Nowy iPhone – czyli po co komu bezramkowiec z AR i skanerem tęczówki, skoro wszystko to już znamy?

Zacznę od tego, co mnie naprawdę denerwuje. Ostatnie plotki na temat nadchodzących iPhone’ów lub gł. jubileuszowego iPhone’a, wreszcie jakoś tam się skondensowały i wiemy od wczoraj, jak będzie ów cud techniki wyglądał oraz, że najpewniej faktycznie nie będzie w nim Touch ID, tylko przede wszystkim skaner tęczówki oka. Z nowości, które krążą już w Sieci, jako niemal pewnik jest fakt, że wzorniczo nowy iPhone nie będzie zasadniczo odbiegał od Essential Phone’a, SGS8, czy LG G6. Nawet najbardziej zatwardziały fan Apple przyzna, że jak na jubileuszowy sprzęt, jakoś tak markotnie…

Dlaczego takie cechy tego produktu mnie denerwują? Bo, jeśli okażą się prawdą, to będą hymnem na cześć będących na rynku od lat rozwiązań. A do tego rozwiązań, w których swoich palców do tej pory nie maczał Apple, więc czas wejść na tę ścieżkę. Drażni w tym wszystkim fakt, że jeśli pozostaje się w ekosystemie Androida, to szybko okazuje się, że jeśli jakieś rozwiązanie nie chwyci, to po prostu jest zarzucane lub marginalizowane. Sądzę, że w Rezerwacie jest odwrotnie – Apple stawia na coś, by to konsekwentnie rozwijać.

I dlatego uważam, że Touch ID wcale nie zniknie, tylko – moim (wcale nieskromnym) zdaniem – nadal będzie w iPhonie, ale marketingowo zostanie przerzucony ciężar na skaner tęczówki oka. I teraz kluczowa sprawa. Ma to rozwiązanie przecież ostatni Galaxy S8. Więcej nawet – działa ono w tymże smartfonie kapitalnie! Ale ma to też ostatnia wielka Lumia 950, która jest na rynku od niemal trzech lat… Co więcej – pomimo, że skaner tęczówki oka to świetny ficzer, to przecież obarczony dwiema zasadniczymi wadami – nie działa to, kiedy używasz tego pod słońce oraz – nie działa, kiedy robi się naprawdę ciemno. Nie mam pojęcia, jak Apple rozwiąże te dwa problemy, ale jeśli to zrobi, to wykona krok milowy w rozwoju tychże technologii, aczkolwiek wydaje mi się to nieprawdopodobne.

Z drugiej strony, skoro Apple bierze coś na warsztat, to to często po prostu zaczyna działać. I tak jest/było chociażby z czytnikami linii papilarnych, które do czasu, aż nie pojawiły się w iPhone’ach pracowały po prostu dziadowsko. Apple też nie poszedł za ciosem i trzyma się swojej Retiny, nie walcząc już na PPI oraz oszczędzając tym samym baterię. Wzorniczo nie wszystkim musi się podobać iPhone, ale rzut oka na modele od 4 do 5 i SE pokazuje, że to kroje całkowicie ponadczasowe, przy których inne słuchawki wyglądają, jakby pochodziły z epoki kamienia łupanego, a mają tyle lat, co iP!

Kolejny aspekt, to bezramkowość. Wiadomo, że Apple nie jest pierwszy. Mi MIX jest dla mnie absolutnym numerem jeden pod kątem wzorniczy (z uwagi na TEGO pana), ale jako, że to produkt ciężko dostępny, to zostanę przy oficjalnych dystrybucjach Samsunga Galaxy S8 (TU recenzja) oraz LG G6 (TU recenzja). Te dwa smartfony są świetne pod względem ergonomicznym, jak i możliwości, które oferuje znaczne odchudzenie ramek. W SGS8 brakuje mi jedynie czytnika linii papilarnych na froncie, natomiast reszta to niesamowity kunszt. W podobnym tonie wyrażam się o LG G6, który jest tak kompaktowy, że aż dziw bierze, że takie gabaryty wyświetlacza zostały zamknięte w tak maleńkiej obudowie. A jednak! Co w tym wymiarze ma do poprawy Apple? Nie wiem. Naprawdę nie mam pojęcia, bo Samsung i LG zrobili to cholernie dobrze. Liczę więc na to, że Jabłko zaprezentuje swoją wariację na ten temat, aczkolwiek bardzo przypomina mi ona Essential Phone…

