Noszę się z tym tekstem od dłuższego czasu. Wiem, że wypowiadać mogę się wyłącznie za siebie i za to, co prezentujemy na 90sekund.pl oraz na MojChromebook.pl, toteż spróbuję ugryźć to maksymalnie zrozumiale i przedstawić racje, które za moim tokiem myślenia przemawiają, a przy okazji postaram się nikogo nie urazić. Tym bardziej, że zaczynam od mocnej tezy – UWAGA – dzisiaj nie jestem w stanie zaufać niemal żadnej osobie recenzującej lub polecającej jakiekolwiek produkty w ramach własnej platformy blogowej. Jestem w stanie zaufać wyłącznie sobie!

Piszę te słowa nieco niepewnie, bo w końcu obracam się w branży, w której mam wielu znajomych i łączą mnie z jednymi cieplejsze, a z innymi chłodniejsze relacje, a taki wpis na pewno nie pozwoli ich ocieplić. Tak – czuję się, jak bym wkładał kij w mrowisko, ale czuję też, że trzeba to w końcu wyartykułować, bo robi to coraz więcej Czytelników w przeróżnych komentarzach. Do dzieła więc!

  • tech blogerzy są znudzeni swoją robotą i przestali tworzyć treści ciekawe;
  • tech blogerzy to hobbyści, a nie profesjonaliści. Kolekcjonuj wybiórczą wiedzę i uważają się za znawców;
  • tech blogerzy noszą dupsko wyżej niż głowę, więc nie można ich skrytykować, bo Cię zbanują;
  • tech blogerzy wiedzą lepiej, a jak nie wiedzą, to… milczą…
  • …tak – tech blogerzy milczą w komentarzach, nie moderują rozmów, pozwalają na nawalanki personalne, pasuje im, że najeżdżają na siebie fanboje – w końcu są kliki i jest ruch, a reklamodawca to uwielbia… :/;
  • tech blogerzy nastawiają się na premiery i materiały podsuwane im pod nos, za to całkowicie wyłączają krytyczne myślenie i nie mają pomysłu na to, czego oczekują od nowych technologii. Oh – wait – już wiem! Oczekują tego, żeby ich zaskoczyły i pojawił się efekt WOW! Bez tego to kicha i tylko iPhone jest zajefajny.

OK – wypunktowanie z głowy, to czas na małe rozwinięcie. Dlaczego nie ufam innym osobom z branży? Bo odkąd do niej sam wszedłem, widzę doskonale, jak bardzo to środowisko jest wypalone i nieproduktywne oraz… zblazowane… To dość odważne stwierdzenie, ale popularność wynika tam gł. z zasięgu, nie z jakości… No właśnie, bo jakość zarzuca się na rzecz ilości. Do tego dochodzi to, jak boleśnie niekompletne są recenzje. I nie chodzi mi o to, że bloger ma żonglować technologicznymi terminami, ale o to, że nawet jeśli zabrał się za jakiś produkt, to całkowicie nie potrafi go ugryźć od tej strony, wg której został dany sprzęt pomyślany.

fot. Thomas Lefebvre, Unsplash.com

Przykład? Kto dzisiaj opisuje aplikacje wchodzące w skład kolejnych Xperii, smartfonów LG lub Samsungów? Kto w ogóle z testerów z nich korzysta? Kto wyjaśnia ludziom z czym mają do czynienia tuż po rozpakowaniu produktu? Kto przygląda się inteligentnym funkcjom w praktyce? Otóż zaledwie garstka, albo garstka z garstki.

Jedynym człowiekiem, który robił to do perfekcji był/jest Mieszko Zagańczyk, który do niedawna prowadził kapitalny pod tym względem blog Bezprzyciskow.pl (obecnie w redakcji Mobility). Piszę to bez cienia kozery – to najwybitniejszy ekspert od technologii w Polsce, a szczególnie od wyciągania z recenzowanego produktu dosłownie samego miodu. Jego opinie są/były tak kompletne, że wiedziałem od razu, że mogę mu śmiało zaufać i z jego rekomendacji coś kupić.

