Pierwszy Chromebook z procesorem Intel Core i3 jest od Acera. I jest bardzo ciekawie!

Acer-C720-Chromebook-white-touch-rear-left-angle_mojchromebook
Acer C720 – fot. Acer

Do tej pory poznaliśmy sporo Chromebooków, ale wybitnie wydajny jest tylko jeden z nich – Pixel, który zresztą nie doczekał się swojego następcy, a zdecydowana większość urządzeń z Chrome OS na pokładzie to bardzo ubogo wyposażone notebooki. Właściwie specyfikacja wszystkich wygląda bardzo podobnie, a różni je od siebie klasa zastosowanego procesora. Sam posiadam model od Samsunga z 2012 roku i do pełni szczęścia pod względem wydajności jeszcze wiele brakuje. Ale teraz może się to zmienić.

Acer to pierwszy producent Chromebooków, który zapowiedział, że odświeżona wersja modelu C720 zostanie wypuszczona z mocniejszym sercem – czyli procesorem Intel Core i3 czwartej generacji (model i3-40005U z zegarem 1,7GHz, 3MB L3 cache). Czy jest się czym podniecać? Myślę, że to pierwszy krok na drodze do profesjonalizacji Chromebooków, gdzie akcenty zostaną trochę inaczej rozłożone, przy czym nacisk zostanie położony na wydajność, a to już o jeden zdecydowany argument do przodu względem konkurencyjności z innymi notebookami, ale pracującymi pod kontrolą Windowsa.

Pytanie teraz, ile taki sprzęt będzie kosztować? Nie poczujemy się oczywiście zawiedzeni. Pojawią się dwa modele. Pierwszy Acer C720-3871 z 2 GB pamięci RAM został wyceniony na 349 dol., a drugi Acer C720-3404 wyposażony  w 4 GB RAM na 379 dol. W przeliczeniu na złotówki otrzymujemy więc mniej więcej po dzisiejszym kursie odpowiednio ok. 1060 zł oraz ok. 1150 zł.

Jeśli dodam, że wg Acera z nowymi procesorami jego Chromebooki mają pracować nawet 8,5 h, to robi się jeszcze ciekawiej, prawda? A to nie koniec niespodzianek. Obydwa wyposażono także w 32 GB pamięć na dane! Producent zapewnia, że w takiej konfiguracji jego odświeżony sprzęt będzie się uruchamiał w maks. 7 sekund.

Z uwagi na specyfikę swojej pracy, coraz częściej zamiennie pracuję to na notebookach z Windowsem 7, to na swoim Chromebooku, gdzie działanie na tym drugim przynosi mi znacznie więcej frajdy. Włączenie notebooka trwa dosłownie maks. kilkanaście sekund, z uwagi na konstrukcję mój model nie posiada wentylacji więc jest całkowicie bezgłośny oraz pozwala na totalnie mobilną pracę dzięki wbudowanemu modułowi 3G, dobrej wydajności na baterii oraz kompaktowym rozmiarom i niskiej wadze.

Jedynym punktem, który mi przeszkadza to nawet na lekkim Chrome OS nie do końca zadowalająca optymalna praca. Ale sam system mimo wszystko działa bardzo sprawnie – i co najważniejsze – całkowicie bezawaryjnie. Ponadto poprawiono wiele błędów w kolejnych jego aktualizacjach i tak, jak kiedyś narzekałem np. na przycinające się filmy z YouTube, tak teraz nie ma z tym już problemów.

Tak samo rosnąca lista aplikacji – także tych działających offline – to tylko atuty tego sprzętu. Mając więc do wydania 1150 zł na komputer z Windowsem, zdecydowanie wybrałbym dzisiaj Chromebooka, chociaż zdaję sobie sprawę, że niedostatków jest więcej, ale rozwiązanie obecnych problemów, to zwyczajnie kwestia czasu i aktualizacji.

Patrząc więc na model z jeszcze wydajniejszym procesorem niż stosowane obecnie Haswelle, trudno nie widzieć w Chromebookach coraz poważniejszej alternatywy dla tradycyjnych notebooków z oknami na pokładzie. Acer ma zresztą motywację, żeby tworzyć takie właśnie urządzenia, skoro chwali się przy okazji promocji podrasowanych C720, że w pierwszym kwartale sprzedawał najwięcej Chromebooków ze wszystkich producentów (na poziomie 46,7 proc!). Brawo, tak trzymać :)

Źródło, foto: zdnet, acer