TomTom w Poznaniu z innowacyjnymi projektami. 100 specjalistów IT dostanie pracę!

W Poznaniu mamy świetnych inżynierów i specjalistów IT, którzy mogą ostrzyć zęby na pracę, w jednym z najbardziej perspektywicznych miejsc technologicznych w naszym regionie. Firma TomTom – globalny dostawca nowoczesnych rozwiązań w zakresie mapingu oraz urządzeń nawigacyjnych i sportowych, wchodzi z impetem do stolicy wielkopolski. I od razu zapowiada – zatrudni 100 wykwalifikowanych pracowników z branży IT. Czy może być lepsza informacja dla lokalnych absolwentów? Ale, jeśli studiujesz, też mam dobre wieści :).

Otóż nasze kierownictwo TomTom jest już w trakcie rozmów z kręgiem profesorskim z poznańskich uczelni. Chodzi o ścisłą współpracę, tak aby młodzi ludzie, którzy kończą kierunki techniczne, mogli liczyć na zatrudnienie, a przy okazji pracować nad dużymi rozwiązaniami jeszcze w czasie studiów. TomTom dostrzega potencjał drzemiący w młodych talentach, sponsorując w innych miastach ze swoimi ośrodkami np. doktoranckie zespoły badawcze. Poza tym pomysł Holendrów nie jest wcale nowy, wielokrotnie byłem uczestnikiem różnych poznańskich spotkań w segmencie IT, które organizują działające na naszym rynku firmy technologiczne i po tych meetingach wyłaniają zapalonych programistów i inżynierów. A w Poznaniu mamy fachowców, o których warto rzeczywiście powalczyć!

fot. 90sekund.pl

CTO działu Map TomTom – Marcin Kmiecik – powiedział mi dzisiaj, że firma będzie w Poznaniu koncentrować się na tworzeniu rozwiązań pod autonomiczne pojazdy oraz dla inteligentnych miast, tzw. smart cities:

Oddział w Poznaniu będzie skupiał się na technologiach informatycznych do pozyskiwania danych z sensorów. Pracownicy będą tworzyć oprogramowanie, które te dane interpretuje oraz unikalny transakcyjny system produkcji nawigacyjnej bazy danych.

Entuzjazmu nie krył też Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, któremu – jako szefowi dużej metropolii – szczególnie zależy na koncentrowaniu wokół miasta rozwojowych przedsiębiorstw, których obecność będzie też magnesem przyciągającym najlepsze talenty informatyczne:

Cieszę się, że swoją siedzibę będzie miała w Poznaniu kolejna duża światowa marka, bo to korzyści nie tylko dla miasta, ale też dla absolwentów poznańskich uczelni, którzy mogą liczyć na atrakcyjne miejsca pracy.

Oficjalne otwarcie biura nastąpi w grudniu br., w ścisłym centrum Poznania, przy ul. Za Bramką. Wróciłem właśnie z konferencji prasowej, która odbyła się w Urzędzie Miasta, i nie kryję satysfakcji. Lubię kibicować podobnym inicjatywom, tym bardziej, że dość ciekawą rzecz na zakończenie spotkania prasowego wypowiedział sam Prezydent Jacek Jaśkowiak. Zwrócił uwagę, że Poznań ma w tej chwili najniższy odsetek bezrobocia, a zatem TomTom zdaje sobie sprawę, że zatrudnienie wykwalifikowanej kadry nie będzie dla niego tanim przedsięwzięciem. Z drugiej strony renoma naszych studentów i absolwentów mówi sama za siebie. Jest się więc o kogo w Poznaniu bić, i to za cenę wysokich zarobków :).

Firma TomTom składa się z czterech jednostek biznesowych skierowanych do odbiorców: Automotive, Licencjonowania, Telematyki i Konsumenckich. Przedsiębiorstwo założono w 1991 roku, a jej główna siedziba mieści się w Amsterdamie. TomTom zatrudnia ponad 4700 pracowników na całym świecie, a jego mapy znaleźć można chociażby w smartfonach firmy Apple.

  • Marx

    “TomTom w Poznaniu nad innowacyjnymi projektami. 100 specjalistów IT dostanie pracę!”
    Pomijajac ze czegos brakuje, to powinno byc: “Tomtom bedzie probowal zarekrutowac 100 studentow”. Znalezienie 100 specjalistow IT.. hehe.. Zadanie na lata.
    Szybko to znajdziesz, ale w Indiach, z papierami jakie tylko ich drukarka da rade wydrukowac…

    • Buuu, ależ Ty surowy! Skąd taki dystans? No niech próbują, przecież dopiero startują. Znajdą sporą część kadry, inna przyjdzie z czasem. Nikt nie wspominał o tym, że 100 osób ma pracować już od grudnia. To jedna rzecz. Po drugie – lepiej dla regionu i samego miasta, aby takie firmy u nas były. Tak, jak chociażby jest Samsung i wiele innych tech korporacji rozwojowych. Przynajmniej nigdy nie będzie dużego bezrobocia, bo jest szansa, że staniemy się mini Doliną Krzemową (w dużym uproszczeniu oczywiście).

      Z tytułem faktycznie coś przekombinowałem. Już poprawione.