Obecnie w technologiach mamy sporo hobbystów. Tak – hobbystów. Ludzi, którzy interesują się tematem, czytają to i tamto, coś wiedzą, z jakichś rozwiązań korzystają, kolekcjonują wycinek wiedzy z jakiegoś zakresu i… nagle, kiedy zaczynają pisać – stają się ekspertami. Otrzymują smartfona do testów i są osikani ze szczęścia. Tacy ludzie zrobią karierę jedynie w newsroomie, bo nie mają pojęcia o technologiach i jedynie czekają, aż im ktoś na tacy poda gotową informację. Zero refleksji.

Sam jestem przerażony skalą informacji prasowych, które trafiają na niektóre tech strony, prosto z maili wysłanych przez PR-owców i marketingowców poszczególnych marek. Brak własnego komentarza, żadnej opinii, absolutnie żadnych wątpliwości – byle tylko być szybszym, pierwszym, naj! Ludzie! Od takich tekstów są działy prasowe na stronach producentów, a nie kreujące się na niezależne blogi opinii – serwisy!

fot. Bench Accounting, Unsplash.com

Do tego dochodzi kiepska wiarygodność niektórych platform, biorąca się z licznych kampanii reklamowych. Osobiście jestem ich zwolennikiem i sam takie na 90sekund.pl prowadzę – bez tego nie dałoby się wyżyć. Ale Czytelnicy i Czytelniczki zaczynają mieć do takich treści straszną awersję. Wszyscy przyzwyczaili się, że cokolwiek w Internecie, MUSI iść za darmochę, bo inaczej to sami sprzedajni pismacy. Wścieka mnie to bardzo, ale też – kiedy widzę czasami całkowicie bezkrytyczne i pełne uwielbienia teksty u innych, to zgrzytam zębami. Przecież nikt nie jest idiotą!

Oczywiście, że wiele produktów jest naprawdę świetnych i bronią się same, a jeśli nie same, to recenzent jest w stanie wycisnąć ze sprzętu ostatnie soki i ewentualnie potwierdzić wielką klasę smartfonu, tabletu, smartwatcha, czy jeszcze czegoś innego. Niemniej wielu autorów zwyczajnie odpuszcza sobie komentarze, gdzie nie wchodzi w polemikę w obronie własnego tekstu. Fanbojstwo obrzuca się kontrargumentami, a do tego najczęściej są to osoby, które nawet nie spojrzą na ten sprzęt w sklepie, bo noszą w kieszeni Jabłko, P9, LG czy cokolwiek innego i są tak zakochani w ulubionej marce, że dopóki Xiaomi za 800zł nie zaoferuje im tego samego, to nadal będą biadolić, jaka to beznadziejna recenzja.

Ja sam zdaję sobie sprawę, że nie wszędzie jestem w stanie na 90sekund.pl i MojChromebook.pl osiągnąć maksimum swoich założeń. Też pękam pod naporem różnych presji – w końcu mam też normalne, analogowe i rodzinne życie. Ale rezerwa, z którą ludzie odnoszą się również u mnie do niektórych materiałów sprawia, że czuję potrzebę zrobienia z tym czegoś. Bo zależy mi na wiarygodności i autentyczności. I naprawdę do każdego tworzonego tekstu wkładam całe serce i tego samego wymagam od ludzi, którzy ze mną współpracują. Paskudny wtedy potrafię być, ale inaczej nie będzie szczytu.

Udostępnij

O Autorze

Niedźwiedź - ROAR! Redaktor Naczelny 90sekund.pl i MojChromebook.pl. Pasjonat humanistyki cyfrowej oraz literatury Myliwskiego, Pamuka, Cabrea i biegania.

  • Jerzy Jabłoński

    Przeczytałem punkt ostatni, rzuciłem okiem na niedawną recenzję Xperii XZ, rzuciłem okiem na ostatni punkt, na recenzję, na punkt… EHEM :P

    Ale generalnie masz rację, większość tekstów nie tylko blogerów które daje net jest mierna i mizerna i generalnie szkoda prądu na ich czytanie. 90sekund się broni nawet nieźle, bo widać że testujecie sprzęt, szukacie i dobrych stron i dziur. Ale też zaczynacie wpadać w manierę „WOWa”.

