Wróciłem z Berlina zachwycony Fossilem. Jego hybrydy i smartwatche to prawdziwe perły!

Stoisko firmy Fossil było chyba tym, na którym spędziłem najwięcej czasu na IFA 2017. Jeszcze na żadne targi nie jechałem z tak dużym nastawieniem pod kątem inteligentnych zegarków, jak na te. I co najważniejsze – nie zawiodłem się ani trochę! W pewnym sensie kipię entuzjazmem, bo na żywo widziałem już te nowości, które dopiero niebawem trafią do sprzedaży lub takie rozwiązania, których wcześniej w realu jeszcze nie widziałem. Bezsprzeczne są tutaj jednak dwie rzeczy, które uderzyły mnie najmocniej – fantastyczny mariaż technologii i fenomenalnego wyczucia wzorniczego.

W tym kontekście najgoręcej czekam właściwie na cztery produkty. Każdy ma swój niebywały charakter, każdy jest wykonany z niezwykłą precyzją i każdy dedykowany jest całkowicie innym typom aktywności. Każdy też jest bardzo zindywidualizowany. To żadna nowość, jeśli idzie o zegarki od Fossil Group, bo przecież czy to Skagen, czy Michael Kors, czy też serie Q – wszystkie prezentują się wyraziście i z pazurem. Tym razem – takie odniosłem wrażenie – jest dodatkowo: dostojnie. Bez dwóch zdań czuję chemię z inteligentnymi rozwiązaniami od Fossila. Nie chcę być gołosłowny – rzuć proszę okiem na te kadry!

Pomijam już fakt, że oświetlenie nie jest na takich zamkniętych stoiskach najłaskawsze dla aparatów fotograficznych, ale czy nie widać w wykonaniu oraz wzornictwie tych zegarków przepięknej, subtelnej dłoni rzemieślniczej? Tak, dla mnie to prawdziwe perły, bo przy bliższym oglądzie robią fenomenalne wrażenie! A przecież takich rozwiązań jest znacznie więcej!

Najfajniejsze w tych męskich zegarkach jest to, że one są takie konkretne, solidne, mocne – a zarazem bardzo zachowawcze estetycznie. To niebywałe, że powstają tak wyraziste, a zarazem subtelne produkty! Dajmy na to hybrydowego Diesel ON z czerwoną kopertą! Boże, jak to wygląda! Aż chce się zakrzyknąć, że to sportowy charakter, opanowanego drapieżnika! Kurczę, rewelacja!

Albo hybrydowe Skagen Connected! Przecież minimalizm zaprowadzony w tych produktach, jest zarazem tak niesamowicie funkcjonalny! Zdecydowanie managerskie zegarki, idealne do okoliczności wyjazdowo-spotkaniowych, w których ich technologiczny potencjał uwalnia się w subtelnym komunikowaniu o przychodzących powiadomieniach, telefonach, mailach, z łatwym przeskokiem na drugą strefę czasową, monitorowaniem snu, aktywności ruchowej etc.

Jak wspomniałem – czekam na cztery zegarki od Fossil Group. Pierwszy to Misfit Vapor z Androidem Wear, bo jestem totalnie nakręcony na trening biegowy z tym smartwatchem. Drugi to Diesel ON Full Guard Touchscreen Smartwatch lub też Emporio Armani Connected Touchscreen Smartwatch – z wiadomych względów. Pozycja trzecia, to łakoma ciekawość do zweryfikowania tego, jak wygląda progres jednego Skagena, względem drugiego. Skoro testowałem już coś z tej rodziny, bardzo chętnie przeprawię się przez tą samą rzekę raz jeszcze! No i numer cztery, to oczywiście model Q Explorist (lub też Fossil Q Venture), czyli kolejny model z Androidem Wear na pokładzie, wyświetlaczem AMOLED i licznymi funkcjami tech. Myślę, że właśnie ta czwórka pięknie streszcza myśl wzorniczo-technologiczną na rok 2017/2018! A, że wiele z tych produktów zadebiutuje w sprzedaży jeszcze w tym miesiącu, toteż emocji co nie miara ;).

  • Jerzy Jabłoński

    Oglądałem Fossila Q hybrydę. Ładny jest, ładniejszy niż Skaagen i byłem o piczy włos od kupienia, ale nie mieli wersji która mnie interesowała. W sumie na szczęście ;) bo mi smartwatch potrzebny jak dziura w moście. Ale mało brakowało.

    • :D Doskonale, jeszcze ciut, ciut i też będziesz w kręgu smart ;) Ale tak serio – te hybrydy od Fossila są genialne! Właśnie testuję Q Nate. Niebawem będzie recenzja. Fantastyczny sprzęt. Zacząłem “czuć” rozwiązania pośrednie. Ta ekonomia minimalizmu, jeśli idzie o powiadomienia i interakcję, jest jak ulał w czasach, w których wszystko – i to zewsząd – Cię atakuje notyfikacjami. Mogę o tym śmiało napisać w kontekście swojej pracy. Fakt, częściej na powrót sięgam po smartfona, ale też nie mam takiej wewnętrznej presji czasowej.