Co nam pozostaje? Oczywiście AR, czyli Augmented Reality – rzeczywistość rozszerzona. To genialne rozwiązanie, znacznie lepsze od VR-u, które pozwala na wzbogacanie naszego świata rzeczywistego, o wirtualne rozwiązania. Oczywiście, jeśli zatrzymamy się na etapie Sony i tejże funkcjonalności w jego aparatach mobilnych, która pozwala na ubogacanie świata krasnalami i dinozaurami, to faktycznie – fajerwerków tutaj nie będzie. Ale jeśli pójść tropem wyznaczonym przez Pokemon Go oraz takie apki, jak WAM – World Around Me, to okazuje się, że jest w tym niebywały potencjał, którego nawet Google nie ugryzł należycie z Projektem Tango. Bo, żeby korzystać z AR nie potrzeba żadnych dodatkowych akcesoriów – wystarczy aparat w smartfonie i odpowiednie oprogramowanie. I to drugie jest tutaj kluczowe. Jak robi to konkurencja – już wiemy. Chętnie przekonam się, jak działa to w Apple, tym bardziej, że jakiś przedsmak tego widziałem już w Sieci i mnie zamurował…

Czego mi brakuje jeszcze w smartfonach z Androidem, a Jabłko może to rozwijać i kontynuować w przyszłości? Ładowania indukcyjnego! Wiem, że sam niedawno obśmiewałem ten pomysł, albo raczej emejzing gawiedzi na ten temat, ale po prawdzie jedynie Samsung konsekwentnie rozwija to rozwiązanie i oferuje nawet monitory z podstawkami do ładowania smartfonu bezprzewodowo. A to przecież rewelacyjna funkcjonalność, która jest po prostu wygodna. Tak, niech Apple to upowszechni swoim emejzingiem! Jestem, jak najbardziej ZA! Tym bardziej ma to dla mnie znaczenie, że przecież nawet Nexusy nie potrafiły zachować tego u siebie… Why?

OK – czas na minutę szczerości – nie potrafię zrozumieć emejzingu wokół Apple, ale potrafię go za to poczuć. A to już są dwie różne rzeczy – rozumienie i czucie. Bo to pierwsze odnosi się do racjonalnych pobudek i kalkulacji – jest mierzalne i badalne. To drugie zaś, jest po prostu niewyrażalne słowami, ale jednak odczuwalne także w namacalny sposób, jakby właśnie wyrażalne było. Może i Apple nie rzuca na rynek ultranowości, ale pozycja którą teraz zajmuje jest dość wygodna. Szlifuje diamenty, wybiera tylko te drogocenne kamienie i albo je stosuje, albo tego nie robi. Niemniej – kiedy już zaczyna w coś wyposażać swoje smartfony, to rozmyślnie, z perspektywą na lata. I jest to inwestycja warta uwagi.

  • Jerzy Jabłoński

    Tłumacząc ostatni akapit z blogowe na “nasz” – Apple jest jak typowy, budżetowy chińczyk. Bierze co zrobią inni, pakuje to w ładne opakowanie i kosi kasę. Żeruje na innowacyjności i badaniach finansowanych przez innych. Tyle, że w odróżnieniu do typowego chińczyka w rodzaju Bluboo czy innego Ulefona ma sporą marżę :)

