sprawdzenie, jaka będzie w weekend pogoda. Sęk w tym, że nie ma to znaczenia, czy mówimy o świecie Androida, czy iOS. Tak, jak nie widziałem i nie słyszałem nikogo, kto dyskutowałby z asystentką głosową Google, tak też nie spotkałem nikogo wdającego się w dysputy z Siri. O Cortanie nawet nie wspominam…

Inny przykład? Czy czytając ten wpis, przychodzi Ci do głowy chociaż jedna osoba, która z poziomu swojego smartwatcha sterowałaby prezentacją w czasie swojej prelekcji? Albo ktoś, kto realnie korzysta z inteligentnego zegarka z włożoną do niego kartą SIM ze swoim gł. numerem telefonu? Albo ktoś, kto świadomie ma włączoną obsługę WiFi w smartwatchu? A z tych, którzy mają watche z Androidem Wear, żeby korzystali z ruchów nadgarskiem do nawigowania po systemie i właściwie bezdotykowo obsługiwali swoje urządzenie?

Google Now Launcher na Huawei Nexusie 6P - 90sekund.pl

Google Now Launcher na Huawei Nexusie 6P – 90sekund.pl

Pomimo, że siedzę w technologiach po uszy. Pomimo, że mam wielu znajomych, którzy siedzą w nich podobnie głęboko, to jednak nie znam nikogo, kto prezentując mi swój nowy sprzęt i argumentując dlaczego go wybrał/wybrała, wyszedł/wyszła poza stwierdzenie w stylu: No mam ten telefon, bo możesz nim zrobić to i tamto. Dla mnie istnieje zasadnicza różnica pomiędzy tym, co MOŻESZ zrobić, a tym, co faktycznie ROBISZ!

Oczywiście to nie jest możliwe, aby ktoś był w stanie wykorzystywać swoje urządzenia na 100 proc. Ale przy obecnym zaawansowaniu technologii, aż trudno mi w to uwierzyć, że mamy wypakowane po brzegi czujnikami smartfony, tablety, notebooki, zegarki i… w sumie wciąż bazujemy na tym samym, czego nauczyliśmy się na Nokii za 100zł, czyli dzwonieniu, SMS-owaniu (które weszło w nową fazę komunikowania się za pomocą Facebook Messengera czy WhatsAppa), zrobieniu zdjęcia, przejrzeniu czegoś na szybko w sieci.

Samsung Galaxy S7 Edge w obiektywie Sony Xperii XZ - 90sekund.pl

Samsung Galaxy S7 Edge w obiektywie Sony Xperii XZ – 90sekund.pl

A pragnę przypomnieć, że już wiele lat temu proste klawiszowce tego legendarnego niegdyś producenta telefonów, potrafiły rozpoznawać konkretne komendy głosowe. Wiadomo – korzystanie z nich było mordęgą, ale współczesny poziom zaawansowania technologii jest całkowicie inny. Dziś Google Now naprawdę rozpoznaje kontekst, w jakim wymawiasz dane polecenie i potrafi dopasować właściwą odpowiedź.

W pewnym sensie, po napisaniu tego tekstu mam wrażenie, jakobym podzielił się truizmami. Albo powymyślał sobie teorie, która nie mają poparcia w rzeczywistości. Ale, czy naprawdę tak jest? Czy, rzeczywiście czytasz ten wpis i możesz głośno protestować oraz obalić moje przemyślenia? Jeśli tak, to zapraszam – komentarze całe Twoje!

Udostępnij

O Autorze

Niedźwiedź - ROAR! Redaktor Naczelny 90sekund.pl i MojChromebook.pl. Pasjonat humanistyki cyfrowej oraz literatury Myśliwskiego, Pamuka, Cabrea i biegania.

  • Jerzy Jabłoński

    Z jednej strony masz rację, z drugiej nie do końca bo np. asystentki głosowe są spoko, sam korzystam do notatek, ustawiania budzika, kalendarza czy dyktowania SMSów (telefon wybieram ręcznie – jest szybciej). Ale.. w domu(!). Czasami na ulicy czy w SKMce jeżeli potrzebuję z nich skorzystać, chociaż nieczęsto. W pracy? Nigdy. Dlaczego? Bo to by przeszkadzało innym.

    Ludzie siedzą skupieni nad kodem czy grafiką, a tu nagle szanowny pan Jurek wyskakuje z „Ok, Google, zanotuj żeby kupić papier toaletowy w Biedronce i pół litra ze śledziem w Piotrze i Pawle…”. Ale fakt, że z tego co wiem to większość znajomych ani z Okeja ani z Siri nie korzystają. Jestem (nie)chlubnym wyjątkiem chyba.