    • BojaR

      Jako autor wspomnianej czuję się wywołany do tablicy ;) Rozmawialiśmy na temat „efektu WOW”, jednakże w recenzji to określenie padło w podsumowaniu, po wielu wielu argumentach i przykładach które podałem w całym tekście :) Więc było to podparte konkretami i nie były to tylko puste słowa ;)

      • Jerzy Jabłoński

        Spoko, to było „z przymrużeniem oka”, ale w kontekście tej recenzji to wielkie zielone WOW aż prosiło się o komentarz :D

        • BojaR

          Wiem, wiem spoko, wszystko gra :):):) W sumie byłem ciekawy czy ktoś się do tego odniesie :D

    • A dziękuję, chociaż i z pokorą chylę głowę. Jestem przygotowany na to, że z tysięcy tekstów ktoś mi coś wyciągnie jeszcze nie raz. Zwłaszcza po takim wpisie.

      • Jerzy Jabłoński

        Poczułem się jak senior oceniający swojego wasala :D A tak na serio to jesteście już chyba jednym z 2 ostatnich blogów technicznych (obok Niebezpiecznika) które mi się ostały w feedly. No, w sumie trzech, ale oficjalny blog Google się nie liczy ;) Cała reszta powylatywała bo robiła się nudnie tendencyjna, albo pisząca o dupie Maryni – wprost modelowe przykłady do tego tekstu. Zostały mi portale, bo te przynajmniej mają ludzi z niezłym piórem no i typowe RSSy „zawodowe” czyli programowanie.

        Jak byście nie mieli tylu skryptów śledzących na stronie, to może bym Wam nawet reklamy odblokował. Ale tak to nie ma mowy.

        • Za te skrypty ciągle się zabieram i ciągle siedzi to w powijakach. Nie jestem ekspertem od tej tematyki, więc trudno mi to samemu ugryźć, ale pamiętam o tym. Już kiedyś mi na to zwracałeś uwagę ;).

  • Jakub Jabłoński

    Jak zobaczyłem tytuł to pomyślałem ,,o sobie piszą” – ciekawe. Jest to ryzykowny tekst bo może on wywołać różne relacje (kij ma dwa końce, miecz jest obusieczny), ale co tu ukrywać wszystko się zgadza. Teraz trochę trudno znaleźć rzetelne informacje w natłoku tych wszystkich blogerów czy youtuberów. Czasami nie widać zaangażowania, no widać że są w ,,szponach” jakiejś firmy 😜 A co do was to ,,oby tak dalej” 😎

    • Dzięki – wiem, że to nie jest tekst wigilijny ;). Ale na serio mnie to męczy, że pojawia się tyle nierównych treści. Że pismakiem zostaje każdy, albo produkuje się tyle materiału, po to tylko by produkować. Czym się różni bloger od zwykłego newsowego redaktora z klasycznego newsroomu? Tcyh granic powoli nie ma. Wiem, że jak się biznes rozwija, to się zmieniają priorytety i to rozumiem, jak nikt inny – słowo. Ale jednak to Czytelnicy dają kopa do przodu. I bez nich nie ma radości z rozwoju. Pieniądze i popularność też za tym idą. Co do nas – to tak, czytamy się. Z miesiąca na miesiąc coraz lepiej. Ceną wzrostu jest to, że nagle pojawiają się też różnej maści osoby komentujące. A u nich widać niedowierzanie, że coś jest u nas inne niż u innych, a do tego podejrzliwość, że od razu coś zostało sprzedane. No nie zostało. I nie chcę się z tego ciągle tłumaczyć. Bo jak jest sprzedane, to jest odpowiednio oznaczone. No i oczywiście cieszę się, że jesteś z nami! Naprawdę! :)

