Nooo, zaczyna mi się to podobać. Poznań dołączył do Aplikacji /Asystenta Google ze swoim rozkładem jazdy!

Raczej news lokalny i dotyczy Poznania, ale możliwe, że w innych miastach w Polsce również są to opcje dostępne. Do niedawna bowiem gł. w Warszawie mogłem korzystać z rozkładu jazdy komunikacji miejskiej, widzieć sugestie związane z przejazdami, przesiadki etc. Teraz ta funkcja trafia do Aplikacji Google (czyli niegdysiejszego Google Now, a kiedy będzie już wsparcie języka polskiego, to Asystenta Google) i zobaczą ją również mieszkańcy Poznania. Świetna sprawa – bardzo mi tego brakowało, bo nie jestem zmotoryzowany, a że korzystam z Aplikacji/Asystenta Google codziennie, toteż doceniam ogromnie!

…chociaż, jeśli się dobrze zastanowię, to jest to taki ficzer, z którego nie cieszę się już tak bardzo, jak byłoby to kiedyś. Od mniej więcej czterech miesięcy całkowicie przesiadłem się na autonogi ;). A to oznacza, że wszędzie wyłącznie chodzę. Zobaczyć można mnie w tramwaju lub autobusie miejskim naprawdę niezwykle rzadko. Postanowiłem urozmaicić pokonywane 5km w czasie treningów biegowych jeszcze jakąś aktywnością, która pomogłaby mi rozerwać się trochę po całym dniu spędzonym przed komputerem.

Fragment rozkładu jazdy komunikacji miejskiej w Poznaniu na podstawie lokalizacji w Aplikacji Google – 90sekund.pl

Oczywiście mój ruch nie jest wyłącznie spacerkiem. Dzienny limit kroków wyznaczyłem na 20 tys. i muszę się rzeczywiście postarać, aby go zrealizować. Nie odpuszczam sobie nawet w weekendy, chociaż rodzinnie spędzany czas nie zawsze sprzyja takiemu zaangażowaniu ruchowemu, o jakim po cichu marzę. Niemniej – jest bardzo w porządku i wreszcie dzieją się dwie rzeczy – uciekają kilogramy, no i czuję się bardziej odprężony. Ale, żeby plan minimum wykonać potrzebuję dziennie około 2,5h, co przy moim trybie życia stanowi nie lada wyzwanie.

Aplikacja Google ma to do siebie, że bazuje na mojej lokalizacji, a zatem wie, kiedy podsuwać mi odpowiednie komunikaty, także te o odjeżdżających środkach komunikacji miejskiej. Póki co – będę się tym sugestiom opierał, aczkolwiek z ciekawości przyjrzę się im też bliżej, podwożąc tyłek tu i ówdzie ;).

  • Jerzy Jabłoński

    Z jednej strony spoko, z drugiej rozpowszechnienie ubije takie aplikacje jak “Jak Dojadę” i podobne. Popierając takie rozwiązania sami pchamy się w monopol jednej korporacji, nawet jeżeli nie de iure, to na pewno de facto. Monopol wcześniej czy później zabije innowacyjność i do wyjścia z niego będziemy potrzebować lat – jak było z OSami i Windowsem.

    W sumie dlatego do wyszukiwania używam Binga, a do map coraz częściej Here Maps.

    • Sęk w tym, że to naprawdę świetnie działa. Widzę w Twoim podejściu bardzo wrażliwe kierujące Tobą idee. W pełni Cię rozumiem, chociaż przyznać muszę, że dopiero jak jestem w Berlinie lub Barcelonie, to czuję prawdziwą moc Aplikacji Google, więc u nas i tak to jeszcze nie jest z takim rozmachem. Nie dodałem w powyższym tekście, że oczywiście rozkład jest dostępny również z poziomu Google Maps. Natomiast po prawdzie muszę też przyznać, że pierwszy w Poznaniu Google z tym rozkładem nie jest. Wcześniej był on – o ile dobrze kojarzę – obecny właśnie w Mapach Here. Jakby nie było – i ta aplikacja jest w ręku mocnego gracza. Myślę, że trudno tutaj o jednoznaczną ocenę. Aczkolwiek podziwiam utylitarną postawę.