    Z drugiej strony gdyby asystenci pozwalali wykorzystać 100% swoich możliwości to może więcej osób by korzystało. A tak? Telefon trzeba odblokować, bo w języku polskim nie da się ich obsłużyć gdy telefon jest w hibernacji. I to wystarczy, żeby asystent tracił sens. Bo skoro i tak trzeba wziąć telefon do łapy, to równie dobrze można zrobić co się chce w tradycyjny sposób. Gdyby można odłożyć telefon na stolik i tylko z kuchni wrzeszczeć „Ok, Google, jaka jutro będzie pogoda” to co innego. A tak?

    • Jasne, masz rację, że są okoliczności, kiedy nie da się tego robić. Jak chociażby w Twojej pracy. I to jest zrozumiałe. No i jak czytałem Twój komentarz, to pomyślałem, że faktycznie jesteś wyjątkiem w temacie. Bo tak jest i, jak dla mnie to dość chlubnym. Po prostu – wiesz co masz, czego chcesz i jak tego używać. Ostatnia uwaga o ograniczeniach też jest celna w punkt. Ale wątpię, by kogoś przekonało bardziej, gdyby mógł wypowiadać komendy na zablokowanym ekranie, skoro teraz tego nie robi. No i szczerze uśmiałem się z przedostatniego zdania z wrzeszczeniem z kuchni! Plus 1000 do zajebistości tego komentarza :D

      • Jerzy Jabłoński

        Zastanawia mnie jeszcze jedno – dla jak wielu ludzi Smart jest… trudny w obsłudze. I nie mówię o komendach które czasami dają popalić. Pamiętam jak na LG Spiricie nie byłem w stanie dogadać się z Okejem. Ja mu jedno, on swoje. Nawet ustawić budzika nie potrafił tylko szukał jakiejś mieściny o zgadzającej się nazwie. Na Motce nie mam tego problemu, ale już Galaxy Tab S2 potrafi pokręcić. Może nakładki producenckie albo na tyle zżerają zasoby czy też „wstawiają się pomiędzy”, że dla ludzi bez topowego sprzętu, a nawet z nim (S2 jednak jest niezłym kawałkiem hardware’u) asystenci są mniej lub w ogóle nieużywalni?

  • Jakub Jabłoński

    Zgadzam się z tym co napisałeś, ale na pewno nie jest tak do końca jak napisałeś. Co do inteligentnych rozwiązań w domu to rzeczywiście nie znam nikogo kto korzysta z tego, ale to może kwestia tego ze są to jeszcze drogie rzeczy i mało promowane.

    Co do asystentów głosowych to jest kilka elementów składowych które tłumaczą to ze nie korzystamy z nich tak jak jest to promowane.
    1. Co ludzie pomyślą o tym ze gadamy z telefonem ?
    2. Asystenci nie zawsze działają tak jak byśmy tego chcieli – mi czasami jest trudno dogadać się z Siri. Ja swoje a ona swoje ?
    3. Nie zawsze chcemy żeby inni słyszeli co wysyłamy w SMS, co notujemy czy jakie spotkanie mamy.
    4. Często szybciej zrobimy coś metodą standardową niż za pomocą asystenta.

    • No właśnie! Myślimy o tym, co powiedzą inni! Ale oni niczego nie muszą mówić, czy myśleć na nasz temat, bo nie jest tak, że trzeba wszystko dyktować. Pomimo zatłoczonego ciągle miasta udaje mi się często swobodnie korzystać z asystentów bez strachu, że ktoś coś usłyszy, albo mnie wyśmieje.

    • Jerzy Jabłoński

      Co ludzie pomyślą że gadasz z telefonem. To pikuś, jak pojawiały się zestawy głośnomówiące BT – to było dziwactwo. Gość siedzi obok Ciebie w SKMce i gada sam do siebie. Wariat, czy nienormalny ;) A teraz nikogo to nie dziwi.

  • GLOCK

    Michale świetny tekst. ubawiłem sie przy nim niesamowicie ponieważ (zapewne nie pamiętasz) niejednokrotnie dyskutowaliśmy o sensowności robienia wszystkiego smart i tu nagle naczelny bloga tech wyjeżdża z taką bombą.

