Dzisiejsza konferencja Samsunga podczas targów IFA2015 poświęcona była zagadnieniom Internet of Things i muszę przyznać, że od czasów Telezakupów Mango, nigdy nie widziałem kogoś, kto z taką pasją i zaangażowaniem opowiadałby o… pralkach. Nie przeczę – urządzenia AGD też jak najbardziej stają się inteligentne, tylko że miałem wrażenie, jakby to właśnie Koreańczycy wynaleźli samo pranie :). Ale dziś nie o tym, powiedz mi lepiej czy…

… lubisz spać? Ja uwielbiam i gdyby nie rozmaite obowiązki, zachowywałbym się jak kot domowy, a jak powszechnie wiadomo, to jego druga ulubiona czynność po jedzeniu. Między tekstem o Intelu, a niniejszym wpisem musiałem sobie uciąć drzemkę. Po prostu padałem na twarz, mimo kilku przespanych godzin i uznałem, że kawa w obecnej sytuacji niewiele pomoże. Dałem sobie godzinkę, z czego połowę przemęczyłem – a to za jasno, a to odgłosy za oknem itp. Nietrudno się domyślić, że jakość takiego snu nie była najlepsza. W związku z tym, patrzę bardzo osobiście na nową propozycję Samsunga – SleepSense.

To urządzenie, które ma nam pomóc właśnie w uzyskaniu dobrego jakościowo snu. Osoby, które chodzą do pracy, mają rodziny itp., doskonale wiedzą, że ciężko nieraz uzyskać rekomendowane 7-9 godzin niczym niezmąconego snu. A jego niedobory mają różnorakie konsekwencje. W moim wypadku był to drastyczyny spadek wydajności oraz koncentracji. Ale regularne niedosypianie może skończyć się o wiele, wiele gorzej.

Samsung SleepSense - mat. pras. Samsung

Samsung SleepSense – mat. pras. Samsung

Czy zatem SleepSense zdejmie z nas problemy życia codziennego, byśmy mogli lepiej się wyspać? No nie, tak dobrze to nie ma, z tym musimy radzić sobie sami. Ale, będzie naszym prywatnym konsultantem, który monitoruje nasze sny, dzięki czemu możemy poznać wzory, jakie nimi rządzą i nauczyć się, jak poprawić ich jakość. Oczywiście dzięki wskazówkom SleepSense, a wszystko to z pomocą aplikacji mobilnej.

Użycie też nie powinno nastręczać problemów – wystarczy położyć urządzenie pod materacem (hmmm, a jeśli ktoś śpi na kanapie?), sparować z wcześniej wspomnianą aplikacją i udać się w objęcia Morfeusza, a całość zaczyna pracować z dokładnością do 97 proc. (wg wewnętrznych testów Samsunga). Sensor analizuje oddech, rytm serca, a nawet nasze ruchy podczas snu. Rankiem otrzymujemy szczegółowy raport, określony punktami, porównany ze średnią adekwatnych wyników dla naszego wieku.

Punktacja snu podzielona jest na siedem kategorii: całkowitą długość, efektywność, czas jaki potrzebny był do zaśnięcia, ile razy się obudziliśmy, ile razy wyszliśmy z łóżka, procent w fazie REM (Rapid Eye Movement – to właśnie wtedy mamy marzenia senne) oraz procent czasu spędzony w głębokim śnie. Muszę przyznać, że przynajmniej na cyfrowym papierze, wygląda to na zbiór szczegółowych informacji i coraz bardziej jestem przekonany, że SleepSense faktycznie może pomóc w osiągnięciu skutecznego snu.

Samsung SleepSense - mat. pras. Samsung

Samsung SleepSense – mat. pras. Samsung

Można go także połączyć z inną aplikacją – SmartThings, która z kolei kontroluje inne urządzenia smart w naszym domu jak np. termostaty, kamery czy żarówki, co również wpływa na to, jak dobrze śpimy. Dodatkowo można zaprogramować konkretne czynności, które zostaną wykonane gdy zaśniemy, np. wyłączenie telewizora.

Jestem też ciekaw funkcji stopniowego wybudzania. Normalnie, gdy jesteśmy w fazie głębokiego snu, dźwięk budzika sprawi, że obudzimy nie tylko niewyspani, ale i wkurzeni, co prawdopodobnie utrzyma się przez resztę dnia. SleepSense na podstawie zebranych danych ma znaleźć najbardziej odpowiedni moment, by tego dokonać, co sprawi że zamiast lewą nogą, wstaniemy pełni energii. Tylko co jeśli idę do pracy i po prostu muszę o konkretnej godzinie ruszyć tyłek z wyra? Czy inżynierowie Samsunga też to przewidzieli? Jeśli tak – biorę bez zastanowienia.

Serio. Na początku z lekkim rozbawieniem przyjąłem pomysł Samsunga, ale im więcej o nim czytałem, zrozumiałem, że sam chętnie takie urządzenie bym przygarnął i jeśli tylko cena nie będzie kosmiczna, z pewnością uwzględnię ten zakup. W końcu od dobrego snu zależy cały następny dzień, a ja nienawidzę być z niego wyłączonym.

Źródło, foto: samsungtommorrow

Udostępnij

O Autorze

Oddany fan Iron Maiden, heavy metalu, gier video oraz starej trylogii Gwiezdnych Wojen. Szydzący ze sporów konsole vs pc multiplatformowy gracz oraz pasjonat literatury fantasy, w szczególności cyklu o inkwizytorze, Mordimerze Madderdinie spod pióra Jacka Piekary.