  • Marx

    jeszcze daleka droga przed smartzegarkami. Patrzac na stare analogowe konstrukcje czy tez te kwarcowe, widac ile pracy bylo wlozone do srodka. Tymczasem smartzegarki to te same bebechy w roznych obudowach. Nie widac tu zadnej mysli inzynierskiej poza ta technologiczna. Procz wygladu koperty jedyna roznica to ilosc przyciskow (1 2 lub 3). Tymczasem mariaz technologii i inzynierii mechanicznej daje olbrzymie mozliwosci, ktorych niestety sie nie wykorzystuje.

    Jako przyklad dam moze glupie rozwiazanie – fizyczne wskazowki ponad panelem, a nad wszystkim dotykowe przezroczyste szkielko (nie wiem czy takie istnieje). Obracana obrecz do sterowania glosnoscia (obrecz maja zegarki Samsunga).

    Mozna na pewno wymyslic cos, co sprawi ze te zegarki nie beda wygladac jak z jednej tasmy

    • No właśnie zegarki Fossila nie wyglądają, jak z jednej taśmy, i tutaj będę z Tobą polemizował. Więcej – myślę, że te projekty pokazane w powyższym wpisie doskonale to wizualizują, bo zauważ proszę – to nie jest producent technologiczny, a galanteryjny. Żaden nowoczesny dostawca tech, nie ma w ofercie tak kapitalnych pod kątem kunsztu inteligentnych zegarków. Fajne rzeczy w kontekście hybryd pojawiają się od czasu do czasu na Kickstarterze, a czołowi gracze tech stracili dynamikę w typowych wariantach smart.

      Natomiast taki Fossil wyraźnie idzie do przodu. Względem poprzednich smartwatchy z serii Q chociażby pozbywając się oponki u dołu ekranu, kładąc nacisk na świetne wykonanie samej bryły, bardzo dobry jakościowo wyświetlacz i oczywiście serwując mocno personalizowane tarcze w wielu wariantach.

      Powiem Ci nawet więcej – kilka tygodni temu otrzymałem aktualizację od Fossila do recenzowanego jakiś czas temu smart-zegarka Michael Kors, który można śmiało określić modowym. W tej aktualizacji dodano nowe warianty tarcz właśnie. Spotykam się z tym po raz pierwszy. Oni nie zrobili produktu po to, by go wypuścić na rynek i o nim zapomnieć, ale szlifują niuanse. Klient docelowy takiego zegarka doceni właśnie takie detale.

      Ale to samo tyczy się hybryd Fossila i aktualizowania bazowej aplikacji na smartfony, a nawet oprogramowania sterującego samymi zegarkami, które są częste. To się czuje też w ich podejściu do tych zagadnień wzorniczych, że one nie są typowo technologiczne. Testuję teraz Q Nate – rewelacyjną hybrydę – który to zegarek w apce z definiowaniem celów, nie ma ani jednego związanego ze sportem. Sam możesz sobie stworzyć bieganie lub picie wody, albo robienie ćwiczeń na kręgosłup, a oni – trochę puszczając oko – oferują, jako te predefiniowane: Wypróbuj nowy przepis, Załóż jaskrawy strój, Przywitaj się z nieznajomym, Posłuchaj nowego zespołu.

      Siedzę w tej branży tyle lat, a nikt takich rzeczy u siebie nie forsuje. Większość firm stawia na nudne cele, w stylu fitnesowym, które i tak się realizuje. Ale założenie czegoś jaskrawego, to zupełnie inna kategoria motywacyjna. Od trzech dni zastanawiam się, dlaczego do cholery mam tyle ciemnych rzeczy w szafie, skoro kiedyś byłem bardziej kolorowy?! Może dla Ciebie brzmieć to absurdalnie, ale czuję, że z Q Nate nadajemy na podobnych falach, że charakterologicznie produkt mnie czuje tak samo, jak ja czuję jego.

      • Jerzy Jabłoński

        Masz tyle ciemnych rzeczy w szafie, bo widocznie bardziej Ci odpowiadają. Nie przesadzajmy znowu że do wyboru koloru stroju potrzebujesz podpowiedzi z aplikacji. Czy potrzebujesz? Te wszystkie motywacyjne gadżety i aplikacje to jest to co mnie odstręcza we wszelkiego rodzaju “smartach”. Nie potrzebuję podpowiedzi z komórki, żeby dobrać sobie strój, wiedzieć czy chcę biegać czy robić brzuszki czy objadać się tortem. Jak widzę na smartwatchu licznik kroków czy jakiś procentowy licznik ogólny to wiem na 100% że to nie jest sprzęt dla mnie.

        Postępujące uzależnienie ludzi od elektronicznych podpowiadaczy nawet w strefie decyzji o samym sobie zaczyna mnie poważnie martwić.

        • Hej, hej – nie, to nie tak. Nie potrzebuję aplikacji, aby wiedzieć w co się ubrać ;). To działa bardziej na zasadzie inspiracji i z motywacją nie ma nic wspólnego. Ale faktem jest, że kiedyś miałem naprawdę sporo kolorowych ubrań. Z drugiej strony, ja mam tendencje do zasiedzenia nad pracą. I czasami, to nawet potrzebne, kiedy smartwatch sugeruje, żeby się ruszyć. A jak mnie to drażni, to po prostu to wyłączam. Serio ;)

  • booz

    Używam Marshalla od kilku miesięcy i poza niewysoką jakością obrazu na wyświetlacza nie mam do niego żadnych uwag :) – wszystko co miało być jest – działa płynnie i z dzisiejszym bagażem doświadczeń spokojnie bym po niego wrócił do sklepu bo nie żałuję tego wyboru :)