      • Marx

        chodzi raczej o fakt ze aktualnie to praca szuka programistow. Wiec nie daje sie prace, ale sie szuka do pracy.
        Oczywiscie zycze im jak najlepiej :)

        • Powiem Ci, że trochę się tym tematem ostatnio interesowałem. I im więcej o nim wiem, tym coraz bardziej naciągany wydaje mi się ten cały boom na programistów. Wszyscy powtarzają to, jak mantrę, ale naprawdę zdolnych, których rzeczywiście ceni rynek jest niewielu. Kilku też znam, więc wiem o czym piszę. Oczywiście nie oznacza, to że rekrutacja musi iść takiemu TomTom-owi łatwo, ale jestem dobrej myśli.

          • Jerzy Jabłoński

            Jak nie masz pracowników w ogóle, to bierzesz kto się nawinie i najwyżej wymieniasz jak się trafi ktoś lepszy (a w między czasie dokształcasz to może wymiana nie będzie potrzebna). A teraz o jakichkolwiek programistów ciężko i to na całym świecie – i to nawet nie dlatego, że to jakiś specjalnie wymagający zawód (nie bardziej niż inne, 99% pracy to copy&paste z już istniejącego kodu). Po prostu teraz nawet przy produkcji pralki potrzebny jest programista.

            Większość programistów to kopacze rowów świata IT. I co najśmieszniejsze – równie dobrze opłacani jak ci kopacze rowów. Bo rowów do wykopania dużo, a kopaczy mało.

          • Dziękuję, Twojego głosu mi tu brakowało, bo wiem, że programujesz. Mógłbyś się jakoś szerzej do tego tematu odnieść? Z własnej programistycznej perspektywy? Jako osoba z wewnątrz?

          • Jerzy Jabłoński

            W sensie do rekrutacji 100 programistów przez Tom Toma? Nie znajdzie tylu. To jest, jak pisał Marx zadanie na lata. Nie wchłonie wszystkich z uczelni bo część będzie miała już inną pracę w innych korporacjach, pomysły na swoje biznesy, będą wracać w rodzinne strony i tak dalej.

            Trzeba wziąć też pod uwagę, że spora część już na start celuje w zagraniczne rynki pracy. Tam nawet jako wyrobnik podłączający myszki i czyszczący wiatraczki może nie tyle zarobią więcej bo zarobki rzecz względna – ile z tego co zarobią będą lepiej żyć.

            Na rynku też jest niedobór programistów w szczególe i ludzi z IT w ogóle
            ze względu na postępującą komputeryzację każdej dziedziny życia. Ktoś
            musi klepać kolejne gry, kolejne programy na Androida, iOS i co tam
            jeszcze. Ktoś musi pisać oprogramowanie defibrylatorów, ktoś programować
            roboty w fabrykach samochodów, wymieniać myszki w tysiącu komputerów w 20 piętrowym biurowcu i tak dalej.

            Co ciekawe, zapotrzebowanie na naprawdę dobrych programistów jest stosunkowo niewielkie bo rynek nie oczekuje geniuszu, zmian i rozwoju obracającego wszystko o 180 stopni. Rynek chce ludzi potrafiących skutecznie klepać kod wymyślony wieki (informatyczne ;)) temu i skutecznie dostosowywać go do wymagań. Co zresztą też jest przyczyną niedoboru ludzi z IT – ci na prawdę dobrzy w końcu się znudzą i sobie pójdą. Otworzą własny biznes i będą konkurować o pracowników albo zmienią branżę.

            Wiem, że każda firma szukająca pracownika, albo opowiadająca o swoich zadaniach (tudzież korposzczury IT opowiadające o swojej pracy) będą roztaczać widoki innowacyjnego raju, zadań które rewolucjonizują świat, albo chociaż branżę i tak dalej. Mówiąc bez ogródek – kłamią. Nawet Google to w większości klepacze kodu. Ludzi zajmujących się na prawdę innowacyjnymi projektami jak AI jest niewielu. A nowy notatnik czy obróbka zdjęć to wbrew pozorom nie rozwój. To inne podejście do rozwiązania tego samego problemu.

          • Ciekawe spojrzenie, inne niż dominujące w mediach. To, co mnie z Twojego opisu najbardziej uderzyło, to że:
            “zapotrzebowanie na naprawdę dobrych programistów jest stosunkowo niewielkie bo rynek nie oczekuje geniuszu, zmian i rozwoju obracającego wszystko o 180 stopni. Rynek chce ludzi potrafiących skutecznie klepać kod wymyślony wieki (informatyczne ;)) temu i skutecznie dostosowywać go do wymagań.”

            oraz

            “A nowy notatnik czy obróbka zdjęć to wbrew pozorom nie rozwój. To inne podejście do rozwiązania tego samego problemu.”

            Dzięki serdeczne za rozwinięcie! Z zewnątrz wygląda to zupełnie inaczej – ‘potrzebujemy ludzi do tworzenia genialnych rozwiązań, które wywrócą świat do góry nogami’. Stąd kodowanie kojarzyło mi się zawsze z rodzajem wiedzy tajemnej, dostępnej dla nielicznych. Nie do końca więc wierzę w te wszystkie superszkoły programowania, chociaż znam człowieka, który takową zrobił i jest naprawdę niezły za naprawdę niezłe pieniądze.

            Ale wydawało mi się zawsze, że z tej programistycznej mody, nie może być od razu jakiegoś wielkiego boomu na same talenty. Widocznie musi coś w tym być, co sam piszesz. Kurczę, szuka się wyrobników, a nie twórców. To dość mocna opinia.