Przyklej aplikację do ściany niczym plakat, dzięki HoloLens od Microsoftu!

Podczas całej konferencji Microsoftu, ja tak naprawdę czekałem głównie na jedną rzecz – HoloLens. Zacytuję samego siebie z niedawnego wpisu o Google Glass: Niewykluczone, że kiedyś pozbędziemy się smartfonów, jeśli wszystkie ich funkcje będziemy mogli obsługiwać gestami, wzrokiem czy ruchami głowy. Patrząc na to, co zaprezentował okienkowy gigant, jestem pewien że to może nadejść szybciej niż przypuszczamy. W końcu mogliśmy zobaczyć hologramy, do których na początku byłem nieco sceptycznie nastawiony. Teraz już nie mam żadnych wątpliwości – będzie hit!

Zacznijmy od banału – człowiek odbiera świat w trzech wymiarach i ten sposób percepcji jest najbardziej naturalny. Dlatego ciągnie nas do filmów 3D, wirtualnej rzeczywistości itp. Ta rozszerzona, czyli augmented reality, nieco się różni od założeń takich hełmów jak Oculus Rift czy Samsung Gear VR. W tych bowiem zakładamy headset i w całości przenosimy się do wykreowanego świata. Natomiast w rozszerzonej rzeczywistości elementy wirtualnej są nakładane na to, co normalnie widzimy dookoła. I to jest jeden z kluczowych aspektów, które skazują HoloLens na sukces – nie tracimy kontaktu z realnością, jednocześnie mając dostęp do ulubionych treści w taki sposób, w jaki chcemy je odbierać.

Przechodząc do konkretów – Microsoft na prezentacji tak skonfigurował kamery, byśmy mogli widzieć to, co osoba w headsecie. A było na co patrzeć! W jednym momencie scena zamieniła się w pokój, oblepiony aplikacjami niczym plakatami. Użytkownik hełmu, niczym Jedi używający Mocy, jednym gestem wywoływał w powietrzu menu, z którego następnie wybierał poszczególne aplikacje.

Zdarza się Wam umieszczać zdjęcie bliskiej osoby na tapecie lub ekranie blokady? A co powiecie na wirtualne przypięcie go do prawdziwej ściany? Za każdym razem, gdy założycie HoloLens, zobaczycie ją zawsze w tym samym miejscu. Chyba, że sami zmienicie zdanie, ale to już Wasza sprawa. Osoba prezentująca możliwości usiadła w fotelu, a na szafce obok wyświetlało się coś na kształt kuli, w której pokazano symbolicznie pogodę wraz z temperaturą. A dookoła, co jakiś czas pojawiały się jakieś kotki czy roboty. Wirtualne oczywiście.

Następnie rzucono na ścianę odtwarzacz wideo i w prosty sposób odpalono film. Wystarczyła banalna komenda “follow me”, by ekran się oddzielił i podążył za użytkownikiem. A następnie, w sposób przypominający wykonywanie tej czynności na smartfonie lub tablecie – powiększono go na całą ścianę. Czyżby schyłek projektorów? Na tak mocne słowa jeszcze za wcześnie, ale potencjał jest na tyle duży, że właściwie czemu nie?

Część sensorów w HoloLens - fot. Microsoft
Część sensorów w HoloLens – fot. Microsoft

Rozrywka to jednak nie wszystko i Microsoft przedstawił kilka innych zastosowań. Mnie najbardziej przypadł do gustu wariant edukacyjny, w tym przypadku związany z lecznictwem. Na środku sceny pojawił się wirtualny szkielet, który następnie rozdzielił się na kilka klonów, przedstawiających różne warstwy wnętrza człowieka – kości, tkanka mieśniowa, układ krążenia oraz ten ogólny widok. Za pomocą gestu, “wyciągnięto” jedną z kości, która w kilku kopiach obrazowała różne obrażenia jak np. złamania. Nic też nie stało na przeszkodzie by zajrzeć do środka tętniącego serca. Nie muszę chyba pisać, jak wiele daje to możliwości? Nauka bez skalpela – jak najbardziej możliwa!

HoloLens ma duże możliwości edukacyjne - fot. Microsoft
HoloLens ma duże możliwości edukacyjne – fot. Microsoft

Oczywiście to tylko wierzchołek góry lodowej. HoloLens mogą przydać się rozmaitej maści architektom, inżynierom, czy paleontologom. Zatrzymajmy się na chwilę przy pierwszych dwóch. Często patrząc na plany, narysowane na płaskiej kartce, ciężko sobie zwizualizować efekt końcowy. Nowy headset od Microsoftu w znacznym stopniu to umożliwia, dzięki zmianom nanoszonym w czasie rzeczywistym. W prosty sposób można zmienić kształt czy rozmiar powstającego budynku.

Wisienką na torcie było pojawienie się robota o nazwie B15. Po wydaniu odpowiedniej komendy, nad fizycznym obiektem pojawiła się jego holograficzna wersja. Niemal w całości sterowany głosem, również krył w sobie potencjał. Nie radzi sobie specjalnie z przeszkodami, ale tak naprawdę nie musi. Potrafi zeskanować teren, a my za pomocą markerów zaznaczanych na jego trasie możemy go pokierować. Gdy jednak zdarzy się, że ktoś lub coś mu wejdzie w paradę, będzie w stanie to okrążyć i wybrać alternatywną drogę.

Najważniejszy w tym wszystkim jest fakt, że aplikacje pracują pod kontrolą Windowsa 10, a więc deweloperzy opracowujący oprogramowanie na PC czy smartfon, mogą w łatwy sposób stworzyć wersję dla rozszerzonej rzeczywistości. I jak tu się nie podniecać? Przy tym, wszystkie urządzenia mobilne są takie… płaskie. Ehh, zazdroszczę obecnym na Build 2015 najbardziej tego, że po prezentacji mogli się bezpośrednio zapoznać z HoloLens. No trudno, pozostaje mi cierpliwie zaczekać do premiery, a jest na co!

Źródło, foto: konferencja i materiały prasowe.