    Już dawno mówiłem ze większości tych smart rzeczy po prostu nie potrzebujemy bądź tworzą one więcej problemów niż rozwiązują. kupujemy je z czystej próżności bo skoro możemy mieć smart papier toaletowy to dlaczego nie. nad jego przydatnością nawet sie nie zastanawiamy.
    wsponmniani przez ciebie asystenci głosowi to na razie wydmuszka tego czym byśmy chcieli aby były. Tak jak napisał @jerzy jabłoński co nam z asystenta z którego chcąc skorzystać musimy podnieść i wzbudzić telefon. Jasne że chciałbym mieć J.A.R.V.I.S’a ale prawda jest taka ze nie jestem Tony Stark i nie żyje w komiksie Marvela a siri,cortanie i googlowi sporo brakuje.
    zdjęcia-strzał w 10!najważniejsze żeby było dużo.ludzie do dziś dnia wierzą ze to Mpix robią im zdjęcia.

    • Ej, no właśnie, ja też pamiętam te dyskusje nasze pod tekstami na 90sek.pl! Ale powiem Ci, że ja wychodziłem tutaj (w powyższym wpisie) z innego założenia – że tak naprawdę ludzie korzystając z tego wszystkiego naprawdę mogliby sporo zaoszczędzić na czasie, albo i nawet byliby w stanie bezpieczniej żyć, dyktując w samochodzie np. SMS-y, a nie wpisując je z opuszczoną głową bez patrzenia na drogę, co widzę bez przerwy na ulicach miasta. Inny przykład – jak korzystałem z GPS-u na smartfonie, to nawet nie wiedziałem, w którym kierunku idę. Zapatrzony w ekran śledziłem, czy dobrze skręciłem. Nie obserwowałem nawet okolicy. A teraz, odkąd mam smartwatcha w ogóle nie zaglądam na ekran smartfona. To zegarek mnie prowadzi, wibruje, kiedy mam skręcić, pokazuje ile mi zostało do przejścia, a ja będąc w nowym mieście delektuję się architekturą. Słowo! Tak z tego korzystam! Myślę, że otwarcie się na nowe technologie i ich użycie może naprawdę wpłynąć pozytywnie na to, co na co dzień robimy, a moglibyśmy wykonywać to inaczej, bo w kieszeni siedzi smartfon, który potrafi dużo więcej, niż tylko rolować FB.

      • GLOCK

        „albo i nawet byliby w stanie bezpieczniej żyć, dyktując w samochodzie np. SMS-y, a nie wpisując je z opuszczoną głową bez patrzenia na drogę, co widzę bez przerwy na ulicach miasta”
        smutne,ale wiem o czym mówisz….ale może zamiast dyktować smsy podczas jazdy to przestać to robic w ogóle?? szczerze to naprawdę nie wyobrażam sobie sytuacji ze muszę odpowiedzieć na sms tu i teraz!

        ” Myślę, że otwarcie się na nowe technologie i ich użycie może naprawdę wpłynąć pozytywnie na to, co na co dzień robimy, a moglibyśmy wykonywać to inaczej, bo w kieszeni siedzi smartfon, który potrafi dużo więcej, niż tylko rolować FB.”
        oczywiście ze tak.masz tu całkowitą rację.problem jest trochę inny. mianowicie teraz wszystko musi być smart. smartlodówka/piekarnik/pralka/skarpetka/gacie/srajtaśma/długopis. prowadzi to do absurdalnych sytuacji i robienia produktów które nikomu nie sa potrzebne,kosztują krocie i de facto zamiast życie ułatwiać to je utrudniają.
        Weźmy nawet taki smartwatch. przykład który podałeś jest ok ale na dobra sprawę jak często z tego korzystasz(dobra Ty może troche wiecej z racji wyjazdów na tagii, konferencje itp)ale normalny kowalski?? poruszamy sie w wiekszości czasu po znanej nam okolicy i navi nie jest nam potrzebne.na plus dodatkowo możliwość przejrzenia powiadomień dyskretnie i fajne urządzenie wspomagające ewentualne treningi.ale z drugiej strony to proteza 2 rożnych urządzeń z których żadnego nie zastępuje dobrze.jako telefon słabe (BTW potrzbuje samego telefonu do funkcjonowania),rozmawianie przez niego wyglada co najmniej dziwnie, napisanie nawet krótkiego sms to masochizm a do tego koszt zakupu niewspółmierny do wartości zastosowanej elektroniki. jako zegarek jest jeszcze gorzej bo co to za zegarek którego trzeba ładować co 12/24h. za cene przecietnego SW (odsiewam te z popularnych marketów) kupie porządnego G-SHOCK’a z którym zadna apokalipsa zombie mi nie straszna.zresztą większość tych smartbubli przegrywa nawet z deszczem wiec co tam dopiero apokalipsa zombie:)
        ale żeby nie było tak ze jetem na nie.technologia ma nam życie ułatwiać i nie mam nic przeciw jej powstawaniu i używaniu tylko róbmy to wszystko z głową a nie w myśl zasady:” dorzućmy do tego bletooth to bedzie lepsze”.

