Garmin to firma, która w pełni – a nawet z nawiązką – przy pomocy modelu Fenix 3 zaspokoiła moje zegarkowe potrzeby. Jestem nim oczarowany, nawet teraz biorąc pod uwagę, jak długo jest już na rynku, a także na moim nadgarstku. Teraz Garmin podniósł poprzeczkę jeszcze wyżej, rozszerzając rodzinę Fenix, bo oto jest przygotował model Fenix Chronos, który prezentuje się fenomenalnie!

Garmin Fenix Chronos - mat. pras. Garmin

Garmin Fenix Chronos – mat. pras. Garmin

Przede wszystkim wzornictwo! Nie każde urządzenie prezentowane przez Garmina może się podobać, ale Fenix 3 jak dla mnie to sama górna półka. Natomiast Chronos przebił wszystko. Niezwykle elegancki i męski, zbudowany z lekkiej i wytrzymałej koperty, do której wykorzystano tytan klasy 2. Dodatkowo powierzchnia wyświetlacza wykonana jest z szafirowego szkła, co można było już spotkać w innych modelach. Garmin opisuje swój nowy produkt, jako nie tylko  „luksusowy designersko i zaawansowany funkcjonalnie”, ale także jako zegarek, który świetnie będzie pasował do ważnych spotkań, marynarki czy eleganckiej koszuli. Świetnie sprawdzi się również na szlaku i przy wszelkiej maści aktywności fizycznej, m.in. dzięki wymiennym paskom. Co prawda na zdjęciach prasowych nie doszukałem się wielkiego wyboru i jeśli chodzi o aktywność fizyczną, raczej nie zauważyłem żadnej bransolety, która idealnie by się sprawdzała w takich warunkach, ale może producent rozszerzy jeszcze ofertę.

Garmin Fenix Chronos - mat. pras. Garmin

Garmin Fenix Chronos – mat. pras. Garmin

No dobrze, jest niesamowity wygląd, ale co tak naprawdę niesie ze sobą nowy model Garmina? Tak w zasadzie to obawiam się, że nie uświadczysz tutaj wielu nowości względem chociażby Fenixa 3. 1,2-calowy wyświetlacz, który sprawdzi się w nawet najostrzejszym słońcu. Na przykładzie mojego modelu, mogę tylko potwierdzić, że kolorowy wyświetlacz Chrona Display wywiązuje się z zadania rewelacyjnie. Dodatkowo Fenix Chronos jest wodoszczelny do 100 metrów i – co najistotniejsze – nie będziesz musiał go ciągle ładować. Co prawda w trybie standardowym wytrzymuje 13 godzin, a w oszczędnym UltraTrac do 25 godzin, co w teorii w jednym i drugim przypadku jest krócej niż oferuje Fenix 3. Natomiast, gdy będziesz wykorzystywać Chronos, jako normalny niebyt rozbuchany smartwatch, to spokojnie obędzie się bez ładowarki nawet do tygodnia. Wszystko tak naprawdę zależy od tego, jak intensywnie będziesz wykorzystywać swój zegarek. Niemniej trochę mnie to dziwi, ponieważ pojemność baterii w obu zegarkach jest taka sama (w sensie w moim i opisywanej tu nowości).

Poza tym Garmin Fenix Chronos zapewnia cały szereg czujników i systemów takich, jak GPS i GLONASS, wysokościomierz, barometr, elektroniczny kompas oraz funkcje mierzące Twoją aktywność. Od biegania, poprzez rower, pływanie, czy na golfie kończąc. Wszystkie aktywności spina platforma Connect IQ, w której będziesz mieć podgląd pod szczegółowe statystyki. Dodatkowo zegarek możesz potraktować jako nawigację. Jednym słowem wygląda to tak samo, jak w Fenixie 3, ale w odświeżonej formie. Ciekaw jednak jestem, czy poprawiono płynność działania? Co prawda samo poruszanie się po menu Fenixa 3 wygląda dobrze, ale wczytywanie poszczególnych wyników, czy też ich zapisywanie może czasami trochę potrwać, choć ja akurat nie narzekam.

Garmin Fenix Chronos - mat. pras. Garmin

Garmin Fenix Chronos – mat. pras. Garmin

Przeglądając jeszcze specyfikację nowego zegarka ze smutkiem stwierdzam, że Garmin nie zdecydował się na rozszerzenie pamięci Chronosa. Wynosi ona raptem 32 MB, z czego dostępne jest tylko 23, a to trochę mało, zważywszy na to, gdy chcemy wgrywać dodatkowe mapy.

Podsumowując – wygląda to naprawdę nieźle, choć ostatecznie jest to po prostu Fenix 3 w innej oprawie i oczywiście za wyższą cenę, która potrafi przyprawić o zawrót głowy. Na stronie producenta waha się od 999 do 1299 euro w zależności od wersji. To bardzo dużo, ale jeśli zależy Ci na eleganckim wzornictwie i ogromnych możliwościach, to z pewnością warto zainwestować, choć ja osobiście na dzień dzisiejszy w dalszym ciągu wybrałbym Fenixa 3. Wolę bowiem, gdy zegarek mierzący moją aktywność jest nie tylko solidny, ale ma w sobie sportowy charakter. Nie potrzeba mi do tego metalowych bransolet. Wybór jednak należy już do konsumentów, a jestem przekonany, że znajdą się zwolennicy nowego zegarka Garmina. Sprzedaż startuje już od września.

Źródło, foto: garmin

Udostępnij

O Autorze

Rocznik 1987 - pasjonat fotografii cyfrowej, wizji postapokaliptycznego świata, fan literatury braci Strugackich oraz nowych technologii. Jego wpisy i zdjęcia znajdziecie też na blogu MojChromebook.pl

  • Jakub Jabłoński

    Rewelacja maszyna. Tylko nie wyobrażam sobie uprawiania sportu z metalową branzoletą.

    • BojaR

      Dokładnie. Maszyna super, ale nie w tak eleganckim wydaniu. Bieganie byłoby dość ciężkie ;)