    • Marx

      to nie do końca tak. Chińczycy kradną i na tym koniec. Apple czasem bierze istniejące rozwiązanie i je udoskonala. A dzięki olbrzymiemu rynkowi to rozwiązanie wyznacza potem standardy dla wszystkich.
      Nie śledzę przecieków n/t iPhone’a ale mogę się wypowiedzieć na temat ładowania bezprzewodowego. Mam, używam, i jestem bardzo zadowolony. Uważam, iż nic nie stoi na przeszkodzie upowszechnienia tego rozwiązania pod względem technologicznym. Obawiam się jedynie, a w zasadzie jestem pewien, że Apple zrobi to jak zwykle po swojemu, czyli będzie kompletnie niekompatybilne z istniejącymi ładowarkami.
      AR pomijam, bo to będzie nisza taka jak VR. Skaner tęczówki może działać w nocy, jeśli doświetli człowieka przy pomocy dodatkowej diody podczerwonej – to wymuszałoby jednak zastosowanie aparatu widzącego ten zakres. Gdyby faktycznie tak było, zdjęcia w podczerwieni zawładnęłyby Instagramem dzień po premierze :D

      • Jerzy Jabłoński

        Z tym udoskonalaniem to też nie do końca tak. Jeżeli już to oprogramowanie, sprzęt to klocki. Częściowo zresztą od chińczyków. Sami Chińczycy też nie “kradną i na tym koniec”. Nie wszyscy. Może tak było lat temu parę, ale obecnie Chińczycy tworzą rozwiązania które potem trafiają do iPhone’ów, SGS i podobnych. I na które nikt w telefonach ChRLD nie zwraca uwagi, a potem podnosi się lament że Chińczycy kradną.

        • Marx

          to może wymień kilka :)

          Nie odbieram Chińczykom ich wynalazków, po prostu nei znam żadnego…

          • lolo

            No przecież w tekście masz przykład Mi MIX i braku ramek…

          • Marx

            Sharp miał wcześniej. Poproszę następny.

          • Jerzy Jabłoński

            U nas jeszcze tego nie ma (o ile w ogóle pojawi się na zachodzie), ale chińczycy robią (jako jedyni chyba) elastyczne ekrany e-ink oparte o grafen, force touch to wynalazek chiński, mają sporo ciekawych rozwiązań integracji smartfonów ze sprzętem domowym i bankowym (opaski “płatnicze”, integracja smartfonów np. z różnymi elektrycznymi garnkami), chińczycy stworzyli pierwsze 10 i 12 rdzeniowe procesory do urządzeń mobilnych, chińczycy stworzyli lampy połączone ze smartfonem i emitujące takie światło żeby nie wysilać wzroku (coś dla red.nacza – miłośnika niebieskiego filtra :D). Jest tego też sporo spoza branży telefonicznej.

            Czytałem też kiedyś artykuł na stronach MIT o przyszłości elektroniki użytkowej. Wg nich następny iPhone (w sensie fenomenu, nie telefonu jako takiego) pojawi się nie w USA, tylko w Chinach które przejmują pałeczkę w innowacjach technicznych.

            Osobiście mam wrażenie że Chińczycy ze swoimi tradycjami nie są tak ograniczeni modelami biznesowymi i sposobem myślenia zachodu. Są znacznie bardziej chętni do eksperymentowania niż inwestorzy zachodni. I wychodzą z tego ciekawe rzeczy.

          • Marx

            force touch nie został wynaleziony w Chinach
            https://en.wikipedia.org/wiki/Force_Touch
            Ekran e-ink, o którym mówisz, to typowa kaczka dziennikarska sprzed półtora roku, gdyby to działało – mielibyśmy urządzenia z tym ekranem. A nie ma.
            Całej reszty nie chce mi się sprawdzać, bo nie widzę tam ani jednej nowej technologii – po prostu użycie istniejących w jakichś produktach. Włożenie WiFi do np. świeczki nie zrobi z niej nowej technologii. Choć świeczka na cmentarzu zapalana poprzez smartfon to w Polsce byłby pewnie hit, to nijak nie jest to nowa technologia.

      • Nooo, i tu Ci powiem, że z tą tęczówką możesz mieć sporo racji. To rzeczywiście byłby fajny motyw i przydatny ficzer!