  • ko_sz

    Też mi ten temat po głowie chodził, ale nie wpadłbym na to, że napisze go osoba, którą ten temat dotyczy. Nie w sensie, że jest przywołanym pseudo ekspertem, ale że dotyka swojej branży, stanowiska i za chwilę ktoś będzie chciał wyciągać ciemne strony Pana Michała. Jak teraz z Piotrowiczem. Wskazali kim był i co robił za PRL, więc zamiast bić się w pierś, to wolą kłamać i jednocześnie szperać w życiorysie innych i wytykać ich błędy. Ok, jak najbardziej. Tych tam trzeba wszystkich wykrystalizować, ale samemu też trzeba umieć przyznać się do błędu i wyrazić skruchę. Faktycznie jest tak, że nie ufam generalnie recenzjom blogowym, nie tylko technologicznym. Są jednak wyjątki. Jak przywołany Mieszko. Pamiętam teksty Mieszka, mega za nimi tęsknie. Nie wiem czy wtedy już było 90sekund, ale ja przynajmniej o Was nie widziałem, więc przyznaje, że stosunkowo od niedawna Was śledzę, może ok. 2 lata i jak dla mnie Wy teraz jesteście taką spuścizną wiarygodności. Staram się udzielać merytorycznie na różnych portalach, ale prawda jest taka, że najbardziej lubię odezwać pyska u Was, bo człowiek wie, że spotka się z merytorycznym i inteligentnym odzewem (nawet krytycznym). Nie ma tego zawahania, że może lepiej się nie odezwać, bo od razu pojadą jak z g***, bo każdy wie lepiej, a pomylić się nie można. U Was właśnie można się mylić, ale spotka się to z normalną dyskusją. Czuje, że skupiacie w okół siebie ludzi, który po prostu chcą porozmawiać o technologi jak kumpel z kumplem. Jeszcze tylko piwka brakuje ;) Choć nie zawsze odzywam się pod tekstami, to jestem z Wami na bieżąco, a jeżeli chodzi o tech, to najpierw zaglądam do Was. Tak więc trzymam za Was kciuki aby poziom podtrzymać i zachować wiarygodność.

    • souacz

      Może i tak ale i tu czasem zdarzają się odrobinę niepełne recenzje, np. w recenzji tabletu Lenovo tab 3, autor ani słowem nie zająknął się o działaniu GPS. A zważywszy na to, że tablety 8″ są kupowane najczęściej jako czytniki e-book i urządzenia do nawigacji – wypadało potestować, zwłaszcza, że Mediateki nie od dziś mają problem z GPS.
      http://90sekund.pl/test-recenzja-opinia-lenovo-tab3-8-lte-tb3-850m-nie-dla-wyczynowcow-ale-rodzin-lubiacych-kanapowe-dzielenie-sprzetu/

      Mnie np. wkurza u (innych) testerów „unboxing” – czy ważne jest jak sprzęt jest zapakowany czy to jak działa? Opakowanie otwieramy najczęściej tylko raz. Jeszcze pół biedy, gdy recenzja jest pełna ale gdy pół artykułu to opis opakowania i ułożenia w nim kabelków, zaczynam zgrzytać zębami…

      • ko_sz

        Oczywiście jest tak, że recenzje nie są idealne. I na 90sekund się to zdarza, ale to nie znaczy, że nie są merytoryczne czy błędne. Dlatego jest to też blog, gdzie użytkownik ma kontakt z twórcami, gdzie można dopytać o coś, rozwinąć temat, itd. Nie o wszystkim zawsze się pomyśli lub ma się możliwość sprawdzić. Nie był to dla mnie problem rozwinąć ten temat akurat w komentarzach, bo akurat mnie to zaintersowało, ale większości czytających może nie, bo nikt inny o to nie pytał. Poza tym Michał sam przyznaje się, że jest świadom popełniania błędów, człowiek uczy się cały czas, a ważne aby blog rozwijałą się tylko w dobrym kierunku ;)

        Z tym „unboxingiem” się zgadzam. Zwłaszcza gdy teksty są na ten temat popełniane. Pół biedy gdy jest to vlog.

