Apple, ale z Ciebie wymoczek!

Nie ominęła mnie informacja na temat tego, że najnowsze Apple iPhone’y 7 i 7 Plus są wodoszczelne, bo spełniają warunki normy jakiejś tam*, bo szybko w mediach branżowych pojawiała się informacja, że wodo- i pyłoszczelność wyłączone są z systemu gwarancyjnego, zatem jak masz siódemkę i Ci się zaleje, to dupa blada – utopiłeś/-aś – dosłownie co najmniej 3,5k PLN. Dlaczego więc zaczynam się pyszczyć teraz, kiedy już dawno kurz absurdu zdążył miękko opaść na ten temat?

Bo lubię śledzić kampanie reklamowe nowych urządzeń mobilnych. I tak się składa, że w przypadku iP7 nie oglądałem praktycznie żadnych reklamówek. Żeby nadrobić straty, rozsiadłem się wygodnie i zacząłem przeglądać zgromadzone materiały na YouTube. Włączałem je losowo – co mi akurat z aktualnej promocji wpadło pod palec. Obejrzałem cztery filmy i przy każdym coraz mocniej przecierałem oczy ze zdumienia!

Rozumiem Apple, że z sobie znanych jedynie powodów wymyślasz podobne idiotyzmy, jak zapewnienie produktowi szczelności, ale wyraźnie wyłączasz ją z procesu naprawczego. Jednakże, żeby przy okazji niemal każdą reklamę wideo ogrywać wokół iPhone’a 7 lub 7 Plus, który trafia na mniej lub bardziej solidny kontakt z wodą (lub na taki trafi) i niby wychodzi z niego bez szwanku, ale w razie czego nici z serwisu? WTF, Apple?

Oczywiście każdy materiał jest podpisany mikrodruczkiem, że jak masz ochotę potaplać się ze swoim jabłuszkiem, to lepiej zdecyduj się na kaczuszkę. Ale do cholery(!), to po co w połowie materiałów promowyjnych reklamujecie cechę, która nikomu do niczego się nie przyda? Po co do diaska nagabujecie ludzi na kupno Waszego smartfonu, skoro zaznaczacie jednoznacznie, że nie będzie on serwisowany w ramach procesu gwarancyjnego, jeśli użytkownik go zaleje? Czy to jest w ogóle legalne? Uczciwe? Rozsądne? Normalne?

Wydawało mi się, że jak żył Steve Jobs, to chodziło o to, żeby wszystkim pokazać, jak TO się robi naprawdę. W myśl tej zasady wyobrażam sobie, jak Jobs ruga cały swój zespół od góry do dołu, kiedy okazuje się, że szczelne iP7 jednak tak szczelne, jak być powinny nie są i ktoś tam wymyśla, że może wyłączmy to z procesu gwarancyjnego. Wtedy Steve wpada w szał i krzyczy, że: To innym producentom telefony mogą zamoknąć i się zepsuć, ale nie jemu i nie jego ukochany iPhone!

Materiały promujące iPhone’a 7 i 7 Plus kończą się takimi komunikatami… – kadr z reklamy Apple – 90sekund.pl

Może mam zbyt wybujałą fantazję. Trudno – przyjmuję to na klatę, ale czuję dopiero teraz, jak cholernym absurdem są poczynania Apple, kiedy zderzają się ze standardami promowanymi przez inne firmy :/.

PS.1.
Autor powyższych słów jest fanem firmy Apple, ale czasami też się wkurza, jak widzi takie niedorzeczności.

PS.2.
Chodzi o normę IP67.

  • Lukasz

    Bardzo ładnie to podsumowałeś, klient jest na samym końcu liczą się tylko pieniądze. A reklama dźwignią handlu jakie to oczywiste:-)

    • I niech sobie reklamują, tylko po co przemycają w tym pewien rodzaj oszustwa? Niby jest informacja o tej (nie) gwarancji, ale łatwo dać się nabrać. W jednej z reklamówek info.o tym wyłączeniu z ram gwarancyjnych – dosłownie – miga w ułamku sekundy. Szkoda, jak cholera.

      • Lukasz

        Właśnie na tym to polega, mają czyste ręce, bo przecież napisali ale w jaki sposób to widzisz. Tak wygląda zaufanie do ludzi którzy mówią że tworzą dla nas, w pewien sposób tworzą ale w drugi chcą nas skubnąć z kasy i później zapomnieć o wszystkim. Oni jak rano budzą się jednego dnia to nie pamiętają co było wcześniej,są po prostu amajzinggggg.

        • Aż tak bardzo może nie, ale faktycznie ta zagrywka jest jak dla mnie nieczysta.

  • Jakub Jabłoński

    Nie jest to do końca uczciwe, ale jako użytkownik iphone 7 jakoś się tym nie przejmuję bo nie zamierzam tak intensywnie użytkować go tak jak to jest prezentowane na reklamach – o sprzęt trzeba dbać nie ważne jak bardzo zabezpieczył go producent.
    Druga sprawa Apple nie jest pierwszy który zrobił taki zonk. Z tego co pamiętam to Sony startując z serią Z też pięknie wszystko reklamował, a potem w Z1 albo Z2 już się wycofał i nie polecał robić tego co było w reklamach bo nie jest objęte to gwarancją :)

    • Oooo, czego to ja się dowiaduję! Taki wierny Czytelnik i przeskoczył do sadu! Poproszę o więcej, skąd motywacja do przesiadki i jakie wrażenia?

      Co do Zetek – Sony reklamował je w basenie, pod wodą, więc szedł na maksa ekstremalnie. No i jednak Japończycy uznawali reklamacje na zalane smartfony, chociaż szło im to czasami opornie. Jabłko wprost informuje, że taka funkcja jest, ale nie została objęta gwarancją, a potem nurza iP7 w deszczu, zraszaczach itp. i promuje w ten sposób ten sprzęt. Jak dla mnie – porażka.

      • Jakub Jabłoński

        Każdy producent ma coś za uszami. Przyznaje nie jest to do końca uczciwe reklamować funkcje, a jednocześnie mówić że jak skorzystamy to może być źle, ale co poradzisz.

        Jako wielbiciel jabłek mogę teraz mieć inne spojrzenie na wszystko bo te produkty odmieniają ? A tak na serio chciałem mieć wreszcie sprzęt z najwyższej półki. Trochę się zastanawiałem co wybrać. G5, S7e, XZ. Ale padło na i7 ze względu na system nie do końca mi znany ale chwalony. Korzystając dotąd z telefonów z Androidem i Windows phone byłem zachwycony płynnością działania WP , a android zawsze jakoś zniechęcał. Wiadomo jak się nie ma najlepszego sprzętu to trudno oceniać ale w głowie zawsze pozostaje niechęć. Oczekiwałem płynności i jest kosmiczna. Praca na baterii rewelacyjna. Aparat super. Głośniki stereo bardzo dobre. A to wszystko po prostu działa i nie zawodzi ?

        • No proszę! To teraz jeszcze do kolekcji Apple Watch! ;)

          • Jakub Jabłoński

            Nie ukrywam że mi się podoba, ale nie znalazł by u mnie zastosowania. Na codzień używam G-shock, do sportu garmin. Więc nie ma dla niego u mnie miejsca ?

          • Od czego jest druga ręka :D Żartuję oczywiście ;)