        • Chyba już z pięć razy przeczytałem Twój komentarz ;). Zabieram się codziennie do odpisania i ciągle mnie coś odrywa, bo wiem, że na dwóch zdaniach się nie skończy ;). Ale po lekturze Twojego stanowiska, znowu mam tak, że zgadzam się w jednej połowie, a w drugiej się nie zgadzam ;). Bo oczywiście – masz rację, że nie ma sensu odpowiadać na SMS tu i teraz, a tym bardziej za kółkiem, czy robiąc ryzykowny manewr. Nawet używając smartwatcha. Ale ja wychodzę z innego założenia, że mimo wszystko inteligentne zegarki – nawet dla Kowalskiego, który mniej używa niż ja swojego watcha – to faktyczny progres redefiniujący jego codzienność. Bo (wiem, że to nie ta skala) zauważ, że wciąż doskonali się technologie w samochodach, budowy domów, dróg etc. Niby możesz zbić budę z czterech płyt zaimprowizować dach, ale do prawdziwego domu będzie temu naprawdę daleko. Jak ktoś mieszka pod dachem z azbestem też mu na głowę nie leci, ale ryzyko, że zachoruje na raka jest ogromne. Sęk w tym, że wg mnie – funkcje smartwatchy są tak proste, że one mogłyby naturalnie zastępować pewne czynności i dzięki temu realnie wpływać na efektywność zarządzania własnym czasem. Ale ludzie z jakichś powodów w to nie idą. Moim zdaniem winny jest brak wiedzy, czyli edukacji, bo sporo osób po prostu sądzi, że smarty powielają funkcje smartfonów. A to nie prawda, bo jak ekran 1,3-calowy może powielić coś, co widzisz na 5 calach? Przykład z G-SHOCK-iem byłby dobry, ale to wciąż zegarek, a moim zdaniem smartwatche to nie zegarki, tylko urządzenia komputerowe przeznaczone do noszenia z funkcją informująca o godzinie. Tak samo, jak smartfon to nie telefon, ale urządzenie komputerowe z m.in. funkcją dzwonienia. Tyle, że smartfon nie wygląda, jak klasyczny telefon z tarczą, więc łatwiej odciąć mu się od tych telefonicznych skojarzeń i znaleźć dla niego inne zastosowania. Natomiast smartwatch za wszelką cenę chce wyglądać i przypominać klasyczny zegarek, więc wszyscy go jak takowy lustrują i od razu bombardują za to, że bateria trzyma tak krótko, więc po co im taki zegarek, który im nawet godziny nie pokaże, jak się rozładuje…?

      • Jerzy Jabłoński

        Tutaj znowu kłania się użyteczność i ograniczenia smartów. Nie wiem jak Siri i Cortana, ale Okej aktywuje się tylko na ekranie głównym. Na nawigacji (samochód z przykładu) już trzeba ciapnąć w mikrofon bo inaczej nie zadziała. Zresztą większość interakcji (głosowa klawiatura Google np.) działa na podobnej zasadzie. Niby można głosem, ale trzeba aktywować, czasami potem zamknąć i tak dalej. Bez sensu. GLOCK też ma rację – nawigacja w znanym terenie jest średnio potrzebna a nieczęsto się poza niego wychodzi. A jak się jest na wakacjach to… ma się w d. Idziesz przed siebie i cieszysz się okolicą. Najwyżej jak się zgubisz to odpalach GMaps czy co kto ma.

        • Google Now potrafi działać nawet z ekranu blokady, jak smartfon ma wyłączony ekran, ale niestety nie w PL. Druga rzecz jest taka, że zdarza mi się włączać mapy w znanym terenie, bo np. szukam jakiegoś sklepu i wcześniej na niego w okolicy nie trafiłem. Czasami to punkt odbioru paczek od jakiegoś kuriera. Wiem, że pewnie nie jestem reprezentatywnym przykładem, bo jak już w to wszedłem to na całego, więc właściwie, gdzie mogę tam używam smartona lub smartwatcha. Teraz mam w domu inteligentną doniczkę, więc podlewam roślinkę dotykając na ekranie smartwatcha przycisku „Nawodnij”, kiedy tylko apka pokaże mi, że kwiat ma za sucho ;). Zresztą spinam się, by była niebawem recenzja, bo to naprawdę niesamowite rozwiązanie ta doniczka.