      • Unboxingów też nie lubię. Bliższe mi są pierwsze wrażenia. No chyba, że pudełko, jak np. w przypadku Huawei P8, czy Huawei Watcha to prawdziwe wzornicze perły, a tak w przypadku tych dwóch produktów było, co myślę warto akcentować, bo Huawei jest dzięki takim niuansom obecnie w zupełnie innej lidze.

        Co do zarzutu, że recenzje są niepełne. Mam świadomość, że nie wszystkie punkty jesteśmy w stanie rozwinąć. Mam też na koncie tak długie recenzje, że ludzie piszą mi w komentarzach, że nie byli w stanie ich doczytać, jak np. tutaj: http://90sekund.pl/test-recenzja-opinia-microsoft-surface-book-2015-komputer-ludzi-tworczych/

        Przy tym konkretnym tablecie, czyli Lenovo Tab3 8 LTE i GPS-ie, akurat jest tak, że skoncentrowałem się na tym, co komunikował producent, i chciałem sprawdzić, czy rzeczywiście może to być tablet rodzinny. Okazało się, że tak. Że Lenovo podszedł do sprawy bardzo poważnie i całe środowisko odpowiednio zaprojektował, aby wyakcentować właśnie te walory swojego produktu, tak aby dziecko i rodzic mogli z niego korzystać.

        No i finalnie starałem się dalej podjętą w komentarzu przez @ko_sz tematykę GPS-u pociągnąć – na ile mogłem, na tyle sprawdziłem. Raz, że skontaktowałem się z Lenovo i otrzymałem od nich oficjalny brief produktowy (dodałem zrzut ze specyfikacją), a po drugie na własną rękę znalazłem informacje na temat GPS-u na stronie MediaTek. Jeśli nadarzy się okazja, pewnie poproszę raz jeszcze o ten tablet do ponownego przejrzenia i wówczas zweryfikuję ten wątek.

        Trzecia rzecz, że nie napisałem chociażby nic o module radiowym w tym tablecie, a przecież radia też z niego słuchać można, wystarczy podłączyć słuchawki. Ale uciekło mi to, bo sam – owszem słuchałem z Taba3 8 LTE audycji, ale korzystając z Internetu. Dlaczego tak? Bo po prostu zmieniły się już moje nawyki. Gdybym nie miał w domu maluchów, które słuchają bajek z płyt, to pewnie na stałe pozbyłbym się starej mini-wieży.

        • ko_sz

          I dziękuję za pociągnięcie tematu z GPS. Próbowałem właśnie do takich sytuacji się odnieść, że czasami sprzęt jest sprawdzany pod określone użytkowanie. I nie zawsze wszystko się sprawdzi, ale nie znaczy to o brakuje rzetelności czy słabości. Po prostu, jak w życiu, człowiek nie o wszystkim pomyśli. A co recenzent to inny pkt widzenia. Co jest powodem tego, że czyta się nie jedną recenzję tego samego produktu. Dlatego jest możliwość komentowania aby może podnieść jakieś dodatkowe kwestie, które warto zbadać a mogą przydać się kolejnym osobą. Może wtedy warto dodać na koniec takiej recenzji, może hasłowo, że elementy takie jak GPS, Radio, etc. zostały dodatkowo wyjaśnione i opisane w komentarzach, zapraszam do zapoznania się. Po co modyfikować/zaktualizować artykuł. A nie każdy pewnie ma czas lub chęć zajrzeć do komentarzy, często dlatego, że jest zrażony. A potem okazuje się że jest tam coś wartościowego, coś co uzupełnia merytorycznie artykuł. W sumie nikt tego nie robi. Ja bym to przyjął entuzjastycznie ;)

          • OK – dobra uwaga. Postaram się o tym pamiętać. Nie zawsze się udaje, ale w sumie ma to sens – jak się wokół jakiegoś punktu wywiązuje dyskusja, to warto na nią wskazać gdzieś w tekście, żeby rozwiać wątpliwości. Bo może akurat ktoś tylko po taką informację przyszedł.

