[WIDEO] Trzy ważne punkty po konferencji Huawei i premierze Mate’ów10 i 10 Pro.

Przyznam szczerze, że przez pierwsze kilkanaście minut konferencji Huawei, na której zaprezentowano Mate’a 10 i Mate’a 10 Pro zastanawiałem się mocno, o co chodzi z tym rozdrabnianiem się przez CEO nad każdym detalem wzorniczym przy wykonaniu tego smartfonu? Nie żeby mnie to nie interesowało, ale jednak czułem, że gwiazdą tego popołudnia nie ma być nic innego, jak właśnie Sztuczna Inteligencja (AI), zaanonsowana premierą Kirina 970 na wrześniowych targach IFA w Berlinie. Niemniej nic takiego nie miało miejsca. Trzeba było czekać na rewelacje związane z AI dobre pół godziny (jeśli nie dłużej). Jakby miał to być ficzer jeden z wielu, a nie ten najważniejszy, kluczowy. Po wszystkim czułem lekki zawód, niedosyt, rodzaj niepełności. Nie wiem, czy masz podobnie, ale jednak zrodziło to we mnie kilka pytań, które ostatecznie przekładają się na trzy kluczowe kwestie, które jestem w stanie o Mate 10 i Mate 10 Pro napisać/powiedzieć.


PO PIERWSZE KIRIN 970

Tutaj nie mam złudzeń. Jest to układ (lub też rodzina układów), który Huawei będzie forsować w swoich smartfonach przez najbliższe lata. Oznacza to, że jako jeden z rosnących liderów rynku tech na pewno nie będzie sięgać po czołowe Snapdragony od Qualcomma, a to już jest jakiś problem dla Amerykanów, tym bardziej, że nawet Samsung przeskoczył częściowo na swoje procesory, a Sony sięga coraz częściej po propozycje od MediaTEK. Druga rzecz, to oczywiście konstrukcja Kirina 970: jeden cm kwadratowy, na którym jest 5,5 mld. tranzystorów, osiem rdzeni obliczeniowych, dwanaście graficznych, NPU dla Sztucznej Inteligencji.

Huawei Mate 10 Pro – fot. mat. pras.

Zasadnicze pytanie – dla kogo powstał Kirin 970? Jeśli dla konkurencji, to jakiej? Na pewno po wczorajszym ataku nie sięgnie po nie Samsung. O Apple nawet nie wspominam. Wiadomo, że Qualcomm ani też MediaTEK z założonymi rękoma siedzieć nie będą, zresztą już teraz oferują takie chipy, że głowa tęga! Jeśli Kirin jest tylko dla Huawei, to znaczy, że zaprojektował platformę wyłącznie pod swoje rozwiązania? Ale przecież w tym kontekście nie da się ukryć, że równie istotny jest tutaj czynnik programistyczny. Z jednej strony producent ten oferuje potrzebny hard, z drugiej – kto i na jakich zasadach ma z niego korzystać? Dla mnie to wciąż nie jest czytelne, jak Huawei chce konkurować na rynku z Kirinem 970(?).

PO DRUGIE ZMIANA NA RYNKU PC

Z niemałym zaskoczeniem zobaczyłem nowość, którą okazało się połączenie Mate’a 10 i Mate’a 10 Pro z monitorem, co zaowocowało przekształceniem tego sprzętu w komputer typu PC. Oczywiście nie tak zaawansowany, jak typowa stacja robocza czy dowolny notebook, ale jednak na takim poziomie, że bez problemów kupując jednego z nowych Mate’ów, możesz myśleć o nim, jak o zakupie co najmniej dwóch (jeśli nie trzech) urządzeń w jednym. Świetny aparat, świetny smartfon, świetny… komputer. I tak – Huawei komunikuje to samo, co Samsung – zostaw w pracy laptopa, a do domu weź telefon. Chcesz się relaksować z Netflixem w czasie wieczornego seansu? Bardzo proszę! Podłącz Mate 10/Pro pod monitor i już – czytaj, surfuj w Sieci, baw się grami, oglądaj filmy, obrabiaj proste zdjęcia, zarządzaj dokumentami, twórz prezentacje!

Huawei Mate 10 – fot. mat. pras.

