Oj obrodziło Internetem Rzeczy na targach IFA w Berlinie. Samsung zaprezentował SleepSense, który będzie monitorował nasz sen i udzieli wskazówek w celu poprawienia jego jakości oraz całą platformę do zarządzania inteligentnymi urządzeniami, pod nazwą SmartThings. LG również nie pozostał z tyłu i dzięki przystawce SmartThinQ możemy zmienić pralkę czy lodówkę w sprytny sprzęt. Mnie jednak, podejrzewam jak każdego faceta, bardziej niż AGD interesuje sprzęt audio-wideo. Srogie dupnięcie z wielu głośników i obraz ostry jak żyleta – to zdecydowanie to, co tygryski lubią najbardziej. I chociaż w tym roku nie zawitam do stolicy Niemiec, stoisko Sony prezentuje się naprawdę zacnie i znajdziemy tam całą masę różnych… projektorów!

Podejście Japończyków jest też nieco inne. O ile wspomniani wcześniej producenci skupiają się na dostępności dla konsumentów, Sony jedzie po bandzie dostarczając świetne, ale też niesamowicie drogie zabawki. Przykład? Proszę bardzo! 4K Ultra Short Throw Projector za jedyne… 50 tys. dolarów. Jeśli wolicie zapis cyfrowy: 50 000 dolarów. Zawsze jak popatrzy się na ilość zer, człowiek łatwiej jest w stanie wyobrazić sobie taką kwotę.

4K Ultra Short Throw Projector - fot. Sony

4K Ultra Short Throw Projector – fot. Sony

Gdy już ochłoniemy od horrendalnej ceny, można przejść do zalet. Przede wszystkim, dla takiego projektora, 4K ma naprawdę sens, bo wyświetlany obraz ma 147 cali, czyli ponad 3,7 metra. Do kawalerki będzie jak znalazł :) A tak na serio – drugą rzeczą, poza rozmiarem, która przyciąga uwagę, jest bardzo niewielka odległość z jakiej działa projektor. Dosłownie kilkanaście centymetrów wystarczy, by cieszyć się tak dużym “ekranem”.

4K Ultra Short Throw Projector w przekroju - fot. Sony

4K Ultra Short Throw Projector w przekroju – fot. Sony

Następny w kolejce jest przenośny projektor umożliwiający wyświetlenie obrazu na każdej pobliskiej ścianie, blacie roboczym i innej powierzchni. Może on mieć 20-50 cali, czyli całkiem sporo, tym bardziej, jeśli zwrócimy uwagę na naprawdę małe rozmiary, ot jakieś 6 standarowej wielkości książek, ustawionych jedna na drugiej. A jeśli masz problem z zasypianiem, nic nie stoi na przeszkodzie, by wyświetlić na suficie kojący obraz nieba. Choć do tego celu bardziej przyda się kolejna nowinka – Ceiling Screen. Umożliwia on oglądanie obrazu na suficie, potrafi też po prostu rozświetlić pokój, a do tego posiada wbudowane głośniki. Podobny w działaniu, również pozostający jeszcze w fazie koncepcyjnej, jest Wall Mount Display. Z tym że nie mamy tu do czynienia z formą projektora, a po prostu dyskretnym, dotykowym wyświetlaczem do montażu ściennego.

Wall Mounted Display - fot. Sony

Wall Mounted Display – fot. Sony

Bardziej jednak podoba mi się koncepcja Tabletop Screen, który trzeba zamontować nad stolikiem. Tak naprawdę – to coś więcej, niż projektor, bowiem zamieni każdy blat w urządzenie dotykowe, umożliwiając tym samym dzielenie się zdjęciami, muzyką czy inną zawartością. W sam raz na spotkania rodzinne: wujek Staszek przywołuje starą historię, oczywiście przekręcając fakty, a Ty mówisz: “wcale tak nie było!” i za chwilę na powierzchni stołu wszyscy widzą prawdziwą wersję opowiastki.

Ceiling i Tabletop Screen - fot. Sony

Ceiling i Tabletop Screen – fot. Sony

Na deser zostawiłem sobie, nie, nie kolejny projektor, a inteligentną żarówkę, podobną do tych, które opisywałem jakiś czas temu o nazwie Symphonic Light Speaker. Podobnie jak one, posiada wbudowany głośnik, dzięki czemu dźwięk rozchodzi się po pomieszczeniu w 360-stopniach, poprzez rezonację szkła. Fajny bajer, ale chyba w dalszym ciągu nie zdecydowałbym się na tę żarówkę, z tych samych powodów opisanych w tekście o LEDowych bulb-speakerach.

Symphonic Light Speaker - fot. Sony

Symphonic Light Speaker – fot. Sony

Sony w koncepcji swojego inteligentnego domu stawia przede wszystkim na bardzo nowoczesny i co tu ukrywać – piękny design oraz luksus. Pierwsze Playstation było pieszczotliwie nazywane “szarakiem” i niemal każdy mógł sobie na nie pozwolić. Opisane powyżej “life tweaki” dla szaraków nie są przeznaczone, więc też nie spodziewam się jakiegoś oszałamiającego sukcesu. Z kolei osoby, dla których 50 tys. dol. to drobne na waciki, z pewnością mogą się propozycjami Japończyków zainteresować, bo pierwsze: jest na czym zawiesić oko, a po drugie – te produkty wyglądają naprawdę solidnie i sprowadzają ciekawą funkcjonalność do domu. A ja mam teraz twardy orzech do zgryzienia – w którym z sześciu pokoi gościnnych w mojej willi postawić ten projektor 4K? Co mi tam, nie zubożeję – we wszystkich!

Źródło, foto: Sony, mashable, comunity sony

Udostępnij

O Autorze

Oddany fan Iron Maiden, heavy metalu, gier video oraz starej trylogii Gwiezdnych Wojen. Szydzący ze sporów konsole vs pc multiplatformowy gracz oraz pasjonat literatury fantasy, w szczególności cyklu o inkwizytorze, Mordimerze Madderdinie spod pióra Jacka Piekary.