          • ko_sz

            Dzięki za przychylność ;) Myślę, że to będzie dobra praktyka. Oczywiście wtedy kiedy faktycznie jakiś wątek konkretnie się rozwinie dalej w komentarzach.

    • O kurczę! Dzięki – za tak dobry, ciepły i wspierający komentarz! Aż słów mi brakuje. Od wczoraj chodzę i myślę, co by Ci tutaj odpisać, żeby nie brzmiało jak zbiór jakichś komunałów i jestem bezradny! Naprawdę się cieszę, że z nami jesteś i udzielasz się jak możesz. Dobry poziom dyskusji kreują właśnie tacy Czytelnicy, jak Ty! Pełen szacunek!

      • ko_sz

        Dziękuję Michale. Miło przeczytać takie słowa. Oczywiście moja opinia jest wynikiem Waszej rzetelności i ciężkiej pracy, dlatego to Wasza zasługa, że przyciągacie takich ludzi jak ja ;) Potrafię doceniać i lubię pisać o tym szczerze. Z własnego doświadczenia wiem ile znaczy takie dobre słowo i ile jest w stanie zrobić. Tym bardziej miło mi, że mimo iż jestem pewnie pospolitym użytkownikiem to postanowiłeś docenić moje słowa i się do nich w pięknym stylu odnieść. Na mnie natomiast działa to motywująco aby udzielać się dalej w komentarzach ;) „Pełen szacunek!” i vice versa!

        • Tośmy pomaślili ;). Ale chyba to dobrze, bo czasami warto sobie – zwłaszcza przy tak mocnym tekście – pewne rzeczy powiedzieć! Jeszcze raz zatem dziękuję :).

          • ko_sz

            Czasami człowiek musi… i potrzebuje ;) Szczerość zawsze się zwraca! Powodzenia!

  • życzliwy

    Gratuluję.

  • GLOCK

    trzeba miec cojones zeby cos takiego napisać.

    • I twarde cztery litery, bo już mi się po nich dostaje.

      • GLOCK

        3m sie.dasz radę.
        i nie zmieniajcie sie. ja was lubie nie dla ilości treści tylko za jej jakośc i to ze zawsze można z wami podyskutować.

        • Ja sądzę, że o dyskusje właśnie najbardziej chodzi. Jakby człowiek miał pisać dla samego wrzucania czegoś w sieć, to by w sumie było trochę bez sensu. A prawda jest taka, że konfrontacja zawsze dużo daje. Ja Ci powiem, że np. Twoje zdanie bardzo cenię, bo jesteś blisko tematu. Sprzedajesz smartfony, musisz dogadać się z klientem, całą tę magię, którą pompuje marketing musisz nagle po ludzku wytłumaczyć klientowi i klientkom. Ja mogę mieć jakieś swoje widzimisię, ale przychodzisz, mówisz, jak to wygląda z Twojej strony i nagle mi też się oczy otwierają. I dobrze, że tak jest, chociaż czasami ciężko przyznać się do tego, że nie zawsze ma się rację ;).

          • GLOCK

            dziekuje za słowa uznania:)

            „I dobrze, że tak jest, chociaż czasami ciężko przyznać się do tego, że nie zawsze ma się rację ;)”
            True! działa to w obie strony ;)

    • Jan Kowalski

      Moim zdaniem wystarczy trochę populizmu. Ludzie narzekają w komentarzach „ten się sprzedał, tamten się sprzedał, tu robią pudelek a tam hejt i fanbojstwo” zatem autor wziął to na warsztat i odrobine, na moje oko, symuluje ostatniego sprawiedliwego. Z reguły takie teksty są po to, by sobie posłodzić, trochę uderzyć się w piersi ale docelowo czytelnicy mają klaskać. I klaszczą. Jeśli nie mam zaufania do recenzji i osobiście nie przepadam za czytaniem opisów opakowania, to do takich tekstów zaufania mam jeszcze mniej. Są jak kiełbasa wyborcza. Nie lubię brukselki – gość pisze, że wcale nie przewyższa wartościami kapusty – lubię gościa bo lubię kapustę i uważam go za mądrzejszego. Taki lekki mindfuck, ale oczywiście napisany zręcznie i absolutnie popieram tego typu clickbait. Sam się dałem złapać ;]

      • Serce rośnie od tak zaangażowanych komentarzy :). Mimo, że gorzka to opinia wymierzona w moim kierunku, to przełykam tę pigułkę z pokorą. Wszystkich nie przekonam.

