Kiedy w maju po raz pierwszy Google zapowiedziało projekt Google Home, pisałem że rozwiązanie to przypomina mi ideę inteligentnego domu, który mogliśmy oglądać w kreskówkach, z tymże teraz w pełni się ona urzeczywistnia. I tak, jak w maju miałem pewne wątpliwości co do chęci korzystania z takich rozwiązań przez zwykłych użytkowników, to przyznam, że… podtrzymuję swoje stanowisko i dzisiaj nadal je mam. Chyba mniejszy ze mnie od Naczelnego entuzjasta dyskutowania zawsze i wszędzie z AI :P.

Pomijając już ten fakt, trzeba przyznać, że rozwiązanie Google Home działa naprawdę wyśmienicie. To małe i ładnie wyglądające urządzenie zsynchronizowane jest z Twoim kontem i nie tylko korzysta z zasobów przeglądarki, ale także innych źródeł takich, jak Wikipedia, Spotify, Pandora czy YouTube. Całość spina oczywiście Google Assistant. To pozwala na ogromne możliwości takie, jak zarządzanie domem. I jest to bardzo ogólne pojęcie, bowiem składa się na to również muzyka, wszelkiego rodzaju informacje z świata zewnętrznego, czy też podsumowanie własnego dnia i ustalenie planu na kolejny.

Google Home - mat. pras google

Google Home – mat. pras Google

Osobiście widzę, że takie rozwiązanie znalazłoby przełożenie na moje życie prywatne. Prozaiczny przykład. Mam nawyk, sprawdzania pogody w smartfonie tuż przed wyjściem. Zazwyczaj wygląda to tak, że biorę telefon do ręki i wymawiam komendę głosową “pogoda Poznań” i już wszystko wiem. W przypadku Google Home, wystarczy rzucić takie hasło na głos, zawiązując w tym czasie krawat. Oczywiście jest to bardzo prosty przykład i Google Home można wykorzystać do mnóstwa innych rzeczy, które ciężko tutaj nawet wymienić.

Skąd w takim razie moje wątpliwości co do Google Home? Przede wszystkim niechęć do tego typu rozwiązań. Druga sprawa nieodparte złudzenie, że Google będzie przez to wiedział o mnie wszystko, bo skąd pewność, że nie podsłuchuje np. moich rozmów z żoną? Póki co ograniczenia w stosunku do naszego kraju, to największa przeszkoda na mojej drodze do przekonania się do Google Home. Bariera językowa, to tak naprawdę bariera kontekstowa, która widoczna jest chociażby w Allo z Google Assistant. Codziennie dostaję dawkę newsów… zza Oceanu… Wnioskuję więc, że jeszcze trochę wody w Wiśle upłynie, nim to na stałe zawita w Twoim, czy moim domu!

Źródło, foto: google

Udostępnij

O Autorze

Rocznik 1987 - pasjonat fotografii cyfrowej, wizji postapokaliptycznego świata, fan literatury braci Strugackich oraz nowych technologii. Jego wpisy i zdjęcia znajdziecie też na blogu MojChromebook.pl

  • GLOCK

    Paradoks człowieka XXI wieku:
    z jednej strony chcemy(marzymy) do chałupie jaka miał Tony Stark gdzie wszystko możemy kontrolować głosem a maszyna słucha i wykonuje polecenia i często wyprzedza nasze myśli i potrzeby a z drugiej strony nie chcemy dać tej maszynie sie nas nauczyć tak aby mogła być niczym J.A.R.V.I.S.
    piszemy,mówimy i walczymy o prywatność dokonując przy tym ekshibicjonizmu (świadomie bądź nie) chociażby za pomocą kołchozów społecznościowych.

    Dodoatkowo do prwdziwego Samrt Home to jeszcze nam daleko. bo smart home to nie przystawka od firmy X czy Y ktora po podłączeniu do @ poda nam prognoze pogody czy wyniki sportowe. gdzie tu zarządzanie zasobami,energą,kwestie bezpieczeństwa itd.

    • BojaR

      Kto by nie chciał być Iron Manem? :D Przynajmniej ja bym chciał ;)
      A tak na serio to w zupełności się z Tobą zgadzam. Z jednej strony, chcielibyśmy maksymalnych wygód, a gdy tylko poczujemy, że zaraz zagrożona jest nasza prywatność to się wycofujemy, ale w międzyczasie korzystamy z Facebooka, usług Google i innych, gdzie inwigilacja trwa non stop ;)