        • Marx

          wiem że mam racje bo wyszedł przeciek i jest taka kamera :) co ciekawe ja pisałem gdy go jeszcze nie było

    • Oj nie byłbym tutaj taki surowy. Przecież jak korzystają z rozwiązań innych firm, to musza płacić tantiemy, więc nie sądzę, aby był to powód do nazywania ich tak drastycznie. Wolałbym raczej zastanowić się nad tym, dlaczego nikt tych rozwiązań nie potrafi na serio i na stałe wdrożyć? Więcej nawet – mamy chociażby świetnego U11 od HTC – ciekaw jestem, czy model ten odniesie zasłużony sukces? A przecież to tylko kwestia czujników brzegowych. Nie wiem dlaczego, ale świat Androida takich pereł nie docenia. Tak samo, jak Xperii XZ Premium z jej genialnym aparatem i cudowną wydajnością, szybkimi aktualizacjami nie tylko dla flagowców etc. I co? Jabłko znowu ma żniwa, a nie Japończycy czy Tajwańczycy. Osobiście nie wierzę w Bluboo czy Ulefony. Niech zapracują na należny im szacunek. I niech to będzie porządnie odrobione zadanie domowe.

  • GLOCK

    apple juz dawno przestało robić technologię! apple jest niczym dom mody i moim zdaniem tak nalezy ich postrzegać

    • Na skróty idziesz, ale racji sporo też masz. Wg mnie to taki sprawnie działający dom mody.

      • GLOCK

        jako antyfan apple musze stwierdzić:
        firma ma niesamowitą umiejętność wypracowywania w klientach potrzeby posiadania, ma niesamowite ilości wyznawców i potrafi sprawnie kierować sprzedażą. wypracowanie lata temu wrażenie prestiżowości dodatkowo potęguje chęć posiadania, jako firma amerykańska ma ułatwioną reklame bo amerykanie kochają wszystko co “made in usa” w związku z czym wszycy celebryci z nich korzystają i robiło się to modne.
        i jest jesze jedna kwestia- apple prezentuje swoje urządzenie jako ostatnie. wie co zrobila konkurencja i jak rynek na to zareagował wiec ma chwile na ewentualne korygowanie błedów innych.

        • Ja Ci powiem, że to co opisałeś powyżej, to dobre argumenty, ale… ;) Osobiście wydaje mi się jednak, że Apple ma przede wszystkim kontrolę nad tym, co tworzy od A do Z. A przy okazji oferuje rozwiązania tak inne od konkurencji oraz na tak wysokim poziomie cenowym, że nie można po prostu iść sobie do sklepu po Jabłko i sprawdzić, jak to działa i ewentualnie wywalić przez okno. Albo masz kasę i kupujesz na własne ryzyko, albo możesz obserwować przez szybę. Sporo testowałem już urządzeń, mam w domu iPada 2 – starego jak świat, z potłuczonym ekranem etc. Ale maszyna wciąż działa, dzieciaki oglądają bajki na YT i trochę bawią się aparatem oraz jakimiś gierkami edukacyjnymi. Ale to sprzęt, który ma 5-6 długich lat i wciąż jest w użytku, z baterią pracującą przez wiele, wiele godzin. Nie znam żadnego sprzętu innej firmy, która ostatnią aktualizację dostarczyłaby w zeszłym roku, pomimo takiej leciwości urządzenia. A ten sprzęt dostał. I to już pokazuje, jaki to jest świat. Oczywiście, że mam do nich wiele zastrzeżeń. Oczywiście, że wkurza mnie ich zamknięte środowisko i ja wiem doskonale, co to znaczy, że są “zamknięci”. Oczywiście, że mają drogie aplikacje. Oczywiście – ale jednak ten sprzęt mimo upływu lat działa. Też się psuje, bo serwisy mają co robić, ale jednak działa, cholera… działa ;). Więc to nie jest tylko marketing. A jeśli nawet mają strategię obserwatora, to jednak co w tym złego? Lepiej niech działa to, co sprawdzone niż ładować się w rozwiązania, które połowa świata porzuca w kolejnym modelu.