  • LinekPark

    I za to was kurka mać lubię!
    Szczerosc i dobre treści. Mało tego dziś.
    Duży + dla was za słuchanie czytelników. Edytowaliscie reckę Moto X Style opisując początkowo to, co dostaliście do testów, ale otrzymując miesiąc(+-) po recenzji kom, jak kwestia dana wygląda w zestawie sprzedażowym, dostosowaliscie tresc do uzupełnionej wiedzy.
    Inny przykład, wtedy do recenzji, ale postanowiliście dodawać odnośniki w kolorowej treści zamiast jedynie ją zaznaczać. Fajnie jest mieć swój wkład w rozwój porządnej stronki.
    Dla mnie newsy nie są u was priorytetem, bo recki robicie na tyle szczegółowe, że dobrze do was zajrzeć. Zwykle u was jest przy podobnej liczbie znaków jakies 2 razy więcej treści, niż w antywebie chociażby.
    Powodzenia i dalszych sukcesów!

    • Wow! Dzięki serdeczne! Pamiętasz takie rzeczy! No klasa! I oczywiście zobowiązanie na przyszłość :).

  • Marx

    Dziś odkryłem wasz portal i trafił do RSS. Te kilka artykułów które przeczytałem brzmią ok. Nie jestem tak radykalny, aby pozbyć się innych źródeł jak AW czy komórkomania, ale przyznaję, że jakość artykułów jest tam naprawdę różna, a bałagan w komentarzach dobijający. Tutaj cisza spokój, przynajmniej czasami ktokolwiek komentuje, nie tak jak na pdaclubie ;)

    Komentarze trochę to wina Disqusa, który nie pozwala „odcinać gałęzi” – mogę jedynie blokować trolli, ale wciąż pozostają odpowiedzi tych, którzy z nimi niepotrzebnie dyskutują. A brak apki mobilnej Disqusa uważam za coś zdumiewającego.
    No cóż lepszego systemu, i tak powszechnego, póki co nie wymyślono :(

    Co do sprzedajności i lenistwa blogerów – od dawna to widać. Kto pierwszy przetłumaczy, ten lepszy, bo zaliczy klik. A potem tacy tłumacze uważają się za bóg-wie-jakich redaktorów. A przecież to zwykły copy-paste. Jak Google dawał wycinki artykułów w wynikach wyszukiwania to go pozywali, a tutaj kopiowanie pełną gębą i nikomu nie przeszkadza. Czemu? jak nie wiadomo o co chodzi… zazwyczaj te „artykuły” to treści z biur prasowych. Te wszelkiej maści wycieki, to tak naprawdę ukryta reklama. Ważne aby się mówiło, nie ważne jak. A ja mam już po dziurki w nosie wycieków. Jak zrobią, to przeczytam co zrobili, i wtedy pomyślę. Po co pół roku przed premierą np. s8 zastanawiać się jak będzie wyglądał? Komu potrzebne te dywagacje czy usuną jacka czy nie? Szkoda życia…

  • Lukasz

    Co racja to racja. Teraz naprawdę jest dużo ludzi którzy uważają się za guru technologi,a w zasadzie gówn* wiedzą, ale jak zwrócisz im uwagę to albo ocenzurują tekst, albo to najlepsze nie odpowiedzą bo ich wiedza na to nie pozwala;-)

    • Grunt jest tutaj zawsze płynny. Także dla mnie, ale faktycznie, kiedy siada się do jakiegoś materiału, którego później nie można obronić, to wychodzi z tego kompromitacja. Wstyd się przyznać, ale i mi zdarzyło się kilka takich wpadek. Niech zasłona czasu opadnie na nie litościwie…