Sądzę, że DeX jest i tak lepszym rozwiązaniem, bo ładuje telefon, jest solidną podstawą dla zadokowanego urządzenia, posiada liczne porty, nie trzeba mieć do niego klawiatury i myszy BT, wystarczą tradycyjne z wyjściem USB; jest złącze LAN. To duże zalety, a mają znaczenie, bo DeX-a się nie przenosi. A nawet jeśli, to i tak jest tak mały i lekki, że nie ma z tym problemu. Niemniej Huawei pokazuje, że można iść w tym samym kierunku bez dedykowanego akcesorium, a to już w połączeniu z dużo niższą ceną Mate’a 10 Pro od Note’a8, daje sporo do wyobrażenia. Reasumując – zmiana na rynku PC dokonuje się na naszych oczach. Nie jest jeszcze powszechna, ale dajmy jej trochę czasu. Niech te rozwiązania zdążą rozwinąć skrzydła. Póki co są domeną półek premium.

PO TRZECIE PRZYSZŁOŚĆ AI – CZYLI WIEM, ŻE NIC NIE WIEM

Kirin 970, jak i zapowiedzi samego Mate 10/Pro obiecywały znacznie więcej niż to, co wczoraj pokazano. Nie kwestionuję – co pragnę mocno podkreślić – tego, że Huawei wykonał świetny chip, rewelacyjne smartfony etc. Ale prawda jest taka, że ja wciąż nie wiem, co takiego w ramach Sztucznej Inteligencji potrafią obydwie te słuchawki? Że niby zoomować cyfrowo obraz? Ale jak to weryfikować? Jak to sprawdzić? Jak się z tym odnieść do konkurencji? W czym tu przełom? Może jakiś sensowny opis struktury analitycznej działania takiego rozwiązania?

Pytań jest we mnie więcej. Kirin prezentuje się tak obiecująco, a ja wciąż nie wiem, jaki programiści mieliby zrobić z niego użytek? Szkoda, że zabrakło pokazania jakiegoś modelowego ficzeru. Bo nawet na prezentacji, kiedy przecież na dopiętej do perfekcji konferencji prezentowano możliwości rozpoznawania tego, co widzi aparat, kiedy doszło do pokazania zwierzaka zabawki, smartfon musiał na chwilę “zerknąć” ponownie na coś do jedzenia… Wyglądało to dla mnie, jak typowy androidowy bug…, a nie świetne AI…

Huawei Mate 10 Pro – fot. mat. pras.

Może moje oczekiwania są zbyt wygórowane, ale jednak w postępie technologicznym, opartym o Sztuczną Inteligencję, oczekuję zupełnie innych zastosowań. Bardziej wyrazistych, które w jakiś sposób opiszą mi wizualnie do czego takie rozwiązanie, jak Kirin 970 ze swoją przepotężną mocą obliczeniową się przyda. W procesory sygnałowe ISP wyposażone są od dawna chociażby Snapdragony i ich potencjał na tym polu już znamy. Huawei odświeża nam to nazewnictwo, ale ja nie widzę póki co przełomów. I nie kryję wygłupienia. Nie do końca rozumiem całe to halo wokół Mate’ów10/Pro…(?) Już bardziej przemawia do mnie Google ze swoim Asystentem, Apple z procesorem bionicznym i autentykacją twarzy, Samsung z Bixby, czy Amazon z Alexą. Swoją drogą takie Bixby z Kirinem 970 sporo by zyskało, szczególnie przy przetwarzaniu rozpoznawanych przedmiotów, miejsc, materiałów.

PODSUMOWUJĄC

Jak dla mnie – Huawei przedstawił dwa kapitalne technologicznie smartfony. Ale to, co miało być ich motorem napędowym – czyli AI – jest zupełnie nieczytelne. Nie mam pojęcia, jak tego używać w tych urządzeniach? I co najważniejsze – nie wiem, czy rzeczywiście (a, jeśli już – to ile?) coś tracę? Dużym plusem jest możliwość zmiany smartfonu w komputer typu PC i na tym polu widać wyraźnie zalety, które trudno wręcz ukryć, i które aż same pchają się na pierwszy plan, tak są medialne i efektowne wizualnie. Na tym tle AI w wykonaniu Huawei jest dla mnie wciąż mglistą – aczkolwiek intrygującą – koncepcją. Tylko czy koncepcjami póki co nie są wypełnione książki i filmy o tematyce SF?

  • Jerzy Jabłoński

    No, ja też jestem mocno zawiedziony. Nie, żebym spodziewał się nie wiadomo czego, ale Chińczycy tak bardzo rozdmuchali to AI że spodziewałem się czegoś więcej. Cała reszta to tylko smartfon jakich wiele. Chociaż ich ten Kirin “brzmi ciekawie” :)

    • Dokładnie – lepiej bym tego nie ujął. Tym bardziej, że właśnie ten Kirin obiecuje cholernie dużo. Apetyt u mnie urósł ogromnie, a tu się okazało, że